- Reklama -

- Reklama -

To teraz pierwszy kawaler Czernięcina: Sławny jest nasz Konrad!

- Sławny jest nasz Konrad, teraz bardzo sławny. Ludzie we wsi o nim gadają, a jak leci program w niedzielę, to nikogo nie ma na ulicach - mówi Nowej Gazecie Biłgorajskiej, Janusz Antoszak, sołtys Czernięcina Poduchownego. Rodzinnej miejscowości Konrada z programu "Rolnik szuka żony".

- Reklama -

Ogląda pan?

Pierwszego odcinka nie oglądałem, bo nawet nie wiedziałem, że tam nasz Konrad poszedł. Ale jak się we wsi szybko rozniosło, to wszyscy zaczęli oglądać. Ja też oglądam i chciałbym, żeby mu dobrze poszło.

Myśli pan, że znajdzie żonę przez telewizor?

A cholera wie. On ma 22 lata, ona ma 25 lat, to różnie może być. Ale młodszy lepszy dla kobity (śmiech). Baba wie, że może nim rządzić, to może wybierze sobie młodszego.

Co to za chłop ten Konrad? Co się we wsi mówi?

Teraz to pierwszy kawaler Czernięcina Poduchownego. Złego słowa o nim nie powiem, ani nikt we wsi. On jest z naszej wsi, tu się wychowywał, ale teraz poszedł do roboty chyba do Lublina. Nie wiem gdzie, ale tak ludzie mówią. Jeszcze ma swoją firmę, takie usługi kosiarskie. Przyjeżdża, ludziom kosi i robi porządek.

To co to za rolnik, jak on w mieście?!

A widzi pan w tym programie jakiegoś prawdziwego rolnika? Telewizja to jest rozrywka i trzeba ludziom pokazywać różne rzeczy. Ale on chociaż ze wsi pochodzi, a inni to pewnie nawet wsi nie widzieli na oczy.

 W Czernięcinie głośno o Konradzie?

Gadają ludzie, oni zawsze o czymś muszą pogadać. Każdy mówi, że idzie niedziela i trzeba patrzeć, co tam nasz człowiek zrobił. Porządny chłopak. Ładny, przystojny, wysoki.

- Reklama -

To panny powinny się oglądać.

No powinny, powinny. Teraz, jak się zrobił sławny, to pewnie zaczną o nim myśleć i będzie mógł przebierać. Do tej pory to on był tylko Konrad z naszej wsi, a jak go Polska zobaczyła, to i nasze panny pewnie już zazdroszczą.

Pan też kieruje miejscową OSP. Konrad nie chciał do was?

Jak to nie chciał! Przecież on jest strażakiem i należy do OSP. To jest nasz człowiek.

Już się pogubiłem. To jak on przyjeżdża gasić, jak pracuje w Lublinie.

Ale mieszka w Czernięcinie! Przecież on dzień w dzień jest u nas. Ma stancję, ale więcej jest u nas niż w Lublinie. Jedzie do roboty, a później w samochód i do domu. To obrotny chłopak i sobie radzi. Rozwozi jakiś towar w dzień, a później przyjeżdża i albo odpocznie, albo bierze kosiarki i ma robotę. Trawy kosi i jedzie tam, gdzie ma zlecenie. Robotny chłopak, on się nie nudzi.

(…)

To tylko fragment rozmowy. Więcej o Konradzie i o jego występach w programie „Rolnik szuka żony” tylko w Nowej Gazecie Biłgorajskiej. Tego biłgorajskie pseudoportale nie skopiują.

O wszystkim co ważne w powiecie biłgorajskim, przez całą dobę informujemy na:

WWW.GAZETABILGORAJ.PL

 

fot. Rolnik szuka żony

 

- Reklama -

1 komentarz
  1. Antek mówi

    zBilgoraja to daleko do Lublina ale już z Turobina o połowę bliżej, dużo ludzi z tąd dojeżdża do pracy do Lublina, codziennie.

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.

Nowa Gazeta Biłgorajska nie bierze odpowiedzialności za treść komentarzy.