Jarosław Piskorski

Trendy w startupach: wywiad z Daumantasem Dvilinskasem, współzałożycielem i dyrektorem generalnym fi

TransferGo to szybko rozwijający się serwis oferujący usługi błyskawicznych przelewów pieniężnych online. Firma wykorzystuje model biznesowy opierający się o rachunki cyfrowe, typu account-to-account. Środki pieniężne są najpierw lokalnie wpłacane, a następnie wypłacane także lokalnie, z jednego rachunku bankowego na drugi. Zleceniodawca dokonuje płatności lokalnej na rzecz TransferGo, która następnie dokonuje lokalnej płatności na rzecz odbiorcy przelewu. To innowacyjne rozwiązaine oznacza, że firma TransferGo nie musi wysyłać pieniędzy za granicę. Ze względu na skalę i efektywność zastosowanego modelu biznesowego TransferGo jest w stanie zaoferować naprawdę konkurencyjne ceny: są one do 95% niższe od tradycyjnych rozwiązań rynkowych.

Cel

Rozwiązanie jakiego problemu postawiłeś sobie za cel? Jak zamierzałeś wpłynąć na branżę, w której działasz? Co Cię zainspirowało do działania?

Firma TransferGo narodziła się poprzez uczucie frustracji podczas korzystania z tradycyjnych usług bankowych prób realizowania przelewów międzynarodowych za ich pośrednictwem. W 2011 roku wraz ze znajomym założyliśmy bardziej tradycyjną działalność importowo-eksportową, co oznaczało, że musieliśmy regularnie dokonywać płatności międzynarodowych na rzecz naszych dostawców. Wtedy banki były naszą jedyną opcją i o rany, to był prawdziwy koszmar. Nie trzeba chyba dodawać, że za siedmiodniowe rozliczenia naliczano nam opłaty do 15 razy wyższe niż teraz. Staliśmy w obliczu zmagania się z nieuczciwym i skostniałym sektorem transakcji finansowych – czyli braku możliwości dokładnego określenia kwoty trafiającej do odbiorcy, ogromnych kosztów i czasu realizacji transakcji rozciągającego się nawet na siedem dni roboczych. Mieliśmy jednak ogólne poczucie, że satysfakcja klientów nie była tak naprawdę czymś, na co banki brytyjskie poświęcałyby jakoś szczególnie dużo uwagi. Kiedy ujrzeliśmy ten problem, natychmiast stwierdziliśmy, że takie rozwiązanie jak usługi oferowane TransferGo mogą okazać się niezwykle pomocne wielu osobom będącym w takiej samej sytuacji, co my.

I co stało się potem? Czy stworzyłeś biznes plan, miałeś już jasną strategię i model biznesowy, czy też po prostu zacząłeś działać, a dopiero potem orientować się w złożoności całego procesu? Czy Twoja pierwotna wizja uległa zmianie od czasu uruchomienia działalności?

Głównymi wyzwaniami, przed którymi stanęliśmy na samym początku, były wszelkiego rodzaju regulacje prawne, licencje i otwieranie pierwszych rachunków bankowych… Uzyskanie zgody od instytucji regulujących rynki finansowe wtedy było już trywialnym zadaniem, biorąc pod uwagę, że musieliśmy wcześniej także uzyskać zgodę banków na wejście na rynek w charakterze konkurencji.

Jakie jest największe ryzyko, jakie kiedykolwiek podjąłeś i jaki był jego skutek?

Największe ryzyko polegało na wejściu na silnie zmonopolizowany i tradycyjny rynek przekazów pieniężnych zdominowany przez kilku globalnych graczy. Tak narodziła się firma TransferGo. Nasza historia dotycząca jej założenia nie była usłana różami, zwłaszcza że w naszej branży możesz być po prostu zbyt małym graczem, aby móc wprowadzić jakiekolwiek innowacje. Jednak okazało się to warte zachodu. W ciągu zaledwie trzech lat pozwoliliśmy imigrantom zaoszczędzić ponad 2,5 miliona funtów oferując klientom bardziej doświadczenia skierowane bardziej w stronę użytkownika i udowodniliśmy, że można liczyć na firmy finansowe z sektora finansów nowej generacji.

Porada: od założenia do finansowania

Jaka byłaby Twoja wskazówka dla kogoś, kto szuka sposobu na inwestycje? Jak dotarłeś do swoich inwestorów?

Pierwszą inwestycję otrzymaliśmy na bardzo wczesnym etapie. Mimo że jest stosunkowo niewielka, było to bardzo potrzebne zachęty i dowód na to, że problem, który rozwiązujemy, jest ważny dla wielu osób. Aby otrzymać rekordową rekordzistę (2,5 miliona dolarów), którą wylądowaliśmy w grudniu ubiegłego roku, zajęło nam się trochę czasu i wysiłku, głównie dlatego, że trzeba wybrać mądrze swoich inwestorów. To nie tylko pieniądze, których potrzebujesz, ale także doradztwo, wiedza i mentoring, które są czasem istotnym aspektem procesu podejmowania decyzji. Musisz ocenić, w jaki sposób inwestycja i osoby zaangażowane pomogą Twojej firmie rozwijać się i naprawdę obchodzi to.

