- Reklama -

- Reklama -

- Reklama -

Zjazd rocznika 1969 Technikum Leśnego

W dniach 16-18 lipca odbył się zjazd koleżeński rocznika 1969 Technikum Leśnego w Biłgoraju. Relację z wydarzenia przedstawia Stanisław Jagiełło, który podjął się trudu organizacji zjazdu.

 

Dzieje Biłgoraja sięgają XIV wieku, kiedy to do Puszczy Solskiej przybyli osadnicy głównie z terenów Małopolski, Mazowsza i Wielkopolski.

Ludność zajmowała się głównie rolnictwem, a pod koniec XVI wieku zaczął rozkwitać handel ze względu na położenie osady na szlaku prowadzącym z Lublina do Krakowa oraz Jarosławia i Przemyśla.

Nazwa Biłgoraja ma charakter topograficzny i jest dwuczłonowa. Druga cześć utworzona została od nazwy miasta Goraj  siedziby rodowej Gorajskich i pochodzi od wyrazu góra. Pierwszy człon, pierwotnie Bieł, należy interpretować jako wyraz biały, użyty w celach identyfikacyjnych. Herb miejscowości składa się z dwóch części: łabędzia oraz trzech belek u dołu tworzących herb Korczak  znak rodowy Gorajskich.

Właściciel włości Adam Gorajski założył na terenie osady miasto, a 10 IX 1578 roku na jego prośbę król Stefan Batory wydał we Lwowie przywilej lokacyjny na prawie magdeburskim.  Położenie miasta na skraju Puszczy Solskiej  ogromnego kompleksu leśnego (124 000 ha) ciągnącego się 120-kilometrowym pasem z północnego zachodu i zachodu na południowy wschód  istotnie przyczyniło się do wyboru miejsca na siedzibę Zespołu Szkół Leśnych w Biłgoraju.

Przychylając się do wniosku Prezydium Wojewódzkiej Rady Narodowej w Lublinie, Minister Leśnictwa i Przemysłu Drzewnego Roman Gesing pismem z dnia 13 VI 1964 roku polecił utworzyć od 1 IX 1964 roku klasę filialną Technikum Leśnego w Krasiczynie z siedzibą w Biłgoraju. Kierowanie klasą filialną minister powierzył mgr. inż. Czesławowi Wolaninowi, przed którym było bardzo trudne zadanie, i który musiał pokonać wiele trudności  Największą niedogodnością w działaniu tej powstałej szkoły była baza materialna, a właściwie jej brak.

Lekcje rozpoczynały się po godz. 15, a nawet i po godz. 16, i trwały do godzin późnych nawet do 21.

Byliśmy pierwszą klasą powstałego w Biłgoraju Technikum Leśnego. Uczyliśmy się w  pomieszczeniach Zespołu Szkół Zawodowych i Ogólnokształcących i Liceum Pedagogicznego.

W kolejnych dwóch latach nauki, tj. w roku 1967, leśników gościło Liceum Medyczne w Biłgoraju, Liceum Pedagogiczne, później Technikum Elektryczne, co przyczyniło się do zawarcia związków małżeńskich leśnika z pielęgniarką.

Nabór do pierwszej klasy przeprowadziła komisja egzaminacyjna, złożona z profesorów na czele z dyr. Józefem Chwałą, która przyjechała z Krasiczyna. Egzaminy odbyły się w klasach Liceum Ogólnokształcącego w Biłgoraju.

Jak informowano, na jedno miejsce do Technikum Leśnego ubiegało się sześciu kandydatów. Szczęśliwcami, przyjętymi do tej szkoły, zostało 47 uczniów. Byli nawet koledzy, którzy opuścili Liceum Ogólnokształcące, aby dostać się do nowo powstałego Technikum Leśnego. Opiekunem tej klasy był dyrektor mgr  inż. Czesław Wolanin.

