- Reklama -

- Reklama -

- Reklama -

Świętowali Dzień Patrona z cudownie uzdrowioną siostrą Nullą (audio)

Uczniowie, nauczyciele, dyrekcja oraz cała społeczność Szkoły Podstawowej nr 1 w Biłgoraju świętowali dziś Dzień Patrona szkoły. Wspólnie z nimi to szczególne wydarzenie przeżywała siostra Nulla Lucyna Garlińska, która za przyczyną błogosławionego Kardynała Stefana Wyszyńskiego została cudownie uzdrowiona.

- Reklama -

Galeria zdjęć (94)

W kościele pw. św. Jana Pawła II w Biłgoraju odbyła się uroczysta Msza święta, którą poprzedziło świadectwo wiary przedstawione przez cudownie uzdrowioną z nowotworu tarczycy siostrę Nullę. Eucharystię sprawował ks. Krystian Bordzań, wikariusz tej parafii. 

O cudownym uzdrowieniu, które przeżyła, opowiada siostra Nulla ze Wspólnoty Sióstr Uczennic Krzyża. Posłuchaj nagrania:

Historia cudownego uzdrowienia: – Jestem cudownie uzdrowiona za przyczyną dziś już błogosławionego Kardynała Stefana Wyszyńskiego i z tej racji tutaj jestem. Zostałam zaproszona przez Szkołę Podstawową nr 1 w Biłgoraju na przeżywanie świętowania Dnia Patrona – święta szkoły, żeby podzielić się świadectwem cudu uzdrowienia.

W roku 1986 wstąpiłam do nowo powstającej wówczas Wspólnoty Sióstr Krzyża na terenie diecezji szczecińsko-kamieńskiej. Charyzmatem tej wspólnoty jest modlitwa i ofiara za tych, którzy odchodzą od Boga i których wieczność jest zagrożona i w tym duchu pragniemy formować ludzi świeckich, takich by byli w swoich środowiskach apostołami i w realizacji tego charyzmatu bardzo mocno czerpiemy z dziedzictwa i duchowości Kardynała Wyszyńskiego. Więc kiedy po dwóch latach życia we wspólnocie zdiagnozowano u mnie nowotwór tarczycy, niestety diagnoza była już zbyt późna i przerzutami były dotknięte węzły chłonne. Odbyła się operacja, było leczenie, ale po roku była wznowa choroby, przerzut do gardła i ten moment był zagrożeniem życia, ponieważ od lekarzy usłyszałam, że przede mną maksymalnie 3 miesiące życia. W gardle wytworzył się guz, który był bardzo rozległy. Na początku stycznia miał 4 cm i bardzo szybko się powiększał. To on powodował duszenie i ponieważ nie był operacyjny, choć chciano z jednej strony przeprowadzić operację, to mówiono mi, że nie ma żadnej gwarancji, że ją przeżyję. A jeśli nawet, to pozostaną trwałe, nieodwracalne zmiany. Planowano przecięcie żuchwy, usunięcie części podniebienia i wstawienie tracheotomii. Ostatecznie zgody na operację nie podpisałam i mimo tego zagrożenia życia ksiądz biskup Kazimierz Majdański, szczecińsko-kamieński biskup wówczas, zezwolił, żebym złożyła śluby na wypadek śmierci. Kościół taką możliwość daje. I kiedy zostałam wypisana ze szpitala 27 stycznia 1989 roku, następnego dnia złożyłam śluby. Jeszcze tego samego dnia w nocy pojechałam do Instytutu Onkologii w Gliwicach. Na powtórzenie badań jechałam, nie ukrywam, z nadzieją w sercu, że może wszystko będzie inaczej. Niestety, tam potwierdzono diagnozę i ten moment złożenia ślubów był bardzo ważny, bo od tego dnia nasza założycielka, siostra Christiana Mickiewicz miała wewnętrzne przekonanie, że skoro czerpiemy z dziedzictwa i duchowości kardynała Wyszyńskiego, żeby to jego prosić o wstawiennictwo i pomoc Boga. Cała moja wspólnota Sióstr Uczennic Krzyża rozpoczęła nieustanną nowennę za jego przyczyną. Dziewięć razy w ciągu jednego dnia błagały siostry Boga o cud i kiedy było już bezpośrednie zagrożenie życia, kiedy ponownie nie podpisałam zgody na operację i wydawało się, że jest już koniec życia w tę krytyczną noc z 14 na 15 marca 1989 roku, kiedy lekarze towarzyszącej mi współsiostrze powiedzieli, że noc będzie decydująca i mogę jej nie przeżyć, Bóg uczynił cud.

- Reklama -

To było siedem tygodni nieustannej nowenny moich współsióstr ze wspólnoty. Zaczęłam lepiej oddychać, lepiej się czuć i kiedy moja współsiostra przyszła do szpitala rano, by zapytać o mój stan, lekarz powiedział: „Cud już się stał. Ona żyje!” i po wielu latach Pan Bóg sam nas znalazł. Dla nas jest cud w cudzie po 22 latach od tego wydarzenia. Poproszono nas o udostępnienie pełnej dokumentacji medycznej. Jest wiele szczegółów tego wydarzenia, bo takiej dokumentacji nie posiadałam. Okazało się, że ona zaginęła, a raczej została zniszczona, bo szpitale nie przechowują tak długo dokumentów medycznych, jeśli pacjent już nie choruje. W sposób naprawdę niezwykły i cudowny wszystko się odnalazło. Dla mnie to jest tylko dowód na to, że dla Boga nie ma nigdy za późno, nie teraz, ma swój czas.I od tego momentu nigdy nie miałam wznowy choroby.

Dziś cieszę się zdrowiem. Nie wiem, dla jakiego momentu Bóg mnie zachował, ale być może dla tego, dla którego dziś dzielę się tym także z panią czy ze słuchaczami, czytelnikami tego lokalnego pisma. Życzę każdemu, żeby takiej pełnej wiary w to, że Bóg wie lepiej, co jest dla nas dobre i nawet jeśli cierpienie zachowuje, wszystko jest po coś i nasze cierpienie ma wartość i moc, więc oddajmy to Bogu i ofiarujmy za tych, których rzeczywiście dziś jest wieczność zagrożona, bo śmierć wydaje nam się być wszechobecna najpierw przez pandemię, teraz może wyjątkowo przez tę bliską wojnę na Ukrainie, a tak mało, mimo że jesteśmy wierzący, mówimy o wieczności. To jest nasz dom – mówiła siostra Nulla.

18 czerwca 2001 r. Szkoła Podstawowa nr 1 w Biłgoraju, otrzymała sztandar i imię Sługi Bożego Księdza Prymasa Stefana Kardynała Wyszyńskiego. W związku z beatyfikacją patrona szkoły, która miała miejsce 12 września 2021, z dniem 1 września nazwa szkoły zostanie zaktualizowana na: Błogosławionego Księdza Prymasa Stefana Kardynała Wyszyńskiego. 

– Dla mnie osobistą inspiracją są słowa Kardynała Wyszyńskiego „Będziesz miłował”, być może wielu z nas słyszało, w jakich okolicznościach dotknęły go te słowa. Kiedy ze zgliszczy Warszawy płonącej idąc lasem, drogą przyfrunęła tak po prostu kartka. Kiedy podniósł i odczytał tam słowa, to był to już program całego jego życia. To jest też osobisty program dla mnie, bo w tych słowach „Będziesz miłował” to jest też pierwsze przykazanie, które Pan Bóg nam daje, w nim mieści się wszystko. Miłość Boga, ale i bliźniego i dziś myślę, że kiedy świat jest tak na wskroś podzielony, także w naszych rodzinach, wiele rozłamów, niezgody różnych poglądów, to właśnie te słowa „będziesz miłował” mają nas prowadzić do źródła. Więc życzę wszystkim naprawdę z głębi serca, także tym ludziom młodym, uczniom Szkoły Podstawowej nr 1 w Biłgoraju, przed którymi jest całe życie, żeby mieli odwagę iść pod prąd i miłować tak prawdziwie, bo miłość to nie jest uczucie, to jest ofiara, żeby mieli odwagę wybierać to, co jest trudne, bo jak mówił Prymas Wyszyński „Tylko za plewy się nie płaci, rzeczy wielkie kosztują” – podsumowała siostra Nulla. 

Anna Borowiec 

- Reklama -

Zostaw odpowiedź