Ekogarden

- Reklama -

Wpadki, bolączki i smutki

Chcę w maju zrobić symboliczne salto mortale i wyłamać się z ogólnego optymizmu, z dobrego nastroju, jaki daje wiosna, a szczególnie jaki daje budząca się do życia przyroda. Czyli chcę dla odmiany trochę ponarzekać i postękać, i to na wszystko, co mnie otacza w naszym środowisku, a jednocześnie co mnie konfunduje, i to nie z powodu, że moja starcza psychika podupada, bo z tym na razie jest w porządku, ale z powodu  dyskomfortu, gdy patrzę i widzę tu i tam niedorzeczności, trudne do zaakceptowania. 

Pytam więc, co się dzieje z naszą rzeczywistością, dlaczego odchodzi ona tak łatwo od tego, co powinno być normą i przyzwoitością? Ale po kolei, zacznę od wpadek, tj. wydarzeń zaskakujących i niespodziewanych, a do nich zaliczam tzw. usterki, ale jakże poważne, które dały znać o sobie wkrótce po zakończeniu rewitalizacji Placu Wolności, czyt. historycznego Rynku w Biłgoraju.

Aż się wierzyć nie chce, że można tak spartaczyć na zakończenie robót jezdnię północną placu z kostki przypominającej dawną ceramiczną, a to partactwo nazwano wydumaną i enigmatyczną nazwą “klawiszowaniem”. To oznacza mydlenie oczu, że niby to w tym nie ma udziału człowieka, że to wina samej martwej materii, a przecież przyczynę i sprawcę można odczytać z dokumentacji projektowej i dziennika budowy. Tam jest czarno na białym napisane i narysowane, z czego i jak należało zrobić, a jeśli już dokonano zmian, to za zgodą projektanta i za wiedzą nadzoru inwestora. Po co więc takie czarowanie czytelników i mieszkańców miasta, przecież taką samą kostkę zastosowano na jezdni południowej i tam nie zanotowano żadnej wpadki.

Jeśli już szukać przyczyny w martwej naturze, to potrzebna jest wtedy ekspertyza naukowej jednostki. Tego nie ustala zespół zainteresowanych stron. Moim zdaniem, klawiszowanie to skutek a nie przyczyna, a ona tkwiła w podłożu…

Drugą bolesną wpadką jest ponowne pominięcie zasadnego wniosku burmistrza Biłgoraja na od dawna oczekiwaną inwestycję dla szkoły nr 1 (nazwy nie podaję, bo jest żałośnie długa). To miało być nowoczesne Centrum Sportowe, Rehabilitacji i Fizykoterapii, tak potrzebne, a nawet konieczne do kompleksowego nauczania i wychowania dzieci. Sama idea jest wzniosła, natomiast tytuł z Centrum trąci troszkę megalomanią i chęcią dowartościowania, co w tym przypadku jest zupełnie zbędne, jako że dla Biłgoraja nie jest to wyjątkiem, a tym bardziej że to Centrum będzie przyszkolne.

- Reklama -

W każdym razie decydenci zrobili wpadkę, nie przyznając dotacji z Rządowego Funduszu Inwestycji Lokalnych dla miasta Biłgoraja. Dodam, że z ogólnego rozdziału tego funduszu powiatowi i miastu przypada ok. 40 mln zł, z tego powiat otrzymał już dotacje na kwotę ok. 22,5 mln zł, a miasto i burmistrz  zero. Wiem, że było odwołanie, ale było to jak głos wołającego na puszczy – bez echa, jak do tej pory.

A bolączki? Też są i to wiele. Słyszę dokoła głosy narzekania na utrudnienia w korzystaniu z nowego i jakże pięknego budynku Dziennego Domu Pomocy dla Seniorów. Liczne Stowarzyszenia otrzymały tam przydział 2-godzinnego korzystania w ciągu tygodnia i to w godzinach pracy… sprzątaczki, i za to opłata wynosi ponad 120 zł miesięcznie, przy czym pomieszczenia są wykorzystywane tylko w ok. 30%. Reszta to pustka, ale ogrzewana i oświetlana. To boli wielu seniorów, że pierwszeństwo ma sprzątaczka i niewidzialny urzędnik.

Inną bolączką są karkołomne ceny leków i pomocy medycznych. Przeliczyłem na przykładzie tabletki przeciw kleszczom (135 zł ) i aparatu słuchowego (4000 zł 1 szt.). Gdyby tak odnieść te ceny do komputera, a nawet do ceny samochodu, to porównując wagowo cena byłaby odpowiednio absurdalnie i niewyobrażalnie wysoko. Komputer kosztowałby w analogii do tabletki 800 tys. zł, a w analogii do aparatu słuchowego aż 2 mln, natomiast samochód 1-tonowy kosztowałby odpowiednio 135 mln i 400 mln zł.

Wiem, że to ogłupia głowę, ale coś w tym jest, że tak to wygląda w krzywym zwierciadle, że tak bogacą się koncerny, monopole i pośrednicy, i to naszym kosztem, z naszych uciułanych pieniędzy, bo my za to wszystko zapłacimy. To głęboka niesprawiedliwość, o tym mówi Papież Franciszek i prosi, apeluje do tych najbogatszych o refleksje i o miłosierdzie. To też smuci, to woła o przysłowiową pomstę do nieba, ale dalej jest cisza, jakby nigdy nic. Co gorsze, nawet obfite śmiertelne żniwa w Polsce, ponad tysiąc zgonów dziennych (łącznie z nadliczbowymi) na covid-19 nie robią już wrażenia i to ani na państwie, ani na społeczeństwie. Przyzwyczailiśmy się już do cichych pogrzebów i umierania w odosobnieniu. Mamy już więcej zgonów dziennych niż ofiar w czasie okupacji niemieckiej i nie ma państwowej żałoby, jakby to było normalne.  A ten smutek powiększają jeszcze antyszczepionkowcy, bo udają chojraków i  nie biorą przykładu z Papieża Franciszka, mimo że są katolikami.

Biłgorajczyk

- Reklama -

- Reklama -

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.

Nowa Gazeta Biłgorajska nie bierze odpowiedzialności za treść komentarzy.