Po roku nauki ze względu na brak bazy materialnej, tj. sal lekcyjnych, dyrekcja Technikum Leśnego w Krasiczynie i Technikum Leśnego filialnego w Biłgoraju podjęła decyzję o przeniesieniu pierwszej klasy do Krasiczyna.

W Technikum Leśnym w Krasiczynie istniały dwie klasy  klasa A licząca 45 uczniów, której opiekunem był prof. Leon Gruszecki, oraz klasa B  licząca 47 uczniów, a opiekunem był prof. inż. Stanisław Sosenkiewicz.

Po pierwszym roku nauki promocję do drugiej klasy Technikum Lejnego w Biłgoraju otrzymało 33 uczniów, którzy zostali podzieleni pomiędzy uczniów Technikum Leśnego Krasiczyn i powstała trzecia klasa. Pierwsza klasa A liczyła 39 uczniów, druga B liczyła 41 uczniów i trzecia klasa C liczyła 39 uczniów, a opiekunem tej klasy był prof. mgr inż. Tadeusz Kurowski. Piątą klasę rozpoczęło 93 uczniów, a maturę zdało i świadectwo dojrzałości otrzymało 85 uczniów. Z tych 93 uczniów na wieczny odpoczynek odeszło 31 uczniów i 14 profesorów.

Każdy z nas miał dwóch wychowawców w okresie nauki, tj. po 5 latach pobytu w szkole, czyli w Technikum Leśnym. Ja Stanisław Franciszek Jagiełło miałem trzech wychowawców, tj. w pierwszej klasie dyrektora Czesława Wolanina, w drugiej i trzeciej profesora Stanisława Sosenkiewicza, a w czwartej i piątej klasie prof. Leona Gruszeckiego.

Na początku roku szkolnego, tj. IV klasy, dyrekcja szkoły zdecydowała o wyrównaniu liczbowego uczniów w klasach i z klasy B do klasy A miał przejść jeden uczeń. Profesor Gruszecki wskazał na Janusza Tereszkiewicza i na mnie Stanisława Jagiełło. Ani Janusz, ani ja nie mogliśmy zdradzić kolegów i powiedzieć, że ich opuszczamy. Wtedy prof. Gruszecki powiedział, że jestem opiekunem spółdzielni uczniowskiej tzw. “Dziupli”, (w Biłgoraju nazywanej „Paśnik”) a nazywano mnie subiekt, a mojego poprzednika, od którego przyjmowałem sklep, Jana Okrucha, byłego dyrektora Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Lublinie, zwano “Bornoba”  zbiera zeszyty i książki, i już jest w klasie A.

Tak częste zjazdy wynikają z okoliczności, jakie wpłynęły na nasz rocznik ukończenia szkoły, czyli 1969.

Planowane “polewinki” nie odbyły się ze względu na grypę, która miała miejsce w okresie planowanej imprezy. Studniówka też nie odbyła się, bo dyrekcja ukarała nas, tj. 3 klasy za to, że w dzienniku poprawiono w czasie jednej lekcji oceny, podmieniając dziennik. Sprawcy nie wykryto, ale kara dosięgnęła trzy klasy naszego rocznika.

Na zakończenie nauki w szkole złożyliśmy sobie zapewnienie, że chociaż w szkole nie było imprez, to my uczniowie Technikum Leśnego Krasiczyn i uczniowie Technikum Leśnego w Biłgoraju zorganizujemy koleżeńskie, rodzinne spotkania. I wszystko na to wskazuje, że od roku 1969 takich spotkań było 11.

Na zjazdy koleżeńskie zapraszani są byli profesorowie z małżonkami, goście  przyjaciele lasów, koledzy z małżonkami. Utworzyliśmy takie grono ludzi nam wszystkim bliskie. Wiemy o sobie wszystko. Posiadamy numery telefonów, adresy zamieszkania, często spotykamy się poza oficjalnymi zjazdami.

