Minkiewicz

Wrzesień – miesiącem pamięci

W artykule tym poruszam dwa tematy: zapomniane obozy karne w biłgorajskim oraz pierwsze dni po wyzwoleniu w Biłgoraju.

Dziś mało kto wie, że w czasie II wojny światowej istniały na terenie Biłgorajszczyzny karne obozy pracy. Według ustaleń prof. Jerzego Markiewicza i dr Doroty Skakuj było ich trzy.

Obóz w Dylach istniał od 1 grudnia 1941 r. do 1 grudnia 1943 r. Obóz znajdował się w środku wsi w barakach, które wcześniej zajmowało niemieckie wojsko. Były to trzy duże baraki otoczone płotem wysokości 3 m. Komendantem był Witold Maschler z Krakowa, były sierżant Wojska Polskiego. Z jego rozkazu często rozstrzeliwano więźniów. Ogółem przez obóz "przeszło" ok. 1000 osób, średnio przebywało tam 150-250 więźniów. Traktowano ich bardzo źle. Do obozu trafili głównie za niewywiązanie się z kontyngentów, niepłacenie podatków i uchylanie się od wyjazdów do Rzeszy na roboty. Podczas likwidacji obozu (koniec 1943 r.) Polacy i Rosjanie zostali zwolnieni, a Żydzi rozstrzelani. Więźniowie pracowali głównie przy naprawie dróg i w kamieniołomach w Żelebsku i Gliniskach koło Hedwiżyna. Pracowali także przy wyrębie lasu. Czas pracy od 5.30 do 18.00. Śmiertelność wynosiła 3-4 osoby dziennie.

Innym obozem karnym dla Polaków i Żydów był obóz w Bukowej. Tu więźniowie pracowali przy melioracji łąk i regulacji rzeki Bukowa. Obóz funkcjonował od maja 1940 do listopada 1942 (z przerwą w zimie 1940/41). Przeciętnie przebywało tu ok. 200 więźniów, których po likwidacji skierowano do obozu w Dylach (do pracy w kamieniołomach). Teren obozu był ogrodzony drutem kolczastym (2 m). W środku znajdowała się stodoła, w której trzymani byli Żydzi. W czteroizbowym, niewykończonym domu mieszkalnym przebywali chłopi polscy i ukraińscy. Wartę pełniła żandarmeria i policja polska. W drugim roku załoga obozu składała się z 6 Niemców i 3 polskich policjantów. Komendantami obozu byli: Pecelt, Maschler i Zawadzki (polski policjant granatowy). Więźniowie żydowscy traktowani byli znacznie gorzej – umierali często z głodu i zimna. Dzień pracy od 8.00 do 18.00. Niedziele i święta były wolne od pracy.

W powiecie biłgorajskim był też obóz pracy w Kaproniach. Istniał od maja 1941 r. do sierpnia tegoż roku. Przebywało tam około 50 więźniów. Obóz był filią karnego obozu pracy w Bukowej. Mieścił się w stodole, a więźniowie wykonywali prace melioracyjne w okolicy. Wielu więźniów – Polaków umierało po powrocie do domu na skutek wycieńczenia organizmu ciężką pracą, głodem, zimnem i różnorodnymi chorobami.

1 października 2006 r. w Dylach, na miejscu obozu, w centrum wsi odsłonięto z inicjatywy mieszkańców miejscowości pamiątkowy kamień z tablicą upamiętniającą miejsce i ludzi, którzy przebywali w obozie, cierpieli i umierali. Uroczystego otwarcia dokonał mgr Witold Dembowski – prezes zarządu oddziału ZIW w Biłgoraju. Jest autorem broszury "Dyle – obóz pracy przymusowej".

Do dziś nie słabnie zainteresowanie społeczeństwa wojną i okupacją. Młodzi oceniają postawy biłgorajan, ich patriotyzm, sens i znaczenie walki, męczeństwo narodu, wartości wyzwolenia i odzyskania niepodległości. To był najbardziej tragiczny okres w dziejach naszej tysiącletniej historii. Nie można uznać za wystarczający wykaz mieszkańców Biłgorajszczyzny poległych, zamordowanych, zaginionych w czasie II wojny światowej opublikowany w książce autorstwa Jerzego Markiewicza oraz Ryszarda Szczygła i Wiesława Śladkowskiego "Dzieje Biłgoraja".

 

*

Minęły 72 lata od zniszczenia przez radzieckie NKWD prawnie ustanowionej – legalnej władzy Rzeczypospolitej. W Biłgoraju stanowiła ją Powiatowa Delegatura Rządu Rzeczypospolitej Polskiej. Najwyższe władze Związku Radzieckiego podjęły decyzję i realizację bezwzględnej likwidacji polskiego państwa podziemnego reprezentującego konstytucyjną władzę na obszarze Polski.

W początkach sierpnia 1944 r. NKWD aresztowało delegata powiatowego Rządu RP w Biłgoraju – Bronisława Mazurka ps. "Borowy", "Przemysław", jego zastępcę Antoniego Bryłę ps. "Tom" oraz członków delegatury: Stefana Bednarskiego, Juliana Czaporowskiego ps. "Wrona", Leona Jasielskiego, Adama Laszko ps. "Lech", Ignacego Platę ps. "Baryka", Gustawa Różyckiego i Józefa Sokołowskiego ps. "Róża", "Sęk". Przewieziono ich do siedziby NKWD w Lublinie na ul. Szopena. Po brutalnym przesłuchaniu przetransportowano ich samolotem ze Świdnika do Kijowa. Po kilkumiesięcznym pobycie w lochach NKWD osadzeni zostali w obozach – łagrach. W niezmiernie ciężkich warunkach przeżyli do jesieni 1947 r. Tego roku wrócili do swoich domów i rodzin.

Przywracam tym samym pamięć mieszkańców Biłgoraja i powiatu biłgorajskiego walczących o niepodległość, o wolność narodu i godność człowieka. Pamięć historyczna o wydarzeniach i osobach posiada wyjątkowe znaczenie edukacyjne i wychowawcze. Kształtuje rozwój duchowy młodego pokolenia. Tak uważam.

Kazimierz Szubiak

 

- Reklama -

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.

Nowa Gazeta Biłgorajska nie bierze odpowiedzialności za treść komentarzy.