- Reklama -

- Reklama -

Uwieńczenie kilkusetletniego kultu Apostołki Apostołów na dawnym przedmieściu Biłgoraja przez Papieża Franciszka

Dokładnie 406 lat temu mieszkańcom ziemi biłgorajskiej zostało przekazane szczególne orędzie, a mianowicie wzywające ich do obowiązku sprawowania kultu jednej z najważniejszych postaci biblijnych. Co ciekawe, miał się on odtąd dokonywać… na dawnym przedmieściu innowierczego Biłgoraja, zgodnie z poleceniem, danym pewnemu poddanemu Ordynacji Zamojskiej: „Idź człowiecze, opowiedz o tym świętym miejscu, aby miano je we czci i by oddawano tu chwałę [Bogu i] świętej Marii Magdalenie”.

Tym samym, właśnie od wspomnianego 1615 roku, ów nakaz moralny trwa bez przerwy aż do dnia dzisiejszego i ciąży w zasadzie nieustannie na każdym z nas, ponieważ właśnie ona zaczęła od tego czasu wpisywać się tak mocno w dzieje naszego miasta i regionu, że stała się niekwestionowaną opiekunką nie tylko niniejszego grodu, lecz także okolicznej ludności.

Ale nie ogłoszoną oficjalnie, chociaż posłuszeństwo lokalnej społeczności temu nadprzyrodzonemu apelowi z nieba, zaowocowało z czasem zarówno wzmożonym ruchem pielgrzymkowym do jej świątyni, jak i przeobrażeniem powyższego centrum protestanckiego w prężny ośrodek katolicki, posiadający obecnie kilka kościołów parafialnych, spośród których dwa najstarsze stanowią teraz siedziby dekanatów, ustanowionej w 1992 roku diecezji zamojsko-lubaczowskiej.

Co więcej, narodziny niniejszego kultu przyczyniły się w międzyczasie również do kulturalnego oraz gospodarczego rozwoju Biłgoraja, a nawet miały wpływ na losy wielu jego mieszkańców, gdyż to on tak naprawdę kształtował jego dzieje. Dlatego po długo oczekiwanym podniesieniu kościoła pod jej wezwaniem, znajdującego się niegdyś we wsi Puszcza Solska a od 1954 roku w dzielnicy wymienionego miasta, do rangi sanktuarium (na razie tylko diecezjalnego), urzeczywistnionym w 2016 roku, brakowało nam już tylko jednego – tego, by została uznana przez samą Stolicę Apostolską za naszą lokalną opiekunkę.

Właśnie z wyżej wymienionego powodu powołano tu zaledwie dwa lata później Zespół Organizacyjny Ustanowienia Świętej Marii Magdaleny jego Patronką. W skład tej grupy aktywistów (łac. activus – czynny, działający), wchodził jako pierwszy wieloletni badacz i znawca dziejów jej kultu, autor licznych prac na ten temat – obecny prezes BTR Piotr Flor oraz tacy działacze społeczni, jak m.in. Henryk Grabias, Anna Kozdra, Marek Ulidowski, czy Stanisław Schodziński, a także kilku radnych miejskich z Mirosławem Lipińskim, Grzegorzem Bedońskim i zamieszczonymi w nawiasie (Jan Tochman, Benedykt Miszkin, Antoni Kucharski, Bogdan Kręt, Paweł Kudzia oraz Irena Polak) na czele.

I to się wreszcie stało, dokładnie zaś 12 kwietnia 2021 roku, oczywiście na skutek starań jeszcze wielu innych ważnych osobistości, zaangażowanych wkrótce w to wielkie dzieło, a zwłaszcza proboszcza parafii pw. św. Marii Magdaleny ks. Witolda Batyckiego, burmistrza biłgorajskiego Janusza Rosłana i biskupa zamojsko-lubaczowskiego ks. Mariana Rojka. Albowiem Papież Franciszek, po kwietniowym posiedzeniu Kongregacji do spraw Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów, mocą swej władzy, wydał tego dnia dekret ustanawiający Świętą Marię Magdalenę Patronką przed Bogiem Miasta Biłgoraja.