- Reklama -

Na okoliczność takich zjazdów mój syn Zygmunt opracował i wydał dwa katalogi zdjęć ze zjazdów i spotkań, które zostały przesłane kolegom.

Obecny zjazd miał się odbyć w zeszłym roku w dniach 12-14 czerwca, ale ze względu na pandemię koronawirusa oraz śmierć naszego kolegi Andrzejka Rapkiewicza, organizatora tego zjazdu, wydarzenie nie odbyło się.

Aby dotrzymać słowa i zapewnień, jakie dałem kolegom, podjąłem się organizacji takiego spotkania w dniach 16-18 lipca 2021 rok w Dylach.

Taki zjazd zawsze upamiętniony jest medalem, tak stało się i w tym roku. Medale z wilkiem w tle przywiózł nam kolega Andrzej Brzostowicz z Ustki.

Na spotkania przyjeżdżają koledzy z żonami z całej Polski, z Ustki, Olsztyna, Krosna, Przemyśla, Krakowa, Kozienic, Poznania, Lubartowa, Annopola i wielu innych miast i miejscowości.

Z grona pedagogicznego swoją obecnością zaszczyca nas jeszcze profesor Andrzej Olszewski, za co jesteśmy bardzo wdzięczni i dowartościowani, i życzymy mu dużo zdrowia. Profesorze Andrzejku, tak trzymaj.

Spotkanie rozpoczyna się Mszą św., która na tym zjeździe była sprawowana w kaplicy w Ignatówce, wiosce sąsiadującej z Dylami. Mszę św. celebrował proboszcz parafii w Hedwiżynie ks. Zbigniew Sawicki oraz ksiądz dr Zbigniew Jargiełło, kapelan leśników Diecezji Zamojsko-Lubaczowskiej, syn uczestnika tego zjazdu.

Ksiądz proboszcz poinformował nas, że znał naszego kolegę gen. Bronisława Kwiatkowskiego, kiedy pełnił posługę na Bliskim Wschodzie.

W sobotę o godz. 9 uczestnicy spotkania koleżeńskiego rok ukończenia szkoły 1969 wyjechali z Dyl do Biłgoraja autokarem firmy Bus-Mielnik, aby zwiedzić Zespół Szkół Leśnych, Nadleśnictwo Biłgoraj i Szkółkę Leśną “Bojary”.

Szkołę, tj. Technikum Leśne, która budowana była w latach 1965-1970, (wybudowano 24-izbową szkołę z salą gimnastyczną, kuchnią, stołówką, pomieszczeniami socjalnymi, technicznymi i administracyjnymi oraz 20-rodzinny blok mieszkalny), minister leśnictwa i przemysłu drzewnego zarządzeniem z dnia 3 stycznia 1970 roku powołał już jako samodzielne Technikum Leśne w Biłgoraju.

Funkcję dyrektora technikum pełnili Czesław Wolanin, Henryk Studnicki, Alina Dobosz oraz obecna pani dyrektor Barbara Serafin.

Pani dyrektor przyjęła nas bardzo mile. Zaprezentowała historię szkoły i jej osiągnięcia, pomoce naukowe. Na każde zadane przez uczestników spotkania pytanie pani dyrektor udzieliła tak wyczerpującej odpowiedzi, że my, leśnicy staruszkowie, emeryci i ich małżonkowie czuliśmy się bardzo zadowoleni i usatysfakcjonowani.

W dowód wdzięczności pani dyrektor Barbara Serafin otrzymała od naszego kolegi Antoniego Kowala opracowanie w formie wydanej publikacji (liczącej 340 stron) “Losy Absolwentów”. Opisane są w niej losy każdego kolegi rocznika 1969 od czasów szkolnych, tj. od I klasy do dnia dzisiejszego. Książka zawiera zdjęcia z tych okresów, z pobytu w szkole, w pracy, a nawet w domach.

