Zrębki

Ważą się losy klas pierwszych i oddziałów przedszkolnych

Spotkanie rozpoczął burmistrz Janusz Rosłan, który przytoczył dane z rekrutacji w Szkole Podstawowej nr 3 i Szkole Podstawowej nr 4 do zerówek i klas pierwszych. Do klasy pierwszej w Miejskim Zespole Szkół zostało zapisanych 23 dzieci, 6 dzieci oczekuje na przyjęcie. Na przyjęcie do zerówki oczekuje 12 dzieci 6-letnich, w tym 3 dzieci niepełnosprawnych. Na przyjęcie do klasy pierwszej w SP nr 4 oczekuje 4 dzieci, a do zerówki 12 dzieci. Jak zaznaczył włodarz, utworzenie tak małych oddziałów byłoby niekorzystne. 

Atuty szkoły zaprezentowała dyrektor Szkoły Podstawowej nr 4 Monika Bednarz.Jest to mała szkoła, oddziały są mało liczne od 16 do 25 uczniów. Uczymy się w systemie jednozmianowym – mówiła. W szkole funkcjonuje świetlica szkolna, koła zainteresowań, dzieci mogą korzystać z obiadów. Szkoła jest przyjazna i bezpieczna. – Wszyscy jesteśmy tam jak w wielkiej rodzinie. Nic złego nie może się u nas zadziać, bo wszystko widzimy – mówiła. Dodała, że baza szkoły jest bardzo dobra.

Rodzice uczniów uczęszczających do tej placówki chwalili szkołę. Podkreślali, że nie mają żadnych zastrzeżeń do jej funkcjonowania. Dzieci czują się w niej dobrze i są „dopilnowane”.

Jedna z matek pytała o doświadczenie szkoły z dziećmi niepełnosprawnymi. – Obawiam się, że doświadczenie państwa jest niewystarczające – mówiła matka. Monika Bednarz zaznaczyła, że w ostaniom czasie było w szkole dużo dzieci zarówno z upośledzeniem umysłowym, jak i autyzmem czy niedostosowaniem społecznym. – Mamy specjalistów i dla wszystkich dzieci mamy pomoc. Nigdy nie mieliśmy żadnego problemu – mówiła. Jednak z matek podkreśliła, że dzięki szkole udało się jej odkryć chorobę dziecka. – Ta szkoła bardzo mi pomogła, nie wyobrażam sobie, żeby moje młodsze dzieci tam nie poszły – mówiła.

Janusz Rosłan zauważył, że gdyby rodzice 6-latków podjęli decyzję zapisania dzieci do I klasy, można byłoby rozważyć możliwość utworzenia oddziału. – Czteroosobowego oddziału nie utworzymy. Byłoby to ze szkodą dla dzieci. Naukowo jest udowodnione, że oddziały łączone lub kilkuosobowe mają niższy poziom od tych licznych – mówił. Dodał, że brak oddziału klasy pierwszej spowoduje likwidację etatów nauczycieli. – Jeśli w tym roku nie będzie klasy pierwszej, to za rok nie będzie klasy drugiej itd. Niestety, godzin dla nauczycieli może brakować – mówił. Dodał, że jeśli chodzi o dzieci 5-letnie, jego zdaniem, lepiej jest zawieźć dziecko do innego przedszkola niż tworzyć oddział 5-osobowy.

Rodzice podkreślali, że dobrym rozwiązaniem byłaby rejonizacja. Wówczas każda szkoła miałaby uczniów. Mówili, że w opinii społecznej szkoła ta ma być zamykana. Stad, ich zdaniem, problem z rekrutacją. Burmistrz stwierdził, że każdy ma swoje argumenty i prawo wyboru. Rozwiał również plotki związane z likwidacją placówki. – Była sytuacja, że byłem za tym, aby koszty w oświacie zmniejszyć. Był pomysł, aby wygaszać Szkołę Podstawową nr 4 i Gimnazjum nr 2. Co się wtedy działo do końca życia nie zapomnę. Wycofaliśmy się z tego i od tamtej pory była mowa, że nie będzie likwidacji szkoły – wyjaśnił. Zaznaczył, że w kampanii wyborczej również mówił, że nie ma takiego zamiaru. – Czy państwo sami nie szukacie takiego wytłumaczenia? Nikt nie mówi o likwidacji szkoły – dodał.

Jarosław Bondyra, wiceprzewodniczący Rady Miasta zaznaczył, że ma bardzo dobre zdanie o szkole. – Skąd biorą się takie nieuprawnione stwierdzenia. Zawsze w innych częściach miasta osiedle to było kojarzone z czymś niekorzystnym. Wiele osób ma to zakodowane, chociaż nigdy tam nie byli – stwierdził. Zachęcał rodziców, aby dzieci 6-letnie zapisywali do klas pierwszych. Zaznaczył, że samorządowcy zostali przez Państwo zaskoczeni tym, że dzieci 6-letnie nie pójdą do klasy pierwszej. – Naszym celem jako samorządowców jest to, abyście podjęli najrozsądniejszą decyzję. My prosimy, róbcie wszystko, co możecie, aby zapisać dzieci do pierwszej klasy, bo w całym systemie brak jednego elementu spowoduje, że cały cykl dla szkoły zostanie zaburzony – mówił.

Jedna z matek pytała, czy jeśli dziecko sześcioletnie pośle do klasy pierwszej, będzie możliwość pozostawienia go w tej klasie na kolejny rok. Jak się okazuje, takiej gwarancji nie ma. Anna Florkiewicz, inspektor ds. oświaty w Urzędzie Miasta mówiła, że w tym roku jest jedyny rocznik, który może pozostać na kolejny rok. Dotychczas było to niemożliwe. Musiała być opinia poradni. – Nie wiemy, jak będzie wyglądał system oświaty. Jeśli ktoś zaręczyłby, że dziecko będzie mogło pozostać na kolejny rok, powie nieprawdę. Nikt nie wie, jak będzie to wyglądało – mówiła. 

Burmistrz Rosłan zaznaczył, że kilka lat temu w Szkole Podstawowej nr 5 z woli rodziców utworzona została mała pierwsza klasa złożona z dzieci 6-letnich. Obecnie jest to jedna z najlepszych klas z województwie lubelskim. – Dzieci 6-letnie lepiej chłoną wiedzę. Nie bójcie się zapisać do szkoły – przekonywał. – My znamy swoje dzieci. One chcą się bawić. Nie chcą iść do pierwszej klasy – odpowiadali rodzice. 

Głos zabrał również Jan Majewski, dyrektor „trójki”. – Nie chcę, aby nasze spotkanie przerodziło się w plebiscyt, która szkoła jest lepsza. Rozumiem rodziców, którzy podejmując decyzję, wybrali określoną szkołę – mówił. Dodał, że każda placówka ma wiele atutów. Jego zdaniem dziś trudno wyobrazić sobie szkolę, która nie zabiega o uczniów, która nie spełnia wszelkich „zachcianek” rodziców. Zaznaczył, że w każdej szkole znajdują edukację dzieci niepełnosprawne, ale szkoła, którą on zarządza, jest kompleksowano przygotowana, jeśli chodzi o dzieci niepełnosprawne.

Jak Majewski stwierdził, że trudno jest przekonać rodziców do zmiany decyzji. – Wiem, że choćbym góry obiecywał, nigdy nie przekonam – mówił. Tak też było. Spotkanie zakończyło się bez konkretnego rozwiązania. Każdy z uczestników dyskusji upierał się przy swoim stanowisku.

- Reklama -

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.

Nowa Gazeta Biłgorajska nie bierze odpowiedzialności za treść komentarzy.