- Reklama -

- Reklama -

- Reklama -

- Reklama -

Trener Błękitnych Obsza: Utrzymanie w IV lidze jest w naszym zasięgu

W piłkarskiej Obszy zaświeciło słońce. Błękitni wygrali drugi mecz z rzędu, pokonując Grom Różaniec 1:0. Do Gromu tracą już tylko dwa punkty. - Czy wróciła wiara w utrzymanie w IV lidze? Do doścignięcia tej grupy bezpiecznej i miejsca dającego utrzymanie, brakuje nam trzech punktów. To nie jest poza zasięgiem Błękitnych Obsza - mówi Nowej Gazecie Biłgorajskiej, trener Piotr Paluch.

- Reklama -

 

Błękitni Obsza wracają do gry? Drugi mecz z rzędu i drugie zwycięstwo. I to z kim.

Wracamy, wracamy. Ale te nasze ostatnie mecze zapowiadały, że gra Błękitnych powinna wyglądać i wygląda coraz lepiej. Zaczęliśmy w końcu zdobywać trzy punkty, a nie po jednym jak to miało miejsce na początku rozgrywek.

Z Gromem Różaniec wygrał zespół lepszy?

Na pewno tak. Nie ma co ukrywać,  że mieliśmy ułatwione zadanie, bo od 30 minuty goście grali w dziesięciu, ale to nie jest nasza wina. W sytuacji strzału na pustką bramkę, zawodnik Gromu Arek Kwiatkowski, zagrał piłkę ręką w polu karnym. Po prostu wybił piłkę zmierzającą w światło bramki. Wątpliwości żadnych nie było. Mieliśmy rzut karny, niestety Maciek Chmura trafił w słupek. W pierwszej połowie mieliśmy kilka wyśmienitych okazji na objęcie prowadzenia, ale skuteczność szwankowała. Ale nie było też tak, że Grom w tym meczu dominował. Przez 90 minut nie stworzyli klarownych sytuacji, gdzie nasza linia defensywy musiałaby wznieść się na wyżyny swoich umiejętności. Może jeden groźniejszy strzał oddali przez cały mecz? Od tej 30 minuty kontrolowaliśmy bieg wydarzeń. Nie graliśmy może bardzo ofensywnie jak w meczach z Gryfem i ze Stalą, ale liczy się wynik i trzy punkty. Graliśmy cierpliwie i mądrze. I w 67 minucie zostaliśmy nagrodzeni, kiedy bardzo dobrze w polu karnym odnalazł się Kuba Padiasek. W pojedynku jeden na jeden z zimną krwią wykończył akcję zainicjowaną przez Maćka Chmurę.

Z tym , że działacze Gromu mówią o wielkich problemach kadrowych w ich zespole.

Nie, nie, nie. To nie jest absolutnie prawda. Spójrzmy na sprawę uczciwie i chciałbym też na to zwrócić uwagę. W meczu 12 kolejki, jak patrzyłem na skład Gromu, to faktycznie mieli problemy kadrowe i ta ich ławka była bardzo uboga. Ale to był koniec października. Kiedy zobaczyłem protokół i składy na mecz z nami, to gdzie te problemy kadrowe? Przecież w zespole z Różańca brakowało tylko jednego chłopaka, czyli Michała Mielniczka. Piłkarze kontuzjowani, piłkarze pauzujący po kartkach, nagle powrócili na boisko. W drugiej połowie wszedł Jacek Podolak, Dawid Pigan grał przez 90 minut, a Kacper Działo podobnie wystąpił przez cały mecz. Patrząc na skład i na nazwiska, to Różaniec na pewno wyglądał lepiej niż my. Przecież u nas też za kartki pauzował Janek Klimczak i to też nasz podstawowy zawodnik. Przed meczem kontuzji nabawił się też nasz drugi młodzieżowiec – Adrian Leszczyński. Próbował wyjść na rozgrzewkę, ale stwierdził, że nie da rady zagrać. Czyli straciliśmy obu młodzieżowców na ten mecz, na szczęście godnie ich zastąpił nasz wychowanek Kuba Padiasek z rocznika 2005. Podołał zadaniu i zapewnił nam trzy punkty.

