Od starożytnych igieł i kory wierzby do rewolucji znieczulenia
Ból istniał od zawsze, w przeciwieństwie do skutecznej farmakologii, którą dziś dysponujemy, by go uśmierzać. Do ich wynalezienia prowadziły wieki doświadczeń i eksperymentów. Żadna współczesna poradnia bólu nie mogłaby istnieć, gdyby nie metody prób i błędów.
Dawni medycy, chcąc wyleczyć ból, sięgali po intuicję, magię i dostępne w naturze środki. W starożytnych Chinach ponad dwa i pół tysiąca lat temu narodziła się akupunktura – system nakłuwania ciała, który w ówczesnych wierzeniach miał odblokować swobodny przepływ życiowej energii, a który w rzeczywistości skutecznie stymulował uwalnianie endorfin. Z kolei grecki pionier medycyny, Hipokrates, często zalecał pacjentom żucie kory wierzby na obniżenie gorączki i na bóle stawów, nieświadomie korzystając z właściwości salicyliny – związku, który wieki później posłużył do stworzenia popularnej aspiryny.
Pomimo tych odkryć przez tysiąclecia cierpienie traktowano głównie z głębokim fatalizmem. Ból uznawano za karę od bogów, naturalną próbę charakteru lub złośliwe działanie demonów, a jedyną doraźną ulgę przynosiły mocne ekstrakty z maku (opium), mandragora czy duże ilości alkoholu. Radykalny i ostateczny punkt zwrotny nadszedł dopiero w połowie XIX wieku. W 1846 roku amerykański dentysta William Morton z pełnym sukcesem i publicznie użył eteru do ogólnego znieczulenia operowanego pacjenta. To był prawdziwy kamień milowy w rozwoju chirurgii, bo do tej pory pacjenci musieli przeżywać operacje w pełnej świadomości.
Morton zmienił dotychczasowy paradygmat: ból przestał być nieuchronnym losem i wyrokiem, a stał się mierzalnym objawem fizjologicznym, który nowożytna medycyna może i powinna całkowicie kontrolować. Rozwój anestezjologii pozwolił ludzkości wreszcie zrozumieć, że długotrwałe cierpienie niszczy ludzką psychikę i nie da się do niego przyzwyczaić.
Współczesne sposoby na uwalnianie od cierpienia
Obecna medycyna dysponuje potężnym arsenałem technologicznym, który nie tylko maskuje objawy. Zamiast obciążać narządy pacjentów garściami tabletek, lekarze coraz częściej stosują innowacyjne terapie celowane. Prawdziwą rewolucję w najcięższych przypadkach stanowi neuromodulacja – wszczepianie niewielkich podskórnych stymulatorów rdzenia kręgowego, które za pomocą delikatnych impulsów elektrycznych skutecznie blokują uczucie bólu, zanim niepożądana informacja w ogóle dotrze do naszego mózgu. Równie powszechnie wykorzystuje się minimalnie inwazyjną termolezję, trwale „usypiając” zdegenerowane i wywołujące ból nerwy czuciowe za pomocą fal radiowych, a także precyzyjne blokady okołokręgosłupowe pod ścisłą kontrolą aparatów USG i RTG.
Dzięki takim metodom leczenie bólu przewlekłego to zaawansowany proces, w którym zdobycze neurobiologii spotykają się z bioinżynierią, by dać wreszcie pacjentom szansę na przywrócenie całkowitego komfortu życia.
ARTUKUŁ SPONSOROWANY
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.