- Reklama -

- Reklama -

W Biszczy jak nad morzem

W Biszczy działa prawdopodobnie jedyna szkoła windsurfingu w powiecie biłgorajskim. - Przygoda z windsurfingiem? Można to zrobić i u nas. Sprzęt jest, opieka instruktorska jest, wiatr też jest. Nie trzeba jechać 700 kilometrów nad morze, żeby sprawdzić, jak to wygląda - mówi nam mówi Marcin Łukaszczyk ze szkoły windusrfingu w Biszczy.

- Reklama -

Trochę jednak egzotyczny i szalony pomysł. Szkoła windsurfingu w Biszczy?

Tak to właśnie wygląda. Pewnie kojarzy się to wszystkim wyłącznie z morzem, ale nie do końca tak jest. Pomysł zrodził się wspólnie z kolegami, z którymi pracujemy. Na studiach wiele lat temu, gdzieś tam na obozie letnim liznęliśmy trochę tego windsurfingu. Spodobało nam się i potem jako instruktor przez pięć lat pracowałem na Zatoce Puckiej. Stwierdziłem, że spróbujemy przenieść ten egzotyczny sport do powiatu biłgorajskiego. Udało się, a że wtedy powstawał ten zbiornik Biszcza-Żary, to wybraliśmy to miejsce.

Tylko windsurfing kojarzy się przecież z morzem, z wiatrem i z falami.

Z falami i z morzem to raczej może kojarzyć się surfing. Bo tam, jeżeli mamy fale, to nie potrzebujemy wcale wiatru. A w Biszczy z kolei, nie mamy może fal, ale wykorzystujemy żagiel i wiatr – to wystarczy do windsurfingu. Ten sport jest połączeniem surfingu z wiatrem, a napędza nas żagiel.

- Reklama -

Jest zainteresowanie tym sportem w Biszczy?

Przyjeżdża do nas sporo ludzi m.in. z Podkarpacia. Z okolic Leżajska, czy z Rzeszowa, ale oczywiście jest też wielu chętnych z powiatu biłgorajskiego.

(…)

Cała rozmowa tylko w papierowym wydaniu „Nowej Gazety Biłgorajskiej”. Od wtorku w kioskach, sklepach i punktach kolportażu w całym powiecie biłgorajskim. Zachęcamy do lektury.

- Reklama -

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.

Nowa Gazeta Biłgorajska nie bierze odpowiedzialności za treść komentarzy.