
– Uczestniczę w tych wydarzeniach związanych z bitwą pod Osuchami już od 30 lat. Zasadniczo byłem jednym z pionierów, upamiętniających to wydarzenie. Pamiętam, kiedy były pierwsze uroczystości w 1989 roku, wtedy było bardzo dużo uczestników bitwy, którzy oczywiście przeżyli i dożyli tamtych czasów. Dzisiaj dobrze, że są tacy, którzy kontynuują to, co oni zapoczątkowali. Cieszy mnie to, że jest coraz więcej ludzi młodych, zwłaszcza różnego rodzaju oddziałów paramilitarnych, które kultywują tradycje związane z bitwą pod Osuchami. Jestem bardzo zbudowany tym, co tutaj się dzieje i myślę, że będzie działo się jeszcze długo – mówi ks. Czesław Galek, kapelan Armii Krajowej.

– Dzisiaj obchodzimy 76. rocznicę tamtych tragicznych wydarzeń, podczas których w okrążenia dostało się nieco ponad 1200 partyzantów oddziałów Armii Krajowej i Batalionów Chłopskich. Ta pętla została zamknięta siłami niemieckimi, ok. 30 tysięcy żołnierzy Wehrmachtu, wspieranych lotnictwem, artylerią i bronią pancerną. Niemcy twierdzili, że musieli to zrobić z uwagi na cofający się front wschodni i coraz częstsze akcje sabotażowe ze strony miejscowej ludności. Zwalczając tych partyzantów, doszło do krwawego okrążenia, w którym zginęło lub dostało się do niewoli ok. 400 żołnierzy partyzantów AK i BCh. Pozostałych, którzy tam przeżyli, Niemcy rozstrzeliwali na miejscu lub zabierali na przesłuchania – wspomina Stanisław Kozyra, wójt gminy Łukowa.


Red.

Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.