Jakich trzech porad udzieliłbyś założycielom startupów? Na czym muszą się oni skupić przede wszystkim, aby mieć szansę na odniesienie sukcesu?

Najważniejsze moim zdaniem jest to, że podczas tworzenia planu biznesowego należy jasno określić, jaki rodzaj problemu rozwiązuje firma dla konsumentów. Wtedy powinieneś zaproponować najbardziej sensowne i skuteczne rozwiązanie, aby rozwiązać ten właśnie problem. Bardzo ważne jest także, aby stworzyć wokół siebie dobry zespół i ufać mu na tyle, aby mógł bez przeszkód wykonywać swoją pracę. Inspirując pracowników do pełnego wykorzystania swoich umiejętności i doświadczenia w każdej sytuacji umożliwiasz im postrzeganie każdej przeszkody jako okazji do poprawy, co staje się głównym motorem napędowym sukcesu.

Jakie są Twoje ulubione aplikacje, które sprawiają, że Twoje codzienne życie jest bardziej komfortowe, a także jakie serwisy medialne czytasz codziennie, by być na bieżąco?

Coraz częściej korzystam z aplikacji Quartz – newsów dostarczanych za pośrednictwem wiadomości. Czytuję również Forbesa, Business Insider i CBInsights.

Czy miałeś jakichś własnych mentorów lub wzorowałeś się na osobach, które wywarły na Ciebie wpływ? Od kogo nauczyłeś się, jak rozwijać swoją własną firmę?

Miałem szczęście spotkać wspaniałych mentorów na początku mojej kariery. Oto kilka osób, o których chciałbym tutaj wspomnieć: Jon Bradford, były MD w TechStars London; Eric van der Kleij – były MD z Level39; oraz Perry Blacher i Mark Ransford, obaj obecni członkowie zarządu. To jedynie kilku z wielkich ludzi, którzy pomogli nam intensywnie się rozwijać, z grona wielu innych, których miałem szczęście spotkać podczas mojej kariery. Patrząc wstecz, zawsze podziwiałem zdolność Steve'a Jobsa do stymulowania branży nie tylko poprzez innowacje sprzętowe, ale także przez zmiany modelu biznesowego. Jednym z przykładów jest wprowadzenie iTunes, które całkowicie przekształciło rynek muzyczny i sposób, w jaki „konsumujemy” dziś muzykę.

Przyszłość

W jakim miejscu widzisz swoją firmę za kilka lat i jakie są Twoje przewidywania na temat przyszłości Twojej branży, jak się ona zmieni?

W tym roku skupiamy się przede wszystkim na rozwoju na większej liczbie rynków. Coraz szybciej rozwijamy się na głównych rynkach w Europie. Chcemy także zdobyć udział w największych korytarzach i przygotować się na wejście na poziom globalny. Chcemy zaoferować nasze usługi dla wszystkich głównych walut na świecie i pomóc imigrantom z całego świata, a nie tylko na terenie Europy. Nasze plany obejmują również przełożenie się w poziomie na inne rynki transgraniczne. Jednym z przykładów są nasze najnowsze plany cenowe dotyczące transakcji o wartości 1.000 lub więcej funtów, co pozwala na wysyłanie pieniędzy w oparciu o kursy wymiany walut na poziomie zaledwie 0,4% we wszystkich głównych walutach, takich funt do euro, złotego czy dolara amerykańskiego. Pod koniec roku będziemy szukać kolejnej rundy inwestycji, która otworzy nam jeszcze więcej możliwości i pozwoli nam jeszcze bardziej zwiększyć skalę działania.

Jakiego rodzaju firmy lub konkretne technologie są dla Ciebie najbardziej obecnie przełomowe i jakie trendy uważasz za nieprzydatne?

Jestem podekscytowany wizją AI i VR. Myślę, że teraz właśnie zaczynamy obserwować narodziny nowych, gigantycznych gałęzi przemysłu, a będą się one rozwijać w błyskawicznym tempie.

Osobiście jestem natomiast dość rozczarowany ogromnym szumem w branży technologii finansowych, który ma niewiele wspólnego z rzeczywistym stanem rzeczy. Mam na myśli wszystkie te pozornie ciekawe pomysły, które teoretycznie mogą być genialne, ale wydaje się, że jeszcze nie żyjemy w tego typu świecie. Blockchain jest jednym z takich właśnie pomysłów. Mam nadzieję, że przyszłość mi jednak udowodni, że się myliłem.

- Reklama -

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.

Nowa Gazeta Biłgorajska nie bierze odpowiedzialności za treść komentarzy.