Ponieważ wydarzenie to jest jednym z najważniejszych w jego historii, począwszy od czasu lokacji, wypada zatem przypomnieć wszystkim biłgorajanom przebieg jej kultu, zwłaszcza że decyzja Biskupa Rzymu a zarazem Namiestnika Chrystusa gwarantuje nam wielką pomyślność oraz daje nadzieję na przyszłość obecnemu i kolejnym pokoleniom tutejszych mieszkańców. Opracowałem go wiele lat temu, by dokładnie we wrześniu 2018 roku, jako pierwszy z obywateli, móc złożyć przed Radą Miasta uzasadnienie wniosku o prawomocne uznanie jej za naszą możną opiekunkę.

Jak wspomniałem za początek narodzin kultu tej świętej należy uznać 1615 rok, chociaż już kilkanaście lat wcześniej grupa pastuszków, czyli prostych ludzi, niemal tak samo jak w Ewangelii przy narodzinach Jezusa, usłyszała głos dwóch dzwonów na skraju boru pod Biłgorajem, wzywających ich do szczególnej uwagi.

Niestety, jak dotąd niczego sensownego więcej o tym wydarzeniu, z odległego 1603 roku, powiedzieć nie możemy, poza tym, iż na pewno to nie ono przyczyniło się bezpośrednio do liturgicznego oddawania jej czci przez tenże okoliczny lud. Zgodnie bowiem z zachowanymi dokumentami, dopiero po oznajmieniu w 1615 roku znanej nam już woli Bożej, nastąpił właśnie ciąg konkretnych faktów, skutkujących nie tylko rozwojem tego kultu, lecz także odciskających pozytywne piętno na dalszych dziejach całej ziemi biłgorajskiej.

Możemy zaliczyć do nich dzisiaj zarówno budowę pierwszej kaplicy pw. św. Marii Magdaleny (przed 1621), jak też przybycie Braci Mniejszych Konwentualnych Zakonu św. Ojca Franciszka w celu podtrzymania i kontynuowania jej kultu (ok. 1623) oraz odnotowane uzdrowienia wielu obywateli Biłgoraja (w tym dziecka przyszłego burmistrza Wojciecha Gwiazdy a także żony lub córki ówczesnego wójta – Zofii Kucharzewskiej (vel Kucharskiej), czy mieszkańców sąsiednich wiosek, a nawet przedstawicieli drobnej szlachty (od 1639 roku).

Dodatkowym efektem ich ożywionego wtedy ducha religijnego była powolna transformacja tegoż niegdyś protestanckiego grodu, w silny ośrodek katolicki, z powstaniem w nim i na jego przedmieściu dwóch najstarszych wspólnot parafialnych (w drugiej dekadzie XVIII w.) włącznie, będących obecnie matkami sąsiednich parafii, tzn. w Majdanie Starym, Soli, następnie w Korytkowie, Dąbrowicy, Gromadzie, Hedwiżynie i Bidaczowie.

Ale co najważniejsze, kult ten przyczynił się do trwającego niemal 150 lat wzmożonego ruchu pielgrzymkowego, odnotowanego przez dawnych pamiętnikarzy, w tym Bazylego Rodomicza, autora słynnego diariusza z lat 1656-1672, a przy okazji rektora, wykładowcy Akademii Zamojskiej oraz burmistrza i sędziego w tym mieście.

Oczywiście nie byłoby to możliwe bez wytrwałej posługi franciszkanów, przybyłych tu na zaproszenie drugiego ordynata na Zamościu – Tomasza Zamoyskiego, (nie jego ojca Jana, zmarłego już w 1605), a także wspierających ich magnatów z innych słynnych rodów szlacheckich, tj. Fredrów, Koniecpolskich, Lanckorońskich, Sieniawskich, Sobieskich, Szczuków (właścicieli Biłgoraja od 1693 roku) i Wiśniowieckich.

Właśnie dzięki oboźnemu wielkiemu Stanisławowi Koniecpolskiemu, następnie podskarbiemu koronnemu Marcinowi Zamoyskiemu, dokładnie 32 lata po wzniesieniu im z pomocą starosty kałuskiego i niedoszłego wojewody sandomierskiego Jana „Sobiepana” Zamoyskiego, pierwszego klasztoru wraz z kościołem ku czci św. Marii Magdaleny (w 1644 roku), otrzymali oni na własność ziemię, zwaną wtedy Czostkową Górą.

