Wybory, które się pamięta

 Ostatnie wybory do Europarlamentu w maju 2019 r. przeszły już do historii, tak jak wszystkie poprzednie, a o niektórych można nawet powiedzieć, że słuch o nich zaginął.

Podobnie jest z innymi wyborami wziętymi prosto z życia, ale takimi, które się zapamiętało na trwale, mimo że to było dawno, np. wybór szkoły średniej, później wyższej, dalej według mnie, decyzja o wyborze pierwszej i ostatniej żony, która powinna mężczyźnie – i wzajemnie – towarzyszyć do przysłowiowego grobu. Choć tu wyjątków nie brakuje, a nawet pogłębia się kryzys w trafnych wyborach. Liczba rozwiedzionych rośnie.

Nie wspomnę już o decyzjach w pracy zawodowej, których było multum, ale czy zawsze optymalnych? Czy czasami nie żałowaliśmy pochopnej decyzji, która naraziła nas na straty, np. moralne czy finansowe, czy honorowe, co można też ogólnie powiedzieć, że naraziła nas wtedy na szwank, że coś zaszwankowało, jak to kiedyś się mówiło, a teraz wymaga objaśnienia. To obecnie hasło potoczne i pochodzi z jęz. niemieckiego Schwankung – zmienność, i oznacza ujmę, krzywdę, stratę, np. zaszwankowało zdrowie albo wyszło się z opresji bez szwanku.

Jakich więc wybraliśmy posłów do Europarlamentu ze szwankiem czy bez, wszak byliśmy sprawcami tego? Godnych, odpowiedzialnych, ambitnych, z pasją czy bez, czy takich karierowiczów politycznych zdolnych do nieodpowiedzialnych rozróbek i jeszcze bez zażenowania? Słowem, czy mamy zaufanie do nich? Ja do swego wybranego mam. A czytelnik? Wiem, że tu nie będzie jednej odpowiedzi, że tu wystąpią podziały z pobudek politycznych, bo uważam, że to te pobudki leżą u przyczyn naszych obecnie niezdrowych podziałów. Wybrani zostali stali bywalcy mediów, nazwiska z najwyższej półki, same tuzy, jak to kiedyś nazywano asy w kartach. A czy przysporzą nam chwały i korzyści? Oby!

Dla mnie szczególne wybory, które pamiętam w detalach, były w 1989 r. i w następnych latach, kiedy to z ramienia Komitetu Obywatelskiego w Gliwicach byłem przewodniczącym komisji wyborczej w osiedlu znanym z małego zaangażowania w zachodzące przemiany. Byłem więc z tzw. teczki, czyli obcy, ale z misją przeprowadzenia uczciwych i demokratycznych wyborów. Przeżywałem to głęboko, ale z późniejszą satysfakcją, gdyż oddałem jako jeden z pierwszych wymagane materiały z wyborów do komisji wyższej rangi i to bez usterek, i bez skarg wyborców. Mam z tego okresu specjalne podziękowanie na dyplomie od „Solidarności” i patrzę na nie codziennie, bo wisi na ścianie przy komputerze. Mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że wtedy dokonałem trafnego wyboru, że mam malutką cegiełkę w zbudowaniu nowej rzeczywistości. Dlatego też będę przeżywał dumnie 30. rocznicę tamtych czasów 4 czerwca 2019 r., kiedy to moi czytelnicy wezmą tę gazetę do ręki, a w Gdańsku odbędą się na sławnym placu przy Pomniku Stoczniowców godne tego uroczystości wraz z jakże symbolicznymi obradami przy okrągłym stole.

A cieszyć się będę podwójnie, gdyż w czasie pisania tego felietonu słyszę komunikat, że władze samorządowe Gdańska i tamtejsza „Solidarność” osiągnęły porozumienie i będą wspólnie to święto obchodzić, tylko bez nawiązywania do obecnej sytuacji politycznej w kraju. To powinno cieszyć każdego zdrowo myślącego Polaka, w Biłgoraju też. Tak powinno być zawsze, że ważne historyczne wydarzenia powinny być obchodzone wspólnie i z udziałem wszystkich zasłużonych dla danej sprawy. Gdańsk to przykład trafnego wyboru przez obecną władzę, tak należy czcić pozytywny dorobek narodowej historii. Tego się nie wstydźmy, ani nie deprecjonujmy. To są wartości ponadczasowe i ponadpolityczne, i to dla każdego obywatela.

A jak będzie w Biłgoraju w tym czasie, będą fetować to zwycięstwo? Pisząc felieton, nie zauważyłem jak dotąd żadnego ruchu w tym kierunku. Może zapomniano o tym, a może tu przeważa opcja, aby o tamtych czasach zapomnieć? A przecież są w Biłgoraju bohaterowie tamtych czasów, noszą nawet sławny szyld – Komitet Obywatelski, a więc przyznają się oficjalnie i wizualnie do tego, co było.

Okrągły stół to polski wynalazek i błogosławił go sam Papież, nasz Rodak. Pamiętajmy więc o tym i nie wytykajmy niedoskonałości, bo one zawsze będą. Nie chce pisać o błędach, bo ten felieton ma mieć charakter świąteczny i ma akcentować dumę Polaków z trafnych ongiś wyborów. A że nie z idealnych, to trzeba zrozumieć tamte czasy i to bez uprzedzeń, ale z pokorą, jak to podkreśla przy każdej okazji obecny Papież Franciszek. Nie próbujmy być najmądrzejsi, bo to pycha, to grzech naszych czasów. Bądźmy rozważni, a będziemy przez to sprawiedliwi.

Kończę pisanie, bo wpadam już, tak się mi wydaje, w „ambonalne” tony, a tego nie chcę.

Biłgorajczyk, e-mail: naj-lawok@wp.pl

- Reklama -

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.

Nowa Gazeta Biłgorajska nie bierze odpowiedzialności za treść komentarzy.