Karczma na Woli

Tarnogrodzkie kapliczki i krzyże na wystawie w bibliotece

Jak informuje Joanna Puchacz, dyrektor MBP w Tarnogrodzie, historie, które towarzyszyły powstaniu tych kapliczek i krzyży są bardzo ciekawe. Powodem ich powstania często były tragiczne wydarzenia takie jak np. epidemie, ale również kapliczki stawiano jako wotum dziękczynne. Przykładem może być kapliczka przy ulicy Zielonej, która została postawiona w podzięce ze uratowanie życia Stanisława Chodary. Jedną z najciekawszych, jest historia kapliczki św. Jana Nepomucena, która znajduje się przy ul. Nadstawnej. Dzięki relacji Antoniny Konopki możemy dowiedzieć się o objawieniach Matki Bożej na polu Jana Daczyńskiego a także o źródełku, które słynęło z cudownej mocy uzdrawiania.

Kiedyś kapliczki i krzyże brały czynny udział w życiu ludzi. Były odwiedzane podczas obchodu pól, zatrzymywał się przy nich kondukt pogrzebowy czy też były miejscem spotkań przy nabożeństwach majowych. Dziś nieco zapomniane i często zaniedbane wpisują się niezauważalnie w krajobraz. Na szczęście w naszych okolicach tradycja stawiania kapliczek jest nadal żywa, a przykładem na to może być kapliczka na posesji Mariana Kucharczuka przy ul. 1 Maja, czy też kapliczka na posesji Katarzyny i Janusza Skubiszów przy ul Sienkiewicza.

W maju przy kilku tarnogrodzkich krzyżach nadal rozbrzmiewają pieśni nabożeństwa majowego, a w czerwcu na Boże Ciało krzyż przy ul. Kościuszki jest pięknie ustrojony na jeden z ołtarzy. – Informacje, które udało się nam zebrać, świadczą o tym, że ludzie pamiętają, nie są obojętni i dbają o większość z tych obiektów. Mamy nadzieję, że nasza wystawa wzbudzi ciekawość ale przede wszystkim przyczyni się do tego, by historia krzyży i kapliczek naszego miasteczka nie została zapomniana. Serdecznie zapraszamy do Miejskiej Biblioteki Publicznej w Tarnogrodzie – zachęca Joanna Puchacz. 

 

Kapliczka św. Jana Nepomucena

– Kiedyś, na polu Jana Daczyńskiego (przy ul. Nadstawnej), objawiła się Matka Boża. Co noc pojawiały się tam nowe doły, w których widziano Maryję. Gospodarz codziennie te doły zasypywał. Po tym co zrobił, wymarli wszyscy z jego rodziny aż do siódmego pokolenia. Z tego powodu postawiono tam krzyż. Było to w tym miejscu, gdzie teraz znajduje się staw wędkarski. Obok krzyża było źródełko, przychodziła tam rzesza wiernych proszących o uzdrowienie. Ich modlitwy zostawały wysłuchane. Później, zamiast krzyża, kilka metrów dalej postawiono figurę św. Jana. Po tym wydarzeniu cudowne źródełko znikło, a uzdrowienia przestały się zdarzać – relacja Antoniny Konopki.

Figura została postawiona w 1848 roku (jak mówił napis z frontu), odnowiono ją zaś w 1960 roku (napis z boku). Do drugiej wojny światowej figura była często przewracana przez badaczy, bardzo zniszczona wymagała odnowienia (1960 r.). Figura jest wysoka na 2.5 m, jest ona zrobiona z piaskowca. U dołu zamocowany był kranik, który umożliwiał czerpanie wody ze źródełka. Święty Jan Nepomucen jest znany z roztaczania ochrony przed klęskami powodzi. Według tradycji ludowej był świętym, który chronił pola i zasiewy przed powodzią, ale również i suszą. Dawniej ludzie modlili się do św. Jana o deszcz i do dzisiaj się tak dzieje. Wierni proszą w modlitwie o deszcz na uprawy, dobre plony, kobiety przynoszę kwiaty i utrzymują porządek wokół kapliczki.

