- Reklama -

- Reklama -

„Tatowisko” – świadome ojcostwo, czas ojca i dziecka

W dniach 27-30 sierpnia w Krasnobrodzie odbyła się kolejna już edycja wydarzenia „Tatowisko”. Spotkanie ojców i dzieci jest okazją do wspólnej zabawy i wzajemnego poznania się.

Inicjatorem zorganizowania „Tatowiska” jest Sebastian Cybulski. – Jestem ojcem dwóch córek. Jestem dumny z tego, że jestem ojcem. Czas spędzony z moimi dziećmi jest dla mnie bezcenny. Chcę, by było go jak najwięcej. „Tatowisko” to taki czas, kiedy liczy się tylko dziecko. Ja oraz moi przyjaciele, osoby zaproszone, ojcowie, spotykamy się wspólnie, by być jak najbliżej swoich dzieci. Z przeprowadzonych badań wynika, że matki spędzają przeciętnie około 30 minut dziennie na aktywnej obecności z dzieckiem, ojcowie około 10 minut. „Tatowisko” sprawia, że ten czas trwa dłużej. Kiedy dziecko jest blisko rodziców, pokazuje, jakie jest naprawdę: co czuje, czego się boi, jakie są jego małe radości. Dzieci powiedzą o tym wtedy, gdy czują się bezpieczne i mają gwarancję, że nic nie zakłóci tego magicznego czasu z mamą czy tatą – wyjaśnia rozmówca.

W tym roku w „Tatowisku” uczestniczyło 10 ojców. Każdy z nich miał swoje obowiązki do wykonania w czasie wydarzenia: zakupy, zaplanowanie wycieczek, organizacja gier i zabaw dla dzieci, organizacja ogniska i wiele innych. Wraz z ojcami w wydarzeniu uczestniczyło 16 dzieci, w tym najmłodsze – chłopczyk w wieku 2 lat, i najstarsze – dziewczynka 13 lat.

– Mieliśmy plan pobytu na każdy dzień. Na „Tatowisko” zawsze zabieramy ze sobą rowery, tak było i tym razem. Zorganizowaliśmy wspólny rajd rowerowy do Guciowa. Aktywność fizyczna to najlepsza forma spędzania wspólnego czasu. Mieliśmy również sporo innych atrakcji na miejscu w Krasnobrodzie: warsztaty robienia z dziećmi gofrów, konkursy plastyczne czy wyjazdowe warsztaty poza teren obozu. Pierwszego dnia dzieci dostały małą wyprawkę, w której były farby, kredki i szkicownik, w którym mogły malować, rysować i rozwiązywać zagadki. Każde dziecko w szkicowniku miało za zadanie narysować plan naszego obozu, oraz zilustrować wydarzania z każdego dnia „Tatowiska” – kontynuuje Sebestian Cybulski.

- Reklama -

Za nami kolejne „Tatowisko”. Był to czas nie tylko wspólnej zabawy, ale także czas poznawania naszych dzieci i pogłębiania relacji z nimi. Wspólnie spędzone chwile jeszcze raz pokazały nam, jak wspaniale są nasze dzieci i jak ważne jest, by spędzać z nimi czas – mówi Piotr, tata 5-letniej Mai, dodając, że już czeka na kolejną edycję „Tatowiska”.

Swoimi wrażeniami dzieli się tata Jarek. – Byłem pierwszy raz uczestnikiem „Tatowiska”, obozu dla ojców z dziećmi. Przyjechałem z 5-letnią córką Zuzią i zarówno ja, jak i ona jesteśmy zachwyceni tym wyjazdem. Mieliśmy tu czas, żeby po prostu pobyć ze sobą. Uczestniczyliśmy w wielu atrakcjach i konkursach. I razem przeżywaliśmy zwycięstwa, ale też porażki. Formuła wydarzenia, która mówi, że nie ma tu żadnych panów, są tylko wujkowie, powoduje, że wszyscy stajemy się odpowiedzialni za siebie nawzajem i stajemy się sobie bliżsi. W przyszłym roku na pewno też się wybierzemy się z Zuzią na Tatowisko – mówi.

„Obozy” zawsze trwają 4 dni, ale organizator już planuje, że wspólny pobyt wydłuży. – Nie ukrywam, że w planach mam wydłużenie tego czasu, bo zawsze nam go brakuje. Dzieci, choć tęsknią za swoimi mamami, chętnie zostałyby jeszcze kilka dni dłużej. My, ojcowie, chcemy spotykać się na naszym pięknym Roztoczu, gdzie mamy czyste powietrze i przepiękną przyrodę. Jest tu tak wiele wspaniałych miejsc, które można odwiedzić – na zakończenie rozmowy mówi Sebastian Cybulski.

tat.

- Reklama -

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.

Nowa Gazeta Biłgorajska nie bierze odpowiedzialności za treść komentarzy.