Od tego momentu miejsce to stało się najważniejsze również dla owych zakonników, gdyż wszelka pomoc, zwłaszcza ze strony kolejnych właścicieli Ordynacji Zamojskiej, była już całkowicie dobrowolna, co świadczy niewątpliwie tylko o wielkiej wspaniałomyślności członków tego rodu, a może nawet o ich nabożeństwie do naszej patronki, zwłaszcza że w latach późniejszych aż trzech z nich wstąpiło nawet do bractwa franciszkańskiego przy tutejszej świątyni (Tomasz Józef, Michał Zdzisław i Marcin Leopold Zamoyscy).

Oprócz budowli, niezwiązanych z życiem konsekrowanym, wzniesionych po tym nadaniu, (czyli piekarni, gorzelni, browaru, karczmy, młyna i mostu), miejscowi mnisi wybudowali wówczas kolejną kaplicę na cześć tej świętej, tym razem już ze studnią w środku oraz dbali ustawicznie o jej świątynię. W zamian za to św. Maria Magdalena błogosławiła im nieustannie.

Według klasztornej “Księgi Przychodów i Wydatków…” z 1691 roku, tylko z nowego oratorium czerpali miesięcznie do kilkunastu złotych polskich, kiedy to pocztylionowi za drogę do Szczebrzeszyna lub Skierbieszowa, w tą i z powrotem, płacono jeszcze zaledwie złotówkę.

W międzyczasie przeżyli oni dwa pożary swych budowli sakralnych (w 1648 i ok. 1653), ale udało im się je odbudować i pozostać nadal w tym miejscu. Stosunkowo szybko, bo już w 1692 otrzymali nawet pierwszy dekret odpustowy dla swojego kościoła, o który wcześniej wytrwale zabiegali. (Aż trzykrotnie jeździli wcześniej w tej sprawie do biskupa chełmskiego). Mimo iż został on wystawiony przez Papieża Innocentego XII dnia 17 grudnia powyższego roku, za zgodą wymienionego ordynariusza – ks. Stanisława Jacka Święcickiego, wszedł on w życie dopiero w… lipcu 1693.

- Reklama -

Tenże hierarcha udzielił im ponadto zezwolenia na udzielanie sakramentów w pobliskim Biłgoraju, ale nie erygował jeszcze ich parafii zakonnej, jak to można w wielu nieautoryzowanych źródłach wyczytać, jedynie zastrzegł specjalny fundusz dla nich, zwany komunelą kapłańską, w zamian za dalszy trud około zleconego duszpasterstwa.

Z tego powodu zarówno kościół, jak też kaplica poświęcone naszej patronce były otaczane przez nich coraz większą troską, stąd strzegli ich, jak tylko mogli, czy to przez zatrudnienie dziada kaplicznego do pilnowania obiektów religijnych, czy też przez ciągłe odnawianie na nich dachów lub wymianę okien, po częste malowanie wnętrz na nowo (np. w 1696 i 1700 roku).

Oczywiście nie zapominali też o lipcowym święcie swej wspomożycielki, do którego zawsze przygotowywali się starannie, sprowadzając na nie corocznie organistę, skrzypka oraz dyszkantystę (chórzystę), póki nie zaangażowali własnego muzyka kościelnego. Sława tego miejsca rosła z roku na rok do tego stopnia, że nawet pewien lwowianin polecił tej świętej już w 1698 swego syna (Mikołaja Bernatowicza), wysyłając go do zakonu franciszkańskiego, z zastrzeżeniem afiliacji (usynowienia) do tutejszej wspólnoty, rzecz jasna za odpowiednim posagiem (tj. 1000 złotych polskich).

Dzięki ciągłym dochodom, a także niezbędnej pomocy z zewnątrz właśnie w lipcu powyższego roku, pod okiem o. Erazma Chyżyńskiego (vel Hyżyńskiego ewentualnie Hyrzyńskiego), miejscowi franciszkanie rozpoczęli budowę nowego klasztoru pw. św. Marii Magdaleny dla siebie i nic nie zapowiadało nieszczęść, jakie z czasem spadły na nich.

