- Reklama -

Żal Tanwi

O Tanwi rzece można pisać nie tylko peany, ale i można trochę powytykać, a nawet mieć trochę żalu i ponarzekać na jej obecny stan, np. z powodu braku ryb lub zaniku naturalnych plaż z płytką wodą, o czym na końcu. 

Tym razem ważniejsza jest inna Tanew. To majdańska Tanew, to majdańscy piłkarze spod znaku Tanew, to mistrzowie Zamojszczyzny w roku 2021. To Tanew Majdan Stary. Żal mi tych mistrzów, bo oni przebojem i z otwartą przyłbicą miażdżyli przeciwników, strzelając im rekordowe ilości bramek i to swoimi, majdańskimi siłami, zdobywając pierwsze miejsce w swojej lidze, ale – niestety albo stety  z rezygnacją wykorzystania awansu! Sic! To nie przypadek, że Majdan stał się leaderem w sporcie gminy Księżpol, a nawet powiatu, bo Majdany i sąsiednie miejscowości już od dawna wyróżniały się ambitnymi dokonaniami. Np. zbudowano w latach sześćdziesiątych pierwszą część obecnej pięknej szkoły i to w czynie zwanym kiedyś społecznym, o czym dziś trzeba przypominać, a zbudowano na prywatnych, czyli swoich  gruntach.

Majdan rozsławia też od prawie 30 lat znany w całej Polsce Chór Męski KLUCZ. Można powiedzieć, że w Majdanie dobrała się tzw. zdolna paka piłkarskich wojowników, uzdolnionych ludzi i wokół nich znalazła się też grupa trochę starszych zaangażowanych materialnie i co najważniejsze – z gorącym sercem  działaczy i sponsorów, którzy stworzyli dobrze rozumiejący się “team”, jak to kiedyś mówiono o silnej reprezentacji Polski w lekkoatletyce. Majdan miał na kim się wzorować. Co prawda jest to już historia, ale warto w ten sposób Majdan nobilitować i ten wyczyn zapisać w miejscowych annałach, gdyż to rzadko się zdarza, by bohatersko walcząca o prymat drużyna, walcząca pierś w pierś ze swoimi konkurentami do ostatniego gwizdka i wygrywając rywalizację rzutem na taśmę, odmówiła nagrody sportowej, tj. awansu do wyższej i zaszczytniejszej IV ligi piłkarskiej.

To dla wielu, nawet miejscowych kibiców, duża niespodzianka i konsternacja, i im się nie dziwię, bo apetyt, jak wiadomo, rośnie w miarę jedzenia i nietrudno przeholować, czyli porwać się z przysłowiową motyką na Księżyc i grać w IV lidze, by szybko przeżyć gorycz porażki. Można to jeszcze sparafrazować inaczej. IV liga to za wysokie progi na te nogi, jak mawia porzekadło. Więc potknięcie takie w sportowym amoku może drogo kosztować i być bolesne. Taki los spotkał już w pewnym sensie Różaniec. Tak było w Soli z holenderska brzmiącym  Oleandrem. Mimo że sami piłkarze walczyli sportowo dokąd mogli, ale pustki w kasie drużyny na dłuższą metę nie zastąpi się poświęceniem, nawet heroizmem, będąc z góry na przegranej pozycji. To smutne, jak z przyczyn finansowych trzeba ugiąć się przed rywalem, a nie sportowych, bo piłkarze Tanwi prezentują dojrzałą już piłkę, mają kilka asów w drużynie, mają doświadczonego trenera i oddanego bez reszty prezesa i zapewne toczyliby wyrównane boje na boisku.

Niestety, moim zdaniem, bez dalszych perspektyw. Sam Majdan Stary liczy tylko ok. 150 domostw. To ewenement, by w tak małej miejscowości tak dobrze grano w piłkę i przy tak ograniczonym sponsoringu. Taki jest obecny sport: – bez tzw. kasy daleko nie zajdziesz, nawet gdyby sama gmina księżpolska z wójtem na czele, znanym miłośnikiem sportu, czyniła cuda, to fundusze byłyby też za skromne.

- Reklama -

Pamiętam swoje młodzieńcze lata, gdy grałem w III-ligowej Ładzie Biłgoraj (1960-1961). Sport zawsze był oparty o finanse, nawet tamten amatorski, gdyż były dodatki na tzw. dożywianie, były obfite obiady po meczu i sporadyczne nagrody z okazji świąt państwowych i klubowych. Symbolicznie płacono też po meczu.

W każdym razie nie można obecnie majdańskim piłkarzom i działaczom zarzucić tchórzostwa i poddania się. Decyzja o wycofaniu się z IV ligi to efekt zdrowego namysłu opartego na analizie tego, co czekałoby ich za kilka miesięcy, czyli stresy, nerwy, długi i w końcu porażki, a może i pretensje niektórych kibiców, tak wiernie oddanych drużynie. Żal na pewno wystąpił, ale z nim trzeba się w końcu pogodzić, tym bardziej że mamy drugą Tanew. tj. rzekę. To moja druga rzeka po Białej Ładzie, w której się kąpałem, a nawet się topiłem w młodości. Też mam do niej sentyment i jakże bogate wspomnienia. To zostało głęboko zakodowane, a najbardziej duże naturalne plaże wzdłuż rzeki, czyściutka woda zdatna do gaszenia pragnienia i ławice ryb, które na widok rzuconej do wody byle jakiej przynęty rzucały się na wyścigi, by być pierwsze i zadowolić się zdobyczą. Rzucone skórki chleba na oczach były rozrywane w tri miga, jak to się kiedyś w slangu dziecięcym mówiło. W tym miejscu wprost kotłowało się. A połów tzw. podrywką kończył się zazwyczaj sukcesem.

Teraz piszę o tym z żalem, a nawet z nostalgią, bo te piękne żywe obrazy są tylko wspomnieniem. Na osłodę pozostało echo nastrojowej piosenki Ireny Santor “Nie ma już dzikich plaż”. Nad Tanwią również.

Biłgorajczyk

- Reklama -

- Reklama -

1 komentarz
  1. KONKRET mówi

    nic TU NIE MA DZIWNEGO AWANS AWANSEM ALE JAK HISTORIA PILKI POKAZUJE W NASZYM OKREGU ,DOBREJ PILKI NA WSI NIE ZROBISZ PZYKLAD WYMIENIONEGO OLEANDRA CZY ŁUKOWEJ TERAZ MAJDAN SZAROWOLA POKAZALY ZE NA DLUZSZA METE PO PROSTU NIE DA RADY. MAJDANOWI MOZNA POGRATULOWAC AWANSU CO CZYNIE ,ALE GRAC W IV LIDZE NA STADIONIE W KSIĘZPOLU TO JUZ NIE JEST TO SAMO POZDRAWIAM .

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.

Nowa Gazeta Biłgorajska nie bierze odpowiedzialności za treść komentarzy.