"Nie robimy interesu na pacjentach covidowych"

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor:

"Nie robimy interesu na pacjentach covidowych" - Zdjęcie główne

reklama
Udostępnij na:
Facebook
Wiadomości BiłgorajskiePandemia koronawirusa zdominowała pracę medyków w ciągu ostatnich dwóch lat. Mówił o tym podczas ostatniej sesji Rady Powiatu w Biłgoraju <strong>Tomasz Kwiatkowski,</strong> dyrektor biłgorajskiego szpitala, podsumowując 2020 rok. – <em>Rok 2020 był jednym z cięższych lat działalności szpitala. Był
reklama
Tomasz Kwiatkowski,
Rok 2020 był jednym z cięższych lat działalności szpitala. Był to rok, w którym wybuchła pandemia. To zjawisko zaskoczyło nie tylko nas, ale zaskoczyło wszystkie szpitale na terenie województwa. W chwili, kiedy przyjmowaliśmy pierwszych  pacjentów, to mieliśmy dobry start. Wcześniej mieliśmy podejrzenie wystąpienia zakażenia odrą na terenie powiatu i posiadaliśmy środki ochrony osobistej – kombinezony, maski, gogle. Był to ten podstawowy sprzęt, który w momencie, gdy pojawili się pierwsi pacjenci, mógł być wykorzystywan
 Nasz szpital był jednym z ośmiu powołanych decyzją ministra zdrowia jako szpital węzłowy, który zaczął leczyć pacjentów chorych na covid-19
Pozyskaliśmy respiratory. Pierwszy kupiliśmy z własnych środków
reklama
Czytaj także:
Wówczas w całym kraju były  olbrzymie problemy. Niektóre próbki jechały do Gdańska. Czasami na wynik trzeba było czekać bardzo długo, a my mieliśmy go niemal od ręki
Wszyscy musieliśmy się uczyć, jak należy się zachowywać. Przekonstruowaliśmy ciągi komunikacyjne, aby zapewnić bezpieczeństwo personelowi. To była cenna nauka. Dzięki temu w 2020 roku nie było przerw w funkcjonowaniu szpitala. Wszystkie oddziały funkcjonowały. Przyjmowaliśmy pacjentów nie tylko z naszego powiatu. Mieliśmy pacjentów z Lublina czy Podkarpacia
Wiele szpitali zamykało swoje oddziały. Z sukcesem zrealizowaliśmy rok 2020. Nie poddaliśmy
 się, a rok 2021 okazał się jeszcze trudniejszy dla służby zdrowia – dodał.
reklama
Ewa Maciocha,
Wiem, że pacjent nie był przyjęty do szpitala, bo nie był chory na covid-19. Został odesłany do innego szpitala. Ostatecznie został przyjęty
, ponieważ podpisał deklarację, że jest chory – zaznacza. 
– To nie jest robienie interesu na pacjentach covidowych, bo taką intencję odczułem w pani pytaniu. Pacjent nie został przyjęty, bo najprawdopodobniej nie było miejsc. Mieliśmy 60 miejsc. Cały oddział wewnętrzny był przekształcony na covidowy. Rolę oddziału wewnętrznego w miarę swoich możliwości realizował oddział kardiologiczny i neurologiczny. Mogło tak się zdarzyć, że nie było miejsc
Jarosław Lipiec
Byliśmy jednym z ważniejszych szpitali na terenie województwa. Nieśliśmy pomoc innym szpitalom. Jeździliśmy do innych placówek dyżurować. Byliśmy placówką, która miała się czym poszczycić. Podobnie było z punktem wymazowym. Przyjeżdżali do nas pacjenci z Lublina czy Leżajska
reklama
Mirosław Późniak
Jestem pełen uznania i bardzo dziękuje
reklama
reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy
reklama
reklama
logo