- Reklama -

- Reklama -

Z Nowym Rokiem bądźmy „mądrzejsi”

Aż się obawiam, czy tytuł nie obrazi wrażliwych czytelników, wszak sugeruje on, że w 2021 r. byliśmy mniej mądrzy. Rzeczywiście, nie znaliśmy jeszcze, co dobrego przyniesie rok następny 2022, a może nawet byliśmy głupsi w tym znaczeniu, że popełnialiśmy kuriozalne błędy, że ulegaliśmy podszeptom złośliwego szatana, nawiązując do terminologii kościelnej. Zapewne, mogliśmy być "mądrzejsi" i rozsądniej gospodarować swoją wolą i kasą, gdybyśmy tylko byli roztropniejsi i nie dali się manipulować, np. mediom.  

A może tylko byliśmy lekkomyślni? Jeśli tak, to o poprawę nie będzie trudno, o ile tylko z Nowym Rokiem będziemy się kierować zdrowym rozsądkiem i w oparciu o sprawdzoną i rzetelną wiedzę, a nie w oparciu o zasłyszane i niepotwierdzone newsy lub pomówienia, a tym bardziej o agresywną propagandę, w tym o agresywną reklamę handlową, nie wspominając już o propagandzie politycznej. Łatwo tak powiedzieć, ale praktyka jest inna. Można tylko zapytać, gdzie się kończy zdrowy rozsądek, a gdzie zaczyna się „głupota”, mówiąc już dosadnie.

Granicy  jako takiej, łatwej do zauważenia – jak wiemy – nie ma. Pozostaje logika i intelekt oparty na powszechnie akceptowanych kryteriach prawdy. Oczytanie tu pomaga, ale nie do końca, bo byli ludzie wybitnie oczytani, a tworzyli herezje, w tym przeciwko Bogu, którego istnienia nie można przecież zaprzeczyć i nie można udowodnić, że Boga nie ma.

Taką wykładnię początku życia przyjął przed śmiercią najwybitniejszy umysł ostatnich czasów – Brytyjczyk Stephen Hawking. Dla mnie jest on jeszcze bardziej ciekawy, bowiem był z mego 1942 r., i już nie żyje, niestety, od 2018 r. Wiem, że to nieskromne z mojej strony skojarzenie, ale nazwisko tego geniusza warto zapamiętać, szczególnie to polecam młodszym, gdyż przypuszczam, że o nim będzie jeszcze głośno w związku z dynamicznym podbojem Kosmosu. Jego teorie o wszechświecie – ku zaskoczeniu – sprawdzają się…

Tyle wstępu, czas na konkretne mądrości z tytułu felietonu. Powiem wprost: – być mądrzejszymi, tzn. nie umierajmy w nadmiarze w nowym roku, brońmy się wszystkim tym, co jest w naszym zasięgu, nie korzystajmy z wiedzy pokątnej i szeptanej, słuchajmy ludzi mądrych, a przynajmniej mądrzejszych od nas, nie bądźmy przy tym zarozumiali, przyglądajmy się wybitnym autorytetom i bierzmy od nich  przykład.

- Reklama -

Zauważmy, ile naszych znajomych znalazło się na drugim świecie, bo zlekceważyli wczesne objawy choroby i przez to nie wykorzystali możliwości medycyny. Tak było z chrześniakiem, który za późno rozpoczął walkę z rakiem płuc, paląc do końca papierosy „e”, jakoby obojętne dla zdrowia. A zupełnie inaczej postąpiła bliska mi kobieta w sile wieku, która potrafiła poddać się najnowszej terapii onkologicznej i żyje od 6 lat w pełni sprawna. Oczywiście, są przypadki nie mające żadnych szans na zwycięstwo w starciu ze śmiertelną chorobą i wtedy można tylko współczuć. Takim przykładem był ks. Jan Kaczkowski, który przez kilka lat walczył z nieuleczalnym glejakiem mózgu, by w końcu skapitulować, ale po heroicznej walce i po ciągłej modlitwie, godząc się jednak ze śmiercią. Umiejmy więc dzielić się smutkiem, gdy śmierć zbiera bogate żniwo dokoła nas, wykażmy ludzkie współczucie, ludzką solidarność i nie organizujmy w tym czasie wesołych zabaw, np. karnawałowych. Czy można być obojętnym w obliczu masowych zgonów?

Dzisiaj, kiedy piszę ten felieton, zmarły tylko z powodu koronawirusa COVID-19 aż 794 osoby, to jakby w czasie wojny zginął na froncie jednego dnia pułk żołnierzy, a takich strat jednego dnia nie zanotowały nasze kroniki wojenne. Nawet pod Lenino, gdzie jak wiadomo, naszych żołnierzy skierowano na śmiertelną próbę, bez należytego rozpoznania i zabezpieczenia. Tam co prawda zginęło według Wikipedii 510 naszych Kościuszkowców, ale walki trwały dwa dni. A teraz codziennie umiera prawie tyle i jest cisza, jakby to nie byli nasi ludzie, jakby to nie byli Polacy, nasi rodacy, tylko obcy z zaświatów. To hekatomba i Polska nie jest w żałobie, a powinna, według mnie, obowiązywać chociażby symboliczna żałoba narodowa, z kirem na opuszczonych flagach. A może nie umiemy reagować na śmierć, może już nie mamy ludzkiej empatii i staliśmy się „zimni” do szpiku kości? Zastanówmy się…

Zupełnie inne mamy grzechy jako kierowcy i piesi. Na drogach polskich ginie ok. 2500 osób i jakże często z winy człowieka, nie od pioruna czy trzęsienia ziemi. To lekkomyślność i brawura jest najczęściej przyczyną ludzkich tragedii. To poniekąd ludzka głupota jest przyczyną tych nieszczęść. Więc z Nowym Rokiem bądźmy mądrzejsi, rozsądniejsi i szanujmy się wzajemnie, nie tylko na drogach, ale również w życiu codziennym, byśmy mieli poczucie odpowiedzialności za nasze postępowanie.

Można zapytać, dlaczego w innych krajach mniej ludzi ginie i umiera, czyżby byli mądrzejsi od nas?

Biłgorajczyk

- Reklama -

- Reklama -

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.

Nowa Gazeta Biłgorajska nie bierze odpowiedzialności za treść komentarzy.