Najpierw po raz trzeci spłonął kościół poświęcony świętej, co w księgach zakonnych odnotowano pod rokiem 1702, jako dzieło przypadku. Wówczas rolę miejscowej świątyni przejęła znowu jej kaplica, którą tutejsi minoryci gruntownie odnowili, wraz ze źródełkiem, dobudowując do niej małą zakrystyjkę.

Ponadto, pod kierownictwem o. Szymona Brzeżańskiego, rozpoczęli wkrótce budowę kolejnego, znacznie większego niż dotychczas, kościoła, aczkolwiek za oficjalną datę jego powstania uznaje się dopiero lata 1705-1713. Warto zaznaczyć, że wspomniana inwestycja pochłonęła tylko na samych rzemieślników, m.in. snycerzy z Brzozowa, a także cieśli i traczy ulanowskich, bialskich (janowskich), majdańskich, tarnogrodzkich oraz biłgorajskich aż 24 tys. złotych polskich.

Niestety zaraz po jej zakończeniu, a dokładniej pod koniec 1715 roku, wskutek konfederacji tarnogrodzkiej, wybuchła w Polsce wojna domowa. Bratobójcze walki i bitwy z obcymi wojskami toczyły się jednak tym razem nieco dalej od tego wybranego miejsca (tzn. w Jarosławiu, Lwowie, Sandomierzu lub Zamościu), aczkolwiek budziły ciągle zrozumiałe obawy.

Na szczęście nie zahamowały one wcale ruchu pielgrzymkowego, lecz jeszcze bardziej go wzmożyły, tak że już w 1721 roku biskup chełmski ks. Aleksander Fredro doprowadził do erekcji parafii katolickiej przy franciszkańskiej świątyni, znajdując jej fundatora wśród możnego rodu Zamojskich.

Został nim dopiero piąty ordynat – Tomasz Józef, syn podskarbiego królewskiego Marcina Zamoyskiego, starosta grodecki i płoskirowski oraz pułkownik wojsk koronnych. Dopiero od tego czasu mieliśmy na ziemi biłgorajskiej dwie bliźniacze wspólnoty parafialne – miejską, powołaną do życia pod koniec 1717, a funkcjonującą od stycznia 1718 roku oraz podmiejską, czyli zakonną. Właśnie przy tej drugiej placówce zaczęła się kształtować szybko osada kościelna (jurydyka), zwana później zamiennie Puszczą Solską lub Świętą Magdaleną, będąca od 1954 roku jedną z dzielnic Biłgoraja.

Oczywiście pątnicy nadal tu przybywali, zwłaszcza że w 1743 roku zapadła decyzja przełożonego tej prowincji zakonnej, by niniejsze miejsce wpisać na listę klasztorów z cudownym obrazem, słynącym łaskami. Wyrazem wiary pielgrzymów była oczywiście rosnąca liczba wszelakich wot dziękczynnych, m.in. od kompanii z Zamościa, Szczebrzeszyna, Tereszpola, Gorajca, Górecka, a po 1772 nawet od oficjalisty cesarskiego, ulokowanego poza kordonem, tzn. w Tarnogrodzie. Przybyły też nowe zapisy fundacyjne i… murowany klasztor (w 1778 roku), stojący do dzisiaj.

Co prawda, tuż przed III rozbiorem Polski, tj. 22 czerwca 1794 roku, wskutek uderzenia pioruna spłonął znowu tutejszy kościół, tym razem już parafialny, wraz z kaplicą ku czci miejscowej patronki i wiele pamiątek owego ruchu pątniczego przepadło, łącznie z najstarszymi obrazami poświęconymi dziejom jej kultu. Strata była ogromna, bowiem mimo wysiłku kolejnych przełożonych nie wrócił on nigdy do stanu pierwotnego.

