Tomograf i rentgen nie działają

A pacjenci odsyłani są do ościennych ośrodków. Jak wyjaśnia Włodzimierz Kaczmara, dyrektor Arion Szpitale Sp. z o.o. w Biłgoraju, sprzęt jest już wiekowy i usterki są rzeczą normalną.

Temat funkcjonowania zarówno sprzętu do wykonywania tomografii komputerowej, jak i badań rentgenowskich omawiany był podczas sesji Rady Powiatu, która odbyła się 25 sierpnia. Radna Beata Strzałka mówiła, że w ostatnim czasie na terenie powiatu doszło do kilku tragicznych wypadków. Poszkodowani nie trafili jednak do biłgorajskiego szpitala, a zostali odwiezieni do innych ośrodków. Włodzimierz Kaczmara, dyrektor Arion Szpitale Sp. z o.o. w Biłgoraju, wyjaśnił, że udzielenie pomocy pacjentowi w sytuacji wypadku może być na tyle skomplikowane, że stopień referencyjności, w jakim oddział szpitalny jest u nas uruchomiony, nie odpowiada poziomowi komplikacji wynikających z urazu. – Dla bezpieczeństwa pacjenta, co do kompleksowości opieki nad pacjentem, przewozi się go do tego szpitala, który kompleksowo może udzielić pomocy – wyjaśnił Włodzimierz Kaczmara, dyrektor Arion Szpitale Sp. z o.o. w Biłgoraju.

Temat kontynuował radny Piotr Majecher. Mówił, że wielu pacjentów jest odsyłanych ze względu na awarię podstawowej diagnostyki, jaką jest tomograf komputerowy potrzebny przy urazach. Dodał, że miał sygnał, że pacjent ze skręconą nogą miał zostać przez lekarza dyżurnego odesłany do Zamościa celem wykonania zdjęcia rentgenowskiego. Podobno aparat jest nieczynny.

– Mieliśmy pecha, prawie równocześnie zepsuł się tomograf i aparat rentgenowski, który nie mógł wykonywać zdjęć w postawie pionowej – mówił dyrektor Kaczmara. Zaznaczył, że poniósł koszt transportu pacjenta do jednostki, w której mógł mieć zabezpieczone tego rodzaju świadczenia. – Moim obowiązkiem jest to, aby w czasie trwania awarii pacjenci mogli być diagnozowani. Obecnie firma serwisująca ocenia, jaki jest zakres koniecznej, technicznej naprawy. Zweryfikowane zostały konieczne podzespoły i do usunięcia awarii w tomografie powinniśmy przystąpić góra w siedem dni – wyjaśniał. Podkreślił, że pacjenci nie są na tym stratni. Przewożeni są karetką do innego szpitala, a następnie po wykonaniu badań wracają.

Dyrektor dodał, że tomograf to urządzenie 10-letnie, intensywnie używane. – Urządzenie, które się eksploatuje, ma prawo się zepsuć – zaznaczył.

Czy są szanse na zakup nowego tomografu? Jak tłumaczył dyrektor, jest to urządzenie, na które potrzeba dużego nakładu inwestycyjnego. Szpital poszukuje różnych rozwiązań. Mówił, że musi być zapewnione m.in. postępowanie likwidacyjne środka trwałego, jakim jest dotychczasowy tomograf. – Jeden tomograf musi zastąpić drugi – twierdził. Kazimierz Paterak, przewodniczący Rady Powiatu, dopytywał, dlaczego szpital nie może mieć dwóch tomografów, skoro są one potrzebne. Włodzimierz Kaczmara wyjaśnił, że chodzi głównie o przygotowanie pomieszczenia dla takiego sprzętu. – To inwestycja w mury, dlatego w jednym ciasnym miejscu nie zmieszczą się dwa tomografy – dodał.

- Reklama -

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.

Nowa Gazeta Biłgorajska nie bierze odpowiedzialności za treść komentarzy.