- Reklama -

Strażacy z Goraja pod lupą NIK

Powodów do dumy nie mają druhowie ochotnicy z gminy Goraj. Najwyższa Izba Kontroli opublikowała raport dotyczący funkcjonowania jednostek OSP. W opracowaniu znaleźli się również nasi druhowie.

W Polsce istnieje ponad 16,5 tys. OSP. Każda Ochotnicza Straż Pożarna jest stowarzyszeniem, które opiera swoją działalność na pracy społecznej członków. Prowadzą oni działalność kulturalną, oświatową i sportową, ale ich podstawowym zadaniem wynikającym ze statutu i ustawy o ochronie przeciwpożarowej są szeroko pojęte działania ratownicze podczas pożarów, a także techniczne, medyczne, wodne, chemiczne i ekologiczne.

Władze Związku Ochotniczych Straży Pożarnych ustaliły, że każda OSP powinna formalnie wyodrębnić spośród swoich członków tak zwane jednostki operacyjno-techniczne (JOT-y). Co więcej, w latach 2004-2006 opracowano dla nich specjalne normy dotyczące liczby ratowników, wyposażenia i sprzętu. Jednak mimo upływu ponad 12 lat w większości jednostek JOT-ów nie utworzono.

Najważniejsze jest to, czy jednostka ma odpowiednio przeszkolonych i wyposażonych ratowników. Ta, która spełnia wysokie wymagania, jest włączana do Krajowego Systemