- Reklama -

Żeby pamięć trwała

W naszej Ojczyźnie jest wiele miejscowości uświęconych cierpieniem i krwią ich mieszkańców, którzy walczyli o niepodległą Polskę i oddawali za nią życie. Do takich miejscowości należą Wola Mała i Wola Duża w gminie Biłgoraj.

Galeria fotografii (30 zdjęć)

Chcąc zachować w pamięci osoby i wydarzenia historyczne, ważne przede wszystkim dla mieszkańców Woli Dużej i Woli Małej, a także dla narodu polskiego, rodziny Wąsików oraz Królów, Bielaków i Dzidów podjęły przed laty decyzję, że na ścianach domkowej kapliczki, usytuowanej przy posesji Krystyny i Tadeusza Wąsików zamontują dwie tablice.

9 września 2007 r. odbyła się uroczystość ich odsłonięcia. Jedna tablica poświęcona jest mieszkańcom wsi Wola zniewolonym do służby w armiach zaborców, Piłsudczykom walczącym o niepodległość Polski w latach 1918-1920, uczestnikom wojny obronnej, członkom ruchu oporu i partyzantom z lat 1939-1945, wysiedlonym w 1943 r. i zamordowanym przez niemieckiego okupanta. Druga tablica upamiętnia tragedię wysiedleń. Hitlerowcy wysiedlili stąd 126 osób, w tym 40 dzieci. Z obozów koncentracyjnych nie wróciło 7 osób w tym 4 dzieci. Na terenie Woli Niemcy rozstrzelali 5 osób. 21 członków AK z oddziału Józefa Steglińskiego „Corda” poległo w akcji „Burza” pod Osuchami.

Każdego roku przy kapliczce sprawowana jest Eucharystia. 28 czerwca br. Mszę św. celebrowali proboszcz parafii pw. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Biłgoraju ks. kan. Jerzy Kołtun i ks. Zbigniew Lenart, który pracuje w Kazachstanie i w innych krajach byłego bloku sowieckiego.

- Reklama -

– Pamięć to coś najważniejszego, coś, co sprawia, że człowiek jest osadzony w jakimś momencie historii, pośród ludzi, których kocha, nawet ci, którzy odeszli, są przez nas kochani. To jest celem i sensem naszego spotkania eucharystycznego. Polecajmy ich Panu Bogu – mówił ks. Jerzy Kołtun i przywołał z imienia i nazwiska wszystkie osoby, które nie wróciły z obozów koncentracyjnych, osoby rozstrzelane, wysiedlone, dzieci, żołnierzy AK, którzy zginęli w czasie operacji „Burza”.

 

Kazanie wygłosił ks. Zbigniew Lenart. – Najpiękniejsze wspomnienie zmarłych, naszych bliskich, którzy zginęli, zostali wywiezieni, to jest Eucharystia, bo w niej my oddajemy chwałę Bogu, dziękując za ich życie, za ich ofiarę, za wierność Ojczyźnie i wierność Bogu – mówił ks. Zbigniew, który odwołał się do słów Pana Jezusa: „Kto chce zachować swoje życie, straci je; a kto straci swe życie z mego powodu, znajdzie je.” Podkreślał, że ci, w intencji których sprawowana jest Msza św., byli nie tylko Polakami, ale również katolikami. Wierząc w świętych obcowanie, ich potomkowie winni są im modlitwę. Ks. Lenart sięgał do historii. Mówił, że pracując w Kazachstanie, stąpa po śladach męczenników, Polaków, którzy „byli wywiezieni i tam zostawili swoją krew”. – Oni zginęli tylko dlatego, że byli katolikami, chrześcijanami – ks. Zbigniew przytaczał słowa ich potomków. – Oni nie cofnęli się przed tym, żeby wyznawać Boga, żeby być wiernym Ojczyźnie, żeby nie pójść za zdrajcami, wyznawać wartości Bóg, Honor i Ojczyzna – opisywał zesłańców. Podróżując po tamtych terenach, kapłan widział wiele cmentarzy, a na nich mogiły z krzyżami. Błogosławi te miejsca, gdzie zostali pochowani Polacy. – Minione wydarzenia zapraszają nas do tego, byśmy pamiętali, do czego prowadzi wojna, nienawiść, zawiść, byśmy przybliżyli się do Chrystusa, zaczerpnęli od Niego moc, żebyśmy mieli w sobie przebaczenie i miłość – ks. Lenart zachęcał obecnych do przebaczania, do chrześcijańskich postaw, a także do modlitwy za Kościół i tych Polaków spragnionych Boga, którzy nadal pozostają w Kazachstanie. – Bądźmy wdzięczni, wspominając naszych bliskich, naszych sąsiadów, wszystkich wysiedlonych, wszystkich partyzantów, którzy oddali życie za to, żebyśmy byli tu, gdzie jesteśmy. Dzięki nim, dzięki ich ofierze my mówimy jeszcze po polsku. Nasze serca są otwarte i pełne wdzięczności, i dlatego zanosimy modlitwę, w ich intencji sprawujemy Eucharystię, żeby Bóg przyjął ich do swojej chwały i żeby nam dał łaskę wierności Jemu do końca naszych dni – podkreślił na zakończenie kapłan.

– Pragnę, żeby pamięć ta trwała, żebyście przekazali kolejnym pokoleniom, żeby ci wszyscy wypisani na tych tablicach byli przywoływani, by nie zginęli w odmętach niepamięci, bo historia jest nauczycielką życia i może dzięki temu w naszych sercach nie będzie rodzić się niepotrzebna złość i nienawiść – mówił ks. Kołtun, dziękując wszystkim za przybycie i przygotowanie tej uroczystości.

MS

- Reklama -

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.

Nowa Gazeta Biłgorajska nie bierze odpowiedzialności za treść komentarzy.