Z dużym zadowoleniem przyjęta została obecność pani redaktor NOWej Gazety Biłgorajskiej, która uczestnikom spotkania w Technikum Leśnym robiła zdjęcia i obiecała, że upamiętni nasze spotkanie artykułem w gazecie. A ja jako organizator zobowiązałem się do zakupu egzemplarzy gazety i przesłania kolegom na adresy domowe.

Następnie autokarem dojechaliśmy do Nadleśnictwa. Gdy przechodziliśmy obok budynku “Sosna”, przypomniało nam się spotkanie, jakie miało miejsce w roku 2011 w dniach 10-12 czerwca. W Nadleśnictwie zostaliśmy przyjęci przez pracownika tegoż Nadleśnictwa Wojciecha Smyka. Zapoznaliśmy się z obecną gospodarką leśną, jaką prowadzi Nadleśnictwo, kłopotami z prowadzaniem zrębów oraz hodowlą głuszca, prowadzoną w Nadleśnictwie Biłgoraj.

Dużym zaskoczeniem dla kolegów i koleżanek po wyjściu z budynku był widok naszego autokaru stojącego na placu Nadleśnictwa. Nie musieliśmy już przemierzać piechotą drogi powrotnej.  Za to w imieniu wszystkich uczestników na ręce pana nadleśniczego Mariusza Szweda składam serdeczne podziękowanie za szacunek, uznanie i gościnność, jakich doświadczyliśmy ze strony pracowników Nadleśnictwa.

Z Nadleśnictwa autokarem udaliśmy się jeszcze do Szkółki Leśnej “Bojary” celem zwiedzania i zapoznania się z prowadzoną gospodarką.

Po powrocie do Dyl był czas na spotkanie i spacery, a wieczorem odbył się bankiet, na którym profesor Olszewski recytował wiersz “Smutki i radości objawów starości”, a kolega Bronisław Pankiewicz wiersz Wisławy Szymborskiej “Jak ja się czuję”.

W niedzielne przedpołudnie po nabyciu książki od kolegi Antoniego Kowala i zapewnieniu,  że za rok w czerwcu spotkamy się w Krasiczynie lub w miejscowości Wapowce obok Przemyśla, uczestnicy spotkania pożegnali się i pełni wrażeń rozjechali do domów.

Wszystkim, którzy wspierali nasze spotkanie, ks. Zbigniewowi Sawickiemu, ks. Zygmuntowi Jagiełło, pani dyrektor Barbarze Serafin, panu nadleśniczemu Mariuszowi Szwedowi oraz Wojciechowi Smykowi, właścicielowi Zajazdu “Agroturystyka” w Dylach Małgorzacie Marzec składamy gorące podziękowania za doznane wrażenia i szacunek, jaki nam okazano.

Podejmując się organizacji spotkania koleżeńskiego kierowałem się tym, że spełniam zamierzenia naszego kolegi nieżyjącego Andrzejka Rapkiewicza. Przy pomocy kolegów Ryszarda Grzybka, Stefana Rybaka, Antoniego Kowala, Michała Małyszy, Zbigniewa Łukasika i Jana Stokłosy, że w pewnym stopniu wykonaliśmy zobowiązanie. Za pomoc dziękuję darczyńcom kolegom Andrzejowi Brzostowiczowi, Alfredowi Rymarowiczowi oraz że nasze spotkanie podjęła się upamiętnić Nowa Gazeta Biłgorajska. Złożyłem zobowiązanie, że przy wsparciu żony nieżyjącego gen. Bronisława Kwiatkowskiego – Krystyny Kwiatkowskiej, że wszyscy koledzy z rocznika 1969 ukończenia szkoły otrzymają egzemplarz gazety.

W imieniu organizatorów zapraszam wszystkich za rok.

 

- Reklama -

- Reklama -

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.

Nowa Gazeta Biłgorajska nie bierze odpowiedzialności za treść komentarzy.