#NagłośnijTo
Historia Patryka Kowalskiego. Film poniżej:
Około siedmiu miesięcy temu, kiedy wyjeżdżaliśmy na drogę wojewódzką ze zbiorów konopi włóknistych, zostaliśmy zatrzymani przez funkcjonariuszy policji, którzy zajechali nam drogę. Byliśmy przetrzymywani na miejscu przez około trzy, cztery godziny. Z policjantami nie bardzo dało się rozmawiać. Byli oni święcie przekonani, że na przyczepie mamy marihuanę i nie dało się im wytłumaczyć, że mamy na wszystko zezwolenia. Powiedziałem im, że wszystkie dokumenty znajdują się w gminie
Jakub Sobstyl
Na szczęście, wszystko dobrze się skończyło
– Dzisiaj (6 marca br.) policja oddała mi wszystkie narzędzia, przyczepę oraz rośliny, które zostały skonfiskowane, uważam jednak, że powinno być tego więcej. Nie wiem, w jakich warunkach były przechowywane oraz suszone rośliny, ale towar jest zepsuty i spleśniały. Prawdopodobnie jest on praktycznie do wyrzucenia – mówi zdenerwowany Patryk Kowalski, któremu niesłusznie zarekwirowano plony.
reklama
Ludzie mówili na mnie "narkoman"
Zeszłego roku oprócz mnie jeszcze trzech rolników podjęło się uprawy konopi i żadna z tych upraw nie została potraktowana tak jak moja. Kilka dni po zdarzeniu, kiedy policja zarekwirowała mi plony, inni plantatorzy, bojąc się, żeby nie spotkało ich to samo, co mnie, pojechali na policję i usłyszeli, że mogą być spokojni, ponieważ na nich nikt nie doniósł
Rodzice byli przerażeni...

Przyjechali policjanci w pięciu i powiedzieli, że muszą przeprowadzić rewizję. Zgodziliśmy się na przeszukanie, mimo że nie mieli nakazu. Tłumaczyli się, że mogą go zdobyć w ciągu godziny i tak czy siak przeprowadzą przeszukanie –
reklama
Maria i Henryk Kowalscy,
.
Pokazywaliśmy im papiery na to wszystko, ich nie interesowały dokumenty, tylko nasz syn. Dziwili się, że nie wiemy, gdzie jest Patryk. Jest on dorosły i nie powiedział nam, gdzie wychodzi ani kiedy wróci
Co na to prawo?
Polska policja od wielu lat jest przyzwyczajona do konopi indyjskich, które mają stężenie THC wynoszące od kilku do kilkunastu procent, tak więc metodologia policji jest taka, aby zbadać jedną próbkę. Po przekroczeniu dopuszczalnej wartości dla organów ścigania jest to informacja, że mają do czynienia z konopiami indyjskimi. W przypadku konopi włóknistych producenci nasion nie dają gwarancji na to, że w żadnej roślinie nie będzie przekroczenia dopuszczalnej wartości stężenia THC. Przy czym te przekroczenia, które się zdarzają, są nieznaczne. Właśnie dlatego ustawodawca określił, że liczy jednak średnią pobraną z pięćdziesięciu prób. Jeżeli ta wartość jest przekroczona, to konsekwencją dla rolnika jest brak dopłat do pola
reklama
Stelios Alewras,
Tego typu zdarzenia, jakie spotkało pana Patryka, zdarzają się sporadycznie w skali kraju
Postanowieniem Prokuratury Regionalnej w Biłgoraju z dnia 25 października 2019 r. sprawa Patryka Kowalskiego została umorzona. Z kolei na podstawie postanowienia Sądu Rejonowego Wydziału Karnego w Biłgoraju z dnia 6 lutego 2020 r. rolnikowi z Abramowa zwrócono wcześniej zarekwirowane konopie włókniste wraz narzę
dziami. Nikt jednak nie cofnie mu nieposzlakowanej opinii społecznej, jaką miał do tej pory.

Stanowisko biłgorajskiej policji
reklama
- Na początku sierpnia ubiegłego roku funkcjonariusze KPP w Biłgoraju bazując na uzyskanej informacji, z której wynikało, że na terenie gminy Goraj na znacznej powierzchni uprawiane są konopie inne niż włókniste podjęli czynności, w toku których zatrzymali ciągnik rolniczy wraz z przyczepą. Na przyczepie znajdowały się rośliny wyglądem i zapachem przypominające rośliny konopi innej niż włókniste. Wobec powyższego z kilku losowo wybranych krzewów pobrano fragmenty, które zbadano testerem narkotykowym. Wszystkie z wykonanych na miejscu kontroli testów dały wynik pozytywny co oznaczało, że badana roślina może być krzewem konopi innym niż włóknista. W związku z uzasadnionym podejrzeniem popełnienia przestępstwa z ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii ładunek został zabezpieczony, gdyż stanowił istotny dowód w sprawie.
Z informacji jakie uzyskali policjanci od osób będących na miejscu wynikało, że rośliny należą do 29-letniego mieszkańca powiatu biłgorajskiego, który według relacji tych osób posiadał zezwolenie na uprawę konopi włóknistych. Osoby te jednak nie były w posiadaniu stosownych dokumentów. Policjanci pomimo wielokrotnych prób nawiązania kontaktu z właścicielem w celu uzyskania od niego stosownych zezwoleń na uprawę konopi włóknistych nie zdołali się z nim skontaktować. Początkowo wszelkie próby nawiązania kontaktu z 29-latkiem również za pośrednictwem bliskich okazywały się nieskuteczne, a on sam nie przebywał w miejscu zamieszkania.
W sprawie zostało wszczęte śledztwo, które było nadzorowane przez Prokuraturę Rejonową w Biłgoraju. Uzyskano opinię z laboratorium kryminalistycznego, z której wynikało, iż wśród losowo pobranych do badań roślin znajduje się jedna, która stanowi konopie inną niż włóknista z uwagi na zawartość THC, a której posiadanie zgodnie z ustawą o przeciwdziałaniu narkomanii jest zabronione. Zabezpieczone rośliny zostały przetransportowane do budynku KPP w Biłgoraju gdzie przez okres kilku tygodni były suszone. Następnie zostały one złożone w magazynie dowodów rzeczowych. Zgromadzony materiał dowodowy został niezwłocznie przekazany do biegłego celem wydania kolejnej opinii niezbędnej do wyjaśnienia sprawy. Odpowiedź zwrotną otrzymaliśmy po 2 miesiącach. Biegły stwierdził, że odmiana roślin uprawianych przez 29-latka może wykazywać pewne odstępstwa we wskazaniach THC z uwagi na międzyosobnicze zróżnicowanie nawet w ramach tej samej odmiany. W związku z powyższym śledztwo nadzorowane przez Prokuraturę Rejonową w Biłgoraju zostało umorzone -
Joanna Klimek

M.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.