 

Krzyż przy ulicy Kościuszki (Pożar)

– W nocy z 15 na 16 sierpnia 1944 roku, przy Kościółku św. Rocha wybuchł pożar, który pochłonął całą ul. Różaniecką. Chaty były drewniane, kryte strzechą i położone blisko siebie więc łatwo płonęły. Nikt ich nie ratował gdyż w Tarnogrodzie stacjonowali Niemcy. W ramach akcji wysiedlenia Zamojszczyzny większość tarnogrodzian została wywieziona do Niemiec do przymusowej pracy. Pozostała tylko garstka: Michał i Maria Bulińscy oraz Helena, Bronisława i szesnastoletnia Katarzyna Lis, która opowiedziała o tym zdarzeniu: "Z tego gorąca smoła z sęków wychodziła"- wspomina. Rozszalały ogień cudem ominął dom nr 30 a także drewniany krzyż przed nim stojący. Pożar zatrzymał się obok posesji Hułasów i Lisów, tarnogrodzianie widzieli w tym rękę Boga. Należy jeszcze wspomnieć, że ogień zapalił się u Wołoszyna od kropli eteru – relacja Ewy Gałki.

W Kronice Parafialnej znajduje się następujący zapis: "W kancelarii proboszcza parafii Tarnogród, dnia 11 maja 1945 r. o godz. 11:00 stawili się znani osobiście: Milczyński Józef i Andrzej Rzeźnik, obaj zamieszkali w Tarnogrodzie. O wydarzeniach w Tarnogrodzie w dniu 14/15 sierpnia 1944 r. oświadczają co następuje: Milczyński Józef, lat 64 rzymsko-katolik zam. w Tarnogrodzie. Mieszkałem już w Tarnogrodzie, bo powróciłem z wysiedlenia z Niemiec w listopadzie 1943 r. Przed północą zaczęło się palić u zięcia Bartosika Antoniego. Ten pożar przeniósł się na ulicę Różaniecką i trawił budynki mieszkalne i gospodarcze, poczynając od Larwińskiego, obejmując budynki Turczyniaka Andrzeja i objął całą ulicę Różaniecką. Przy trakcie ulicy Różanieckiej naprzeciw posesji Andrzeja Rzeźnika stoi dom drewniany, własność Mazurka Józefa, kryty dachówką cementową oraz słomą, a także okapy ze słomy oraz w okna powtykane wiązki ze słomy lnianej. Przed domem stał krzyż sosnowy z pasyjką, w odległości ok. 2 m od domu. Wszystkie domy dokoła tego ww. domu spłonęły, ocalał tylko ten dom i z tym drewnianym krzyżem. Obok domu wyżej wymienionego stał drewniany budynek gospodarczy (chlewnia drewniana). Nic z niego nie pozostało. Przed domem od ulicy południowej części stała gruszka z pięknym owocem. Spaliła się górą a owoce i zielone gałęzie jej dotykały dachu. My obydwaj podpisani Milczyński Józef i Rzeźnik Andrzej s. Andrzeja, naoczni świadkowie tego zdarzenia stwierdzamy, cośmy widzieli".

Krzyż, który stoi tam dzisiaj, został zrobiony przez Czesława Pawłuszkiewicza. Na krzyżu widnieje mosiężny napis: "Panie Jezu ufamy Tobie Rok 2007". Wysokość krzyża to ok 5.5 m, szerokość ramion ok. 1.3 m. Wiszącą na nim pasyjkę osłania z góry daszek, na szczecie krzyża zamocowany jest mały metalowy krzyżyk. Pierwszy krzyż został postawiony w 1905 roku. Kolejny, kosztem mieszkańców całej ulicy, postawiono w 1967 roku. Na jego ramionach widniał napis: "Od powietrza, głodu, ognia i wojny wybaw nas Panie 1967 r." Co roku w Boże Ciało procesja idąca ulicą Kościuszki, zatrzymuje się przy krzyżu, przy którym zrobiony jest jeden z ołtarzy. 

- Reklama -

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.

Nowa Gazeta Biłgorajska nie bierze odpowiedzialności za treść komentarzy.