W dodatku tutejsi zakonnicy nie wznieśli po tym ciosie już więcej żadnej świątyni, zaś jedyną rzeczą jaką im się udało wtedy osiągnąć była przebudowa części ich murowanego domu zakonnego na świątynię, służącą do powyższych celów religijnych, wbrew tymczasowym założeniom, aż 132 lata. (Nowy kościół pw. św. Marii Magdaleny zaczęto wznosić bowiem dopiero od 1921, a ukończono go w 1929 roku). Oprócz tego doprowadzili jeszcze tylko do powstania niewielkiej murowanej kaplicy ku jej czci (ok. 1856), istniejącej do czasów współczesnych.

Spośród miejscowych przełożonych, mających istotny wkład w rozwój ważnego dla nas kultu, zapisanych dobrze w historii, należy wymienić o. Seweryna Chamca, pierwszego franciszkanina, który przybył na skraj puszczy pod Biłgorajem w celu sprawowania sakramentów i kontynuacji czci tej świętej, następnie o. Bonawenturę Droszowiusa (vel Droszowicza), superiora za czasów rozkwitu owego kultu przed potopem szwedzkim, o. Bonawenturę Więckowskiego, sprawcę uzyskania odpustów dla pątników, nawiedzających niniejsze sanktuarium (w 1692), o. Szymona Brzeżańskiego, budowniczego czwartego z kolei kościoła pod jej wezwaniem (w latach 1703-1713), będącego od 1721 roku świątynią parafialną, o. Ludwika Okuniewskiego, promotora dalszego rozwoju czci świętej i uznania jej obrazu za cudowny (w 1743 roku), a także niestrudzonego o. Józefa Derbedroszowicza, budowniczego murowanego klasztoru, dzwonnicy i parkanu wokół tego kościelnego wzgórza (pomiędzy 1775 a 1780), zmarłego w 1803 roku we Lwowie oraz o. Antoniego Saniewskiego, odnowiciela życia zakonnego wraz z „obumarłym” kultem św. Marii Magdaleny po upadku Rzeczypospolitej (w latach 1827-1862).

Po skasowaniu domów zakonnych w Królestwie Polskim zadania kustoszy tego miejsca przejęli wyznaczeni księża diecezjalni, tacy jak ks. Robert Kleszczyński, za którego murowaną kaplicę pod wezwaniem św. Marii Magdaleny władze rosyjskie uznały za publiczną, dzięki czemu wolno było odprawiać w niej nabożeństwa dla ludu, ks. Seweryn Grątkowski, niedoszły (z powodu wybuchu I wojny) budowniczy obecnego sanktuarium, ks. Henryk Dubiszewski, któremu udało się tę inwestycję rozpocząć, ale z powodu hiperinflacji w wolnej Polsce nie mógł dokończyć podjętego dzieła, ks. Władysław Bargieł jego faktyczny budowniczy i oczywiście ks. Jan Mróz, restaurator tego obiektu sakralnego po zniszczeniach wojennych 1939 roku, a zarazem kolejny odnowiciel kultu św. Marii Magdaleny w niezwykle trudnych czasach Polski Ludowej, podobnie jak jego następca, zapobiegliwy dziekan ks. Florian Fornal.

Dalsza, czyli świeża historia, jest już wszystkim dobrze znana, począwszy od ustanowienia diecezjalnego sanktuarium ku czci tej świętej (w 2016), aż do zwieńczenia dziejów kultu i oficjalnego ogłoszenia jej Patronką Miasta Biłgoraja. Z pewnością warto będzie, obok przykładnego życia, wprowadzić ponownie do obiegu ten imperatyw danego nam orędzia: „Idź człowiecze, opowiedz o tym świętym miejscu, aby miano je we czci i by oddawano tu chwałę [Bogu i] świętej Marii Magdalenie”, oczywiście nie tylko 22 lipca, ale od dzisiaj już na zawsze.

Piotr Flor

Prezes Biłgorajskiego Towarzystwa Regionalnego

Wszelkie prawa zastrzeżone. Nieautoryzowane rozpowszechnianie całości lub fragmentu niniejszego artykułu w jakiejkolwiek postaci, w tym również poprzez modyfikowanie jego treści, jest bez wiedzy i zgody autora zabronione.

- Reklama -

- Reklama -

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.

Nowa Gazeta Biłgorajska nie bierze odpowiedzialności za treść komentarzy.