W Obszy wróciła wiara w utrzymanie?

- Reklama -

Wiadomo, po awansie do IV ligi, to celem minimum jest utrzymanie się w niej na kolejny sezon. Początek rozgrywek był dla Błękitnych trudny, ale myślę, że z każdą kolejką nasza gra wygląda lepiej. Od połowy rundy dało się odczuć, że wiemy na czym polega gra w tej IV lidze, jakie są atuty i słabe strony drużyn przeciwnych i jak zdobywać punkty. Potrzeba nam było czasu i doświadczenia.

Ale wracając do pytania. Do Gromu Różaniec już tylko dwa punkty straty.

Przed nami trudne mecze i to jeszcze w tej rundzie. Trudne i bardzo ważne, bo mamy jeszcze dwie kolejki. W najbliższy piątek wyjazd do Bychawy i w ostatniej rundzie mecz u siebie z Kryształem Werbkowice. Ten ostatni mecz to jest nasz obowiązek, żeby dopisać trzy punkty, ale zobaczymy jak będziemy kadrowo wyglądać. Nie chcę wróżyć co będzie za dwa tygodnie, bo piłka to kontuzje i kartki. Jesteśmy na takim etapie rozgrywek, że każdy jeden zawodnik jest na wagę złota. Mamy w tej chwili 13-14 zawodników, którzy są najwytrwalsi i taką kadrą dysponujemy. To jest 13-14 piłkarzy dających jakość. Zaczynaliśmy rundę z 20-toma zawodnikami, były nawet kolejki, że jednego zawodnika musiałem odesłać na trybuny. W tej chwili komfort jest taki, że grają ci, co naprawdę chcą grać i ci, którym na tym zależy.

Co z tym utrzymaniem w IV lidze?

To jest daleka droga. Ja nie chcę dzisiaj wróżyć i składać jakichś deklaracji. Trzeba wychodzić, grać i zbierać punkty. Jeżeli będziemy zdobywać punkty, to utrzymanie samo przyjdzie. Wiosną trzeba by było na pewno dokonać kilku transferów, żeby ten zespół wzmocnić. Takich transferów wartościowych, które wniosą sporo jakości. A patrząc na tabelę i patrząc na punkty? Mamy ich w tej chwili dziewięć. Na wiosnę mamy dwa bardzo ciężkie mecze z Tomasovią i ze Startem Krasnystaw, gdzie będzie bardzo ciężko o punkty. Ale na chwilę obecną tak kalkulując, to do doścignięcia tej grupy bezpiecznej i miejsca dającego utrzymanie, brakuje nam trzech punktów. To nie jest poza zasięgiem Błękitnych Obsza.

Trzech punktów?

Tak, bo spadnie przecież kilka drużyn z tej grupy spadkowej. W tej chwili ciężko powiedzieć, czy utrzymają się trzy, czy cztery zespoły z tej grupy. Ale patrząc na punkty przeciwników, to Rejowiec ma dzisiaj 14, Różaniec ma 11, a z tej drugiej grupy Powiślak Końskowola ma 16 punktów. Czyli jest 16 i 14 punktów, a pozostałe drużyny mają po 11-12 punktów. Czyli do 12-tu punktów tracimy już tylko trzy oczka. A więc? Mamy grać. Nikt nie nakłada na Błękitnych mega presji, że to utrzymanie jest narzucone przez zarząd klubu, bo inaczej będą jakieś konsekwencje. Ale wszyscy widzą, że jest to wykonalne i do zrobienia. Trzeba się cieszyć grą, cieszyć dobrą organizacją i atmosferą, a wtedy będą i punkty. Czują to nasi zawodnicy i działacze. Nawet to przygotowanie do meczu w Obszy, sama oprawa i wyjście na boisko, to jest prawdziwa przyjemność. Niech ta przyjemność przełoży się na punkty. Wielkiej presji nie ma, ale wszystko jest w naszym zasięgu.

foto: Błękitni Obsza

- Reklama -

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.

Nowa Gazeta Biłgorajska nie bierze odpowiedzialności za treść komentarzy.