„Wolność wyboru zamiast terroru”

Mieszkańcy Biłgoraja przyłączyli się do ogólnopolskiego strajku. „Nie pozwolimy na zaostrzenie ustawy antyaborcyjnej. Chcemy same decydować o naszych ciałach i naszych wyborach. Nie pozwolimy na zmuszanie nas do rodzenia dzieci z gwałtów, noszenia ciąży zagrażających naszemu życiu, rodzenia dzieci, które nie mają żadnych szans na przeżycie. Nasze życie też jest ważne i chcemy mieć prawo wyboru” – tłumaczą. 

Spotkali się 3 października (w poniedziałek) o godzinie 12 w Parku „Solidarności”. Następnie z transparentami przeszli ulicami miasta. „Wolność wyboru zamiast terroru”, „Jestem kobietą, jestem człowiekiem” – to tylko niektóre z haseł, jakie widniały na transparentach. Wszyscy ubrani na czarno. 

– Zebrało się sporo osób. Dużo kobiet w tym mieście chce wyrazić swój sprzeciw przeciwko zaostrzeniu ustawy aborcyjnej. Nie jesteśmy za aborcją. Jesteśmy za wolnym wyborem. W życiu są różne trudne sytuacje, w których możemy się znaleźć i każda kobieta powinna samodzielnie podjąć decyzję, czy chce urodzić dzieci z gwałtu i chore. Chcemy mieć prawo wyboru – mówi Emilia Juzwiszyn. Dodaje, że kobiety w takich trudnych sytuacjach powinny mieć wsparcie państwa. Kobieta powinna mieć zapewnioną pomoc psychologa, jak również liczyć na pomoc materialną. – Zależy nam na wsparciu, a nie zakazywaniu nam – podkreśla.

Katarzyna Rapkiewicz, uczestniczka „Czarnego protestu”, podkreśla, że osoby protestujące są przeciwne zaostrzeniu ustawy aborcyjnej. – Ustawa ta godzi w godność człowieka, w godność kobiet jako ludzi. Założenia ustawy ograniczają nasze prawa. Nie możemy się na to zgodzić. Chcemy pokazać, że jesteśmy. Kobiety mają głos – mówi. Dodaje, że kobiety nie zgadzają się na tego typu działania. Podkreśla, że osoby protestujące nie są za całkowitą legalizacją aborcji. – Ustawa, która obowiązywała dotychczas, była dobrym kompromisem, który można zostawić – twierdzi Katarzyna Rapkiewicz. Dodaje, że kobiety powinny otwarcie mówić o tym, co myślą oraz walczyć o swoje prawa. 

Jednocześnie z „Czarnym protestem” pod pomnikiem w Parku Solidarności zgromadziły się osoby popierające zaostrzenie ustawy aborcyjnej. Z transparentem cytującym słowa Jana Pawła II „Naród, który zabija własne dzieci, jest narodem bez przyszłości” odmawiały modlitwę różańcową. 

Tego dnia w całym kraju odbywały się tego typu protesty. Krystyna Janda miała nawet pomysł na skuteczniejszą formę protestu wobec zakazu aborcji niż ubieranie na czarno. Tego dnia kobiety miały nie gotować, nie sprzątać i nie zajmować dziećmi – mężczyźni mieli sobie poradzić sami. Do akcji przyłączyli się politycy. celebryci, gwiazdy ekranu.

Przypomnijmy. We wrześniu posłowie zajęli się dwoma projektami obywatelskimi podważającymi obecne przepisy. Pojawiła się inicjatywa, która chce całkowitego zakazu aborcji. W drugim projekcie proponowano liberalizację obecnych przepisów. Posłowie odrzucili projekt liberalizacji, natomiast inicjatywę zakładającą całkowity zakaz aborcji skierowali do dalszych prac w komisjach sejmowych. Ta decyzja wywołała falę protestów.

Aborcja w Polsce jest zakazana prawnie. Usunięcie ciąży dopuszczalne jest tylko w trzech bardzo wyjątkowych wypadkach – ciąża stanowi zagrożenie dla życia lub zdrowia kobiety ciężarnej; badania prenatalne lub inne przesłanki medyczne wskazują na duże prawdopodobieństwo ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu; zachodzi uzasadnione podejrzenie, że ciąża powstała w wyniku czynu zabronionego (np. kazirodztwa, gwałtu). W dwóch pierwszych przypadkach przerwania ciąży dokonuje lekarz w szpitalu i jest ono możliwe do chwili osiągnięcia przez płód zdolności do samodzielnego życia poza organizmem kobiety ciężarnej. Okoliczności umożliwiające aborcję potwierdza inny lekarz niż ten, który przerwania ciąży ma dokonać. Wyjątkiem jest sytuacja, kiedy ciąża zagraża bezpośrednio życiu kobiety. W przypadku gwałtu aborcję musi potwierdzić prokurator, a przerwanie ciąży jest możliwe, jeżeli od początku ciąży nie upłynęło więcej niż 12 tygodni. 

- Reklama -

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.

Nowa Gazeta Biłgorajska nie bierze odpowiedzialności za treść komentarzy.