Trzeba poprawić, honor też

Na poprawę – tak jak i na naukę – nigdy nie jest za późno, a zawsze jest to wskazane, o ile tylko poprawiamy na lepsze, a nie na gorsze. I właśnie takie, według mnie, potrzebne zmiany na lepsze w naszym mieście poruszę w tym felietonie. A z honorem jak można?

Sądzę, że też można go poprawić, choć samemu trudno przyznać się do mankamentów swego honoru, że coś szwankuje. Tak mogą zrobić tylko niektórzy i najczęściej w wymuszonych sytuacjach, a i to nie zawsze. Charaktery ludzi próbują zmienić pobyty w zakładach karnych i to z mizernym skutkiem, bo recydywa, jak się słyszy, kwitnie i recydywistów przybywa, np. powtórnych gwałcicieli. A można zmienić honor na gorsze? Chyba tak, przecież ludzie zmieniają się. Zauważyłem w mediach, że tak też niektórzy wypowiadają się o zdumiewającym postępku pani prezes biłgorajskiego BARR-u. Sądzę, że to wydarzenie należy skomentować i wziąć pod rozwagę, i że to nie zaszkodzi, skoro ta sprawa została już szeroko upubliczniona. Ale o tym potem. Teraz o tym, co kłuje w oczy w Biłgoraju. Zacznę od bardzo dokuczliwego poszukiwania danej ulicy. Bez mapy, albo bez nawigacji samochodowej to poważny problem. Tu miasto jakby pofolgowało sobie i ponadto jakby nie miało do tego chęci. Wydaje się, że napisy z nazwami ulic są przypadkowe, a w niektórych rejonach miasta, np. w dzielnicy Ogrody prawie ich nie ma. To niby drobiazg, ale jakże uprzykrzający, szczególnie dla przyjezdnych, a i miejscowi też mają kłopoty ze znalezieniem danej ulicy. Trzeba tu przyłożyć się i najpierw z głową zarządzić, a później niech Straż Miejska wyegzekwuje oznakowania numerami poszczególnych budynków mieszkalnych, bo oznakowanie ulic z ich nazwami powinno należeć do służb miejskich. Trzeba wziąć przykład z innych miast, gdzie na skrzyżowaniach stoją specjalne słupki z zamocowanymi kierunkowskazami z nazwą ulic, a jak nie, to takie oznakowanie zamocować na narożnych budynkach lub na dobrze widocznych ogrodzeniach. Jakie to niby proste, a zarazem jakie to trudne dla gospodarzy naszego miasta. To wyraźnie kontrastuje z „lasem” znaków drogowych wzdłuż ulicy Poniatowskiego, gdzie zabrakło zdrowego rozsądku i wyobraźni projektantów. Tam nie szczędzono kasy i zrealizowano pierwsze lepsze rozwiązanie, zamiast pogłówkować i dokonać syntetycznego oznakowania za pomocą informacyjnych znaków z napisami o powtórzeniach. To przypomina trochę stare czasy, kiedy należałoby to do propagandowych chwytów reklamujących „postęp i rozwój  miasta”. To przekorne pisanie, zdaję sobie z tego sprawę, ale może tym sposobem dotrą te słowa tam, gdzie trzeba. Podobnie można ponarzekać na stojące reklamy przed budynkiem BCK sławiące budowę i pomoc unijną, dzięki której Biłgoraj dorobił się reprezentacyjnego budynku zdobiącego miasto. To prawda, ale zamiast tego należałoby już zrobić na jednej tablicy formatu, np. A1, starannie wykonanej i zamocowanej w stosownym miejscu na ścianie tego budynku i jeszcze z dodatkowymi informacjami o wykonawcach tego budynku i o gospodarzach miasta, którzy zasłużyli się przy tym. To byłby trwały ślad z czasów budowy dla potomnych. I to należałoby już zrobić teraz, aby kolejni politycy nie mieli możliwości dokonania jakichś manipulacji zniekształcających prawdę historyczną. To byłaby historia tych czasów. Można zauważyć, że takich pamiątkowych tablic nie ma ani budynek starostwa, ani sąd, ani przebudowa głównych ulic, ani obwodnica północna czy południowo-zachodnia. Autor miał okazję taką tablicę w trzech językach zamocować w Gliwicach na zabytkowym budynku Mendelsohna i to ze swoim nazwiskiem jako inwestora jego odbudowy.

  Dosyć tych spostrzeżeń. Przejdźmy to honoru pani prezes BARR-u. Oddanie przyznanego zaszczytu – Zasłużonego dla Miasta Biłgoraj z powodu nieprzyznania nagrody jubileuszowej przez Burmistrza to swoisty ewenement, to frustruje autora. To rzadki przypadek bez zaistnienia przymusu i nacisków. Bo przecież było to dobrowolne, a więc i świadome, i przemyślane. To dla mnie wygląda na protest i manifestację swego ego. Tylko w imię czego? Swej megalomanii czy zarozumiałości, bo nie z biedy czy braku poszanowania, jako że ta pani była doceniona, została prezesem, otrzymała od samego b. prezydenta niebywałe odznaczenie /może jedyny w Biłgoraju/ Order OP – Krzyż Oficerski. To powinno zastąpić tę „nieszczęsną” nagrodę jubileuszową. Tak, moim zdaniem,  nakazuje honor odznaczonego obywatela i to powinno być standardem. A może za wczesne były te zaszczyty? Może to zaszkodziło? Wszak ta pani może jeszcze dużo zrobić dla dobra wspólnego – pro publico bono. Jest w pełni sił.

Biłgorajczyk, naj-lawok@wp.pl

- Reklama -

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.

Nowa Gazeta Biłgorajska nie bierze odpowiedzialności za treść komentarzy.