- Reklama -

Wojsko w każdym powiecie

Już do końca 2016 roku resort obrony narodowej planuje powołać na wschodzie Polski co najmniej trzy brygady Obrony Terytorialnej (łącznie kilkanaście tysięcy osób) i skompletować bataliony nowego wojska. W pierwszej kolejności brygady powstaną na północnym wschodzie kraju. Jak zapowiada Ministerstwo Obrony Narodowej, wojska obrony terytorialnej będą nowym, piątym rodzajem sił zbrojnych obok Wojsk Lądowych, Sił Powietrznych, Marynarki Wojennej i Wojsk Specjalnych. 

Stanie się to w ramach trwających prac nad koncepcją nowej obrony terytorialnej. Ustawa powołująca nowy rodzaj wojsk ma być gotowa jeszcze w tym roku. Do kwietnia bieżącego roku powinna być gotowa cała koncepcja wojsk obrony terytorialnej. Będą one piątym rodzajem sił zbrojnych i równorzędnym partnerem dla armii zawodowej. – Resort obrony narodowej planuje powołać na granicy wschodniej do końca 2016 roku dowództwa co najmniej trzech brygad Obrony Terytorialnej (liczącej łącznie kilkanaście tysięcy osób), jak również skompletować bataliony. W pierwszej kolejności brygady powstaną na północnym wschodzie Polski. Docelowo brygad Obrony Terytorialnej różnych typów ma być kilkanaście. Resort rozważa, w których garnizonach zostaną one rozlokowane – informuje Bartłomiej Misiewicz rzecznik prasowy Ministerstwa Obrony Narodowej. 

Do końca roku ma być gotowy pakiet zmian w ustawach powołujący nowy rodzaj wojsk, jakim ma być Obrona Terytorialna. – Nabór do tych jednostek ruszyłby wiosną przyszłego roku. Docelowo ma być 380 kompanii złożonych z ok. 100 osób każda po jednej w każdym powiecie. W czasie wojny jednostki obrony terytorialnej mają liczyć łącznie 46 tys. osób – dodaje rzecznik MON.

Obrona terytorialna ma się składać z dwóch filarów – stacjonarnych sił lokalnych i mobilnych sił krajowych. Pierwszy z nich to komponent „pozostający w danym miejscu”. Ma on składać się z pododdziałów różnego typu, specjalizujących się w takich zadaniach jak np. ochrona ważnej infrastruktury, likwidowanie grup dywersyjnych przeciwnika, jeśliby przeniknęły na nasze tyły, albo działania na tyłach przeciwnika, jeśli jego wojska wkroczyłyby w głąb naszego terytorium i opanowały jego część.

Zakłada się, że średnio jedna kompania tego komponentu obrony terytorialnej będzie przypadała na powiat. Będzie to lekka piechota wyposażona nie tylko w broń osobistą, ale i cięższe uzbrojenie – karabiny maszynowe, moździerze, granatniki, a także broń przeciwpancerną o większych możliwościach. Wspierać ją będą elementy łączności, zabezpieczenia technicznego i medycznego oraz pododdziały zaopatrujące. 

Drugi komponent, nazywany „siłami zdolnymi do przerzutu”, ma powstać w dalszej kolejności. Mają to być wojska mobilne, służące wzmocnieniu wojsk operacyjnych, czyli już istniejącej armii zawodowej. Ta część obrony terytorialnej ma być wzorowana na amerykańskiej Gwardii Narodowej lub brytyjskiej Armii Terytorialnej.

Szeregowi mają być powoływani na odbywające się w weekendy ćwiczenia na 24 dni w roku, podoficerowie na 30 dni, a oficerowie na 46 dni. Ochotnicy, którzy chcieliby służyć w obronie terytorialnej, na co dzień będą żyć i pracować w cywilu. Co jakiś czas mają zakładać mundury, by szkolić się i ćwiczyć. Dla żołnierzy Narodowych Sił Rezerwowych szkolenie w trybie weekendowym byłoby niczym więcej jak podtrzymywaniem nawyków. Z kolei kandydaci bez żadnego doświadczenia wojskowego powinni trafić do szkolenia przygotowawczego podobnie jak kandydaci do służby zawodowej. Kluczową rolę w jej organizacji mają zaś odegrać paramilitarne organizacje proobronne. 

 MON zakłada, że w czasie pokoju utrzymywany będzie szkielet Obrony Terytorialnej składający się z kilkunastu tysięcy żołnierzy zawodowych. W skład tych jednostek wchodzić będą rezerwiści, których szkolenie będzie podzielone na dwie fazy. Faza wstępna opierać się będzie na ćwiczeniach odbywających się jeden weekend w miesiącu przez 3 lata, natomiast w kolejnej fazie będzie ono realizowane raz w roku. – Od początku chcemy ich uczyć posługiwania się bronią palną, która byłaby przechowywana w jednostkach policji – wyjaśnia Bartłomiej Misiewicz.

- Reklama -

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.

Nowa Gazeta Biłgorajska nie bierze odpowiedzialności za treść komentarzy.