Szukajmy optymizmu

Zanim dobiorę się do naszych spraw codziennych i przyziemnych oraz aby stępić ostrze krytyki moich adwersarzy, to tym razem podeprę się na początku Biblią i Ewangelią wg św. Mateusza, która mówi: szukajcie, a znajdziecie, proście, a będzie wam dane i nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni, bo takim sądem, jakim sądzicie, i was osądzą.

To przestroga i zarazem rada dla każdej władzy, jak postępować, szczególnie w obecnych demiurgicznych czasach, by nie narażać się – w domyśle – regułom życia doczesnego, a konkretnie wyborców władzy. Wszak oni, jak zacytowano we wstępie, kiedyś odpłacą się tej władzy i obecnym decydentom w podobny sposób, czyli bezwzględny, wyrachowany, nieczuły i bez empatii. Tak więc tytuł tego felietonu niech będzie tylko ostrożną moją sugestią, żeby optymizmu poszukiwać wszędzie i zawsze. Dla wielu obecnie optymizm, według mnie, też oddala się albo wręcz znika z horyzontu, a to droga donikąd i wprost do pesymizmu i beznadziei. Fala strajków w szkolnictwie, rolnictwie i sądownictwie niech będzie tego dowodem. Trzeba dodać, że optymizm na obecne czasy nie wszystkim jest konieczny do życia i nie wszystkim na nim zależy, szczególnie tym obojętnym i pogodzonym z losem.

Jedni bowiem już są optymistami od urodzenia albo na wszystko patrzą przez różowe okulary, a inni odwrotnie, nie reagują na pozytywy życia. Powiem tak, jestem inny, raczej ostrożny do wyrażania optymizmu i mam zawsze dystans do bałamutnych deklaracji. Ja muszę mieć jednoznaczną, jasną i rozumną sytuację do tego, by w optymizm uwierzyć, bo – niestety – moje okulary są przyciemnione i widzę z natury więcej szarości w życiu, a nawet widzę okalające mnie od czasu do czasu ciemne chmury, takie złowieszcze cumulusy. Bywa też tak, że mój pesymizm niewiele się różni od optymizmu, kiedy to zmieniają mi się nastroje i – zauważam – że jestem wtedy malkontentem, że brak mi wtedy obiektywizmu, bo czepiam się wszystkiego, wybrzydzam wszystko i nie widzę nic dobrego. A wystarczy czasem tylko inaczej spojrzeć na tę samą rzeczywistość, np. na szklankę do połowy wypełnioną, kiedy to pesymiści widzą w niej tylko pustkę, a optymiści cieszą się z jej wypełnienia do połowy. I to, według mnie, odzwierciedla wyniki wyborów w skali kraju. Jedni z nich się cieszą, drudzy są pełni obaw, a obydwie opcje są przybliżoną połową. Nie ma zdecydowanej większości i prawdopodobnie tak będzie z wynikami wyborów w tym roku do Europarlamentu i w jesieni do naszego parlamentu. Ilościowe różnice wyborcze rysują się niewielkie i być może zwycięzca znowu wygra i to z przewagą tylko dzięki obowiązującej procedurze obliczania wyników wyborów. Przypomnę, w 2015 r. na PIS i prawicę głosowało tylko ok. 18% całego uprawnionego społeczeństwa i tylko dzięki obowiązującej metodzie d`Hondta prawica zdobyła dominującą władzę i ma teraz monopol na władzę w Sejmie i Senacie, i rządzi tak, jak jej się podoba, niekoniecznie obiektywnie i w zgodzie z zasadami demokracji. Przy innej metodzie obliczania głosów prawica nie miałaby takiej władzy, a to dałoby wielu powód do optymizmu i zaufania. Czy to się jeszcze powtórzy? Rankingi przedwyborcze o wyrównanych szansach ciągle o tym nam donoszą. Dla porównania inaczej rozłożyły się głosy na Ukrainie w ostatnich wyborach prezydenckich. Tam Wołodymyr Zełenski zdobył aż prawie trzy czwarte głosów i tym samym zdobył, tak sądzę, zaufanie zdecydowanej większości całego elektoratu i tam obecnie powodów do optymizmu i nadziei jest znacznie więcej niż obecnie w Polsce, gdzie jest prawie równowaga. To, co wydarzyło się na Ukrainie, w Polsce raczej jest niemożliwe, a szkoda. Może wtedy władza i całe społeczeństwo podaliby sobie rękę i rów nienawiści dzielący obydwie strony byłby płytszy. Ukraina jest, według mnie, na lepszej drodze w pojednaniu niż ich sąsiad Polska. Dopowiem jeszcze, nie wnikam w sprawy gospodarcze, bo tu Ukrainę czekają jeszcze trudne lata, ale z optymizmem… i życzmy jej jak najlepiej.

Znacznie więcej powodów do optymizmu widzę w naszej małej Ojczyźnie, w Biłgorajskiem. Tu jest wyraźna polaryzacja i to trzeba uszanować. Tu wyniki wyborów nie zależą od metody liczenia głosów. Ponadto w tym roku ruszają wielkie inwestycje. Rusza budowa mocno zniszczonej drogi 835 na odcinku Biłgoraj – Majdan Sieniawski i rusza wałkowana przez trzy ostatnie lata rewitalizacja miast i gmin. Sam Biłgoraj wreszcie pozbędzie się zaniedbań na Placu Wolności i to przy wielkim wkładzie finansowym miasta. To kwota ok. 9 mln zł. Powstanie też nowy budynek w miejscu starej szkoły muzycznej na potrzeby ludzi starszych i potrzebujących opieki dziennej. To mnie cieszy, bo robimy swoje tak, jak to kiedyś śpiewał W. Młynarski.

Biłgorajczyk, e-mail: naj-lawok@wp.pl

 

- Reklama -

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.

Nowa Gazeta Biłgorajska nie bierze odpowiedzialności za treść komentarzy.