Zmarłego kapłana wspominał ordynariusz diecezji. – Śp. ks. Michała Stycznia poznałem w ostatnim okresie kapłańskiego posługiwania, bo od 15 lat tutaj w tym środowisku, w Domu Księży Seniorów służył swoją kapłańską posługą jako spowiednik, doradca, jako ten, który jest nastawiony, mając więcej czasu, na słuchanie drugiego człowieka i na prezentowanie Bogu ludzkich spraw – mówił ks. bp Marian Rojek.
12 marca wieczorem miałem jeszcze to szczęście, że wstąpiłem do Domu Księży Seniorów. Wieczorem rozmawialiśmy, modlitwa, błogosławieństwo, naznaczenie krzyżem. Właściwie jeszcze nic nie zapowiadało tak nagłego odejścia do Domu Pana. Pozostaje jego obraz kapłana cichego, spokojnego, uśmiechniętego
– On sam prosił o to, żeby jako wyraz pokory, uniżenia jego doczesne szczątki w trumnie złożyć bezpośrednio na podłodze, na posadzce. To jest jego pragnienie. To jest jego życzenie, które tutaj razem w tej wspólnocie spełniamy – biskup Marian Rojek wyjaśniał, dlaczego trumna nie jest ustawiona na katafalku.
reklama

Ks. Michał zawsze miał takie życzenie, żeby jego pogrzeb był bardzo skromny, żeby nie było kwiatów, wieńców, tej całej otoczki – pompy, która często towarzyszy takiej uroczystości. Chciał, żeby była jak najprostsza, zwykła sosnowa trumna, chciał by ta trumna była złożona na posadzce kościoła, nie na katafalku, żeby to wszystko było takie ciche i skromne, tak jak jego życie. I chyba Bóg nie mógł dać mu lepszego czasu na odejście jak właśnie ten, taki trudny czas, kiedy nie może nas nawet zebrać się wielu w kościele na uroczystości pogrzebowej
Jaki był ks. Michał? Myślę, że wszyscy doskonale wiemy, dobrze go znaliśmy. Był cichy skromny pokorny. Niczego nie miał i niczego nie potrzebował. Wszystko co miał, rozdawał tym, którzy według niego są bardziej potrzebujący, albo którzy lepiej to spożytkują dla jakiegoś dobra
reklama
ks. Andrzej Niedużak
Można powiedzieć, że w swoim życiu znał tylko jedną drogę albo inaczej: jedna droga była dla niego najważniejsza. To droga Kościoła. W ostatnich latach, kiedy przebywał w Domu Księży Seniorów w Biłgoraju, mogliśmy wszyscy obserwować, jak ks. Michał skulony, z laseczką, zawsze o 16.30 wędrował do tej świątyni, by służyć w konfesjonale, by odprawiać Mszę św. Czy czuł się lepiej, czy gorzej, to było nieistotne, Takiego go poznaliśmy. Moglibyśmy zapytać, dlaczego on taki był? To był Boży kapłan, a przede wszystkim bardzo dobry człowiek. Dla niego modlitwa, ofiara Mszy św. to była podstawa, to było najważniejsze, co musiał robić każdego dnia. Nie wyobrażał sobie tego dnia inaczej, bo jak można inaczej przeżyć dzień, który daje Pan Bóg

reklama
Ludzie do tej pory z wielkim sentymentem tam go wspominają. Mówią bardzo ciepło i bardzo dobrze o ks. Michale, który tam duszpasterzował, uczył wiary, sprawował sakramenty i przybliżał tych ludzi do Pana Boga
Miał taką duszę, która lubiła wędrować. Lubił kiedy w jakiejś parafii mógł być na zastępstwie, mógł pomagać, cieszyło go to, dodawało mu sił
Ks. Michał w swoim życiu zadbał o wszystko. Prosił, aby przygotować mu miejsce na cmentarzu, zrobić płytę nagrobną, ale nigdy nie chciał jej zobaczyć, bo mówił, że jemu to niepotrzebne, bo najważniejsze, że po śmierci on będzie tam, w Domu Ojca. Dzisiaj nas wszystkich ks. Michał tego uczy

reklama
– Księże Michale, chciałeś, żeby nie było przemówień. Nie będzie. To tylko podziękowanie tym, wobec których i tak okazywałeś się wdzięcznym. I tobie dziękuję za to, że miałeś kapłańskie piękne serce. Bardzo przeżywałeś jakiekolwiek potknięcie kapłańskie. Ze łzami w oczach modliłeś się. Piękne kapłańskie serce, które dawało. Dziękujemy ci za to – tymi słowami ks. Krzysztof Portka wyraził wdzięczność wszystkich kapłanów, wspólnoty św. Marii Magdaleny i parafii, w których posługiwał ks. Michał.

M.S

Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.