W Biłgoraju też grała Orkiestra. I to jak!

 Uprzedzam, to nie było na żadnym pogrzebie, np. opozycji, bo ta szamocąc się walczy dalej uparcie, choć choruje na brak jedności. Nie było to też na hucznym weselu ani na pojednaniu, np. Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy z Caritasem, choć zaznaczam, że one między sobą nie walczą, a raczej uzupełniają się, patrząc jednak na siebie z ukosa i bez współpracy. A szkoda, bo mają wspólny cel, tylko struktura i forma działania ich różni. Precyzuję więc. Chodzi w tytule o grę Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, której dźwięki w Biłgoraju zostały jakby trochę przygłuszone przez wielkie ośrodki miejskie niemal całej Polski. A nie było to takie łatwe, bo Biłgorajska Orkiestra Dęta im. Cz. Nizia też grała głośno i też skutecznie, bo padł kolejny rekord kwotowy dla powiatu biłgorajskiego. Uzbierano do kasy WOŚP kwotę ok. 45 tys. zł. Dokładnej kwoty jeszcze 17 stycznia nie znano, kiedy to rozmawiałem z szefową biłgorajskiego sztabu panią Lidią Grabowską, niezwykle serdeczną, komunikatywną i merytorycznie dobrze zorientowaną w szczegółach. Takim osobom należą się szczególne podziękowania i ja to robię w imieniu moich Czytelników. Ta kwota to skok w stosunku do ubiegłego roku aż o 50 %. Co zdumiewa – to ta biłgorajska orkiestra grała 15 stycznia br. nie tylko z całą Polską, ale i z wieloma państwami, w których są skupiska Polaków. To była rzadko spotykana solidarność rozproszonych Polaków i to radosna, niespowodowana jakąś narodową tragedią, bo na tryumfy nie zanosi się. A Biłgoraj jak wypadł na tym światowym tle? Chcę rozważyć ten wątek i uzasadnić pochwałę w tytule. Dzisiaj, tj. kilka dni po koncercie tej orkiestry mogę napisać, że nie wszyscy chcieli w niej grać. Prawie nie było zbiórek w szkołach. Byli nawet tacy, którzy specjalnie fałszowali nuty Orkiestry, a nawet chcieli bojkotować i bojkotowali, ale bez incydentów. Zresztą była do tego celu gotowa nasza policja, która pełniła w tym dniu specjalny dyżur, utrzymując stałą łączność telefoniczną ze sztabem w BCK. Ale nie było to konieczne. Myślę, że idea udzielania pomocy słabszym, a w tym roku chodziło o altruistyczną pomoc dla niemowlaków i tych najstarszych, dla ludzi w podeszłym wieku i schorowanych, powinna połączyć więzią wszystkich i wszędzie. Takich szlachetnych czynów nigdy za dużo, bo potrzeby są bez dna. Nasz biłgorajski szpital też ma problemy z nowoczesnym wyposażeniem, przez co coraz większa liczba pacjentów z naszego rejonu korzysta z pomocy medycznej w szpitalach ościennych. Dlatego tak samo gorąco popieram kwestowanie na rzecz Caritasu, różnych Oaz i fundacji dobroczynnych, działających pod wspólnym tytułem Pro publico bono – dla pożytku publicznego. Sam popieram wszystkie takie ruchy i inicjatywy, włącznie z filantropią i mam na tę okoliczność jednoznaczne dowody, o których tu nie wypada pisać. To są tylko moje indywidualne gesty, ale odniosłem wrażenie, szukając po Biłgoraju wolontariuszy z puszkami, że w tym roku biłgorajska orkiestra była okazalsza. Kwestowało 40 młodych ludzi, o połowę więcej niż w poprzednim roku. A na szczególne wyróżnienie zasługuje, moim zdaniem, jedna 14-letnia dziewczyna, która razem ze swoją babcią uzbierała prawie 4,5 tys. zł. To dla mnie szczególnie ujmujące, dlatego że poświeciła się również babcia tej dziewczynki. To rzadki przypadek i jednocześnie zaprzeczenie temu, że starsi unikają Orkiestry, a ta grała symbolicznie w Biłgorajskim Centrum Kultury, występując razem z miejscowymi muzykami z Big Bandu, dziećmi z MDK, z grupą tańca towarzyskiego i grupą teatralną. Przyznam, że mnie osobiście do tego nie jest koniczne młodzieżowe szaleństwo wokół estrad, jak to pokazywała tym razem tylko telewizja TVN, bez jakiegokolwiek zaangażowania się telewizji publicznej w programach TVP. Być może, że ta moja opinia wynika już z mego zaawansowanego wieku, bo jeśli chodzi o mnie, to okazałbym więcej pochwały Orkiestrze, gdyby była nieco cichsza i poważniejsza, gdyby nie było tej rozdętej i kosztownej scenografii i kolorowych fajerwerków. Uważam, że ten niebywały show wokół szczytnej idei wynika po części z ogólnoświatowego trendu i chęci przy tym młodzieńczego wyżycia się, demonstrując to licznej widowni. Być może jest to najskuteczniejszy chwyt reklamowy i z tym nie będę polemizować. Widocznie dla efektu tak trzeba robić i basta! Mnie bardziej odpowiada biłgorajski „rozmach”, tzn. skromnie, ale dla każdego coś miłego i wzruszającego, np. ofiarowanie na licytację wartościowych przedmiotów osobistych. Właśnie z takiej licytacji zebrano w Biłgoraju prawie 5 tys. zł. Słowem, Biłgoraj nie dał plamy Polsce i podtrzymał opinię o hojności biłgorajskiego społeczeństwa

- Reklama -

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.

Nowa Gazeta Biłgorajska nie bierze odpowiedzialności za treść komentarzy.