Do słów radnego odniósł się burmistrz Paweł Dec. Zaznaczył, iż nie jest prawdą, że mało osób korzysta z oferty biblioteki. Mówił, że mieszkańcy zarówno wypożyczają książki, jak i uczestniczą w spotkaniach i zajęciach. Dodał, że ważne, aby po remoncie był to obiekt przyjazny, w którym można prowadzić jeszcze bogatszą ofertę kulturalną. Burmistrz wyjaśniał, że w ramach programu rewitalizacji do remontu przewidziano trzy obiekty: Tarnogrodzki Ośrodek Kultury, park oraz synagogę. Dokumentacja techniczna została wykonana cztery lata temu, w 2016 roku. – Czy ktoś był w toalecie, na najwyższym piętrze? Czy ktoś widział jak wyglądają? W wielu miejscach odpadają tynki – mówił. Dodał, że m.in. doszły nowe prace, tj. wykonanie odwodnienia wewnątrz. – Zrobiliśmy ekspertyzę i woda podchodzi też ścianami wewnętrznymi. Okazało się, że wilgoć w tym budynku była od wielu lat. Była awaria. Ciekło z rury i budynek nasiąkał – wyjaśniał. Dodał, że koszty przewidziane w ramach projektu rewitalizacji podlegały ciągłym cięciom. Wiele spraw w projekcie nie przewidziano. Uwzględniona nie została m.in. wentylacja czy odświeżenie ścian. Burmistrz wyjaśniał, że środki na wyposażenie udało się pozyskać z Instytutu Książki. – W środku jest źle. Jeśli ktoś myśli, że tam jest zaplanowane Bizancjum, to się myli. Posadzka i schody są zostawione. Ten budynek wymaga dalszych nakładów – stwierdził.
Paweł Dec wyjaśnił, że złożony został wniosek do tzw. funduszy norweskich. Jeśli z tej puli uda się pozyskać pieniądze, budynek zostanie doposażony "na bogato". Obecnie będzie schludnie i skromnie. – Musimy skończyć te prace, które przewidzieliśmy. Musimy je dokończyć. Będzie ładnie, schludnie, bez nadmiernych inwestycji w detale. Przewidziane prace budowane należy zrobić bo budek niszczeje. Musimy się troszczyć o zabytki – dodał. Zaznaczył, że nad budynkiem pieczę trzyma konserwator zabytków. To komplikuje wszystkie remonty.
Wątpliwości dotyczące realizowanej inwestycji miał również radny Łukasz Krupa. Zauważył, że kwota, która ma być przeznaczona na remont budynku, jest zbyt wysoka. – Na szkołę w Woli Różanieckiej nie było pieniędzy. To studnia bez dna. Musimy rozważyć, na co wydajemy pieniądze – mówił. Wtórował mu radny Ryszard Szponar. – Nie stać nas na taką szczodrość i na to, żeby takie pieniądze pompować w synagogę. 2 mln zł to ogromne pieniądze. Są inwestycje, o które mieszkańcy proszą od wielu lat. Nie wyobrażam sobie, żeby w stary budynek ładować takie pieniądze – komentował.
Burmistrz starał się używać racjonalnych argumentów. Jednak wszystkich nie przekonał. – To część naszej kultury i tożsamości. Gmina Tarnogród odkupiła ten budynek od gminy żydowskiej. To budynek, który będzie służył społeczności przez najbliższe setki lat. Musimy dokończyć ten remont, aby następni nie mieli tego problemu, tylko mogli się skupić na innych rzeczach. Służyć to będzie mieszkańcom całej gminy – wyjaśniał burmistrz. Dodał, że środki, jakie planują przeznaczyć na ten cel, nie powodują zadłużenia gminy.
W innym tonie niż koledzy radni wypowiadał się Ryszard Krzychowiec. – Wiem, że to są spore środki. Może uda nam się pozyskać pieniądze z funduszy norweskich. Trzeba to ratować, skleić i zrobić. Uważam, że robione jest w każdej miejscowości. Wiem, że krzyczą, że kosztuje to 6 mln zł, ale jak my tego nie zrobimy, to za jakiś czas trzeba będzie jeszcze więcej włożyć. Jest to nasz zabytek. Ja uważam, że trzeba zabytek ocalić – mówił.
Dyskusje podsumował burmistrz. Stwierdził, że trzeba dokończyć to, co było rozpoczęte. – Nie będziemy tego żałować. Ten budynek ma żyć, ma być centrum kultury literackiej naszej gminy. Jestem pewien, że będzie tak służył – dodał. Ripostował radny Kupczak. – Ludzie zamiast synagogi woleliby chodnik – skomentował.
Ostatecznie w głosowaniu trzech radnych było przeciwnych przekazaniu środków finansowych. Byli to Ryszard Szponar, Grzegorz Bukowiński i Łukasz Krupa.
Komentarze (0)