- Reklama -

Walka z bobrami jak z wiatrakami

Przyczyn konfliktów pomiędzy działalnością człowieka i bytowaniem bobrów jest kilka. Główne z nich to brak lub niewielka liczba osobników naturalnych wrogów takich jak wilki, rysie czy niedźwiedzie, a więc naturalna kontrola populacji jest ograniczona. Dodatkowo jest  coraz mniejsza powierzchnia terenów sprzyjających bytowaniu bobrów – z tego powodu bobrze rodziny wchodzą w kolizję z działalnością człowieka, niszcząc groble na stawach, zalewając łąki i pola uprawne czy też niszcząc drzewostany naturalne i sadownicze. Bóbr należy do grupy nielicznych gatunków, które potrafią przystosowywać środowisko do własnych potrzeb, ale równocześnie szkodzą człowiekowi. Dobrze wiedzą o tym mieszkańcy gm. Tereszpol, którzy z uciążliwością tego gatunku borykają się od lat. O pomoc w rozwiązaniu tego problemu wielokrotnie zwracał się Janusz Gnida, radny Rady Gminy Tereszpol i sołtys miejscowości Lipowiec. Prosił o rozwiązanie problemu również posła Piotra Olszówkę za pośrednictwem jego asystenta Łukasza Potockiego. – Przez cały rok składałem interpelację dotyczącą tematu bobrów. Mówiłem, aby ściągnąć do nas ludzi z ochrony środowiska lub innych urzędów, które mają z tym do czynienia. Do tej pory się to nie zdarzyło. Teraz są duże problemy. Jeszcze większe niż wcześniej – mówił Janusz Gnida. Wyjaśnił, że łąki były zalane już dawno, teraz nie ma możliwości zjazdu do lasu. – Lasy robią się nieużytkami – dodał. Radny przypomniał, że gmina nie uzyskała dotacji na kolektory słoneczne. – Dziwię się, dlaczego tak się dzieje. W punktacji przyznawania dotacji ochrona środowiska powinna być najbardziej brana pod uwagę. Ludzie solarów nie mają, a do lasu po drewno nie wjadą i będą musieli kupić. Jaka to oszczędność? Jaka to kalkulacja? – argumentował. Powtarzał, że zalanych jest bardzo dużo hektarów łąk i lasów. Janusz Gnida zauważył, że z problemem tym zwracał się do posła Piotra Olszówki, jednak postępów w sprawie nie widać. – Obiecane było, że jakaś odpowiedź będzie. Z tego co wiem, odpowiedź była taka, że bobry będą strzelane. Do tej pory strzałów nie widzę i nie słyszę. Ilość borów nie zmniejsza się, a zwiększa – dodał. Mówił, że problem dotyczy również gminy Radczenicy, która sąsiaduje z gm. Tereszpol. – Do lasów wjechać nie można. Trzeba jechać okrężnymi drogami. Należy się zebrać, pojechać i zrobić jakąś wizję lokalną, aby w to ktoś w końcu uwierzył – dodał. Proszę pana asystenta Łukasza Potockiego, aby poseł Olszówka wyjaśnił to, co obiecał. Mówił, że takich problemów nie można lekceważyć. – Przecież my jesteśmy coraz bardziej pokrzywdzeni. Jak ludzie nie mogą wjechać do dużych działek, to kto im zwróci te koszty – dodał. Zaznaczył, że chętnie zaprowadzi w te miejsca, jednak radzi, aby zaopatrzyć się w porządne kalosze. W podobnym tonie wypowiadał się radny Zdzisław Wójcik. Zauważył, że gmina Tereszpol to w 70% tereny zalesione. – Ilość lasów nie jest pozytywnym efektem, a naszym przekleństwem. Może ktoś myśli, że skoro jest tyle lasów, to one wszystko, co złe, wchłoną. Ochrona środowiska nic nie robi, aby na tych terenach, gdzie niszczeje las, poprawić sytuacje. Bobry robią spustoszenie – dodał. Do wypowiedzi radnych odniósł się Łukasz Potocki, asystent posła Piotra Olszówki. – Jeszcze bardziej będziemy chcieli pomóc państwu w tej sytuacji z bobrami. Z chęcią spotkam się z panem Gnidą i mogę obiecać, że pojedziemy i zrobimy zdjęcia, jak wygląda ta sytuacja. Możemy te zdjęcia załączyć do kolejnej interpelacji posła i kolejnego pisma – odpowiedział asystent. 

W 2015 roku do Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Lublinie z obszaru województwa wpłynęło 438 wniosków o wypłatę odszkodowań za szkody wyrządzone przez bobry.  Na podstawie dokumentów, które wpływają do RDOŚ oraz innych zgłoszeń, można ostrożnie szacować populację bobrów na 12 tys. osobników w województwie. 

RDOŚ w Lublinie pośredniczy w wypłatach odszkodowań z budżetu państwa. Szkody występujące najczęściej to zalewanie łąk i pól uniemożliwiające działalność rolniczą. Wśród zgłaszanych szkód występują także: zniszczenia w drzewostanie zarówno w lasach, jak i w sadach, szkody w uprawach czy uszkodzenia grobli na stawach hodowlanych. Wysokość odszkodowań wynosi od kilkuset złotych (za zalane łąki) do kilkudziesięciu tysięcy (za uszkodzenia na stawach hodowlanych). W 2015 roku wypłacono 438 odszkodowań na sumę 1,2 mln, a w 2014 wypłacono 451 odszkodowań na sumę 1,3 mln.

 

- Reklama -

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.

Nowa Gazeta Biłgorajska nie bierze odpowiedzialności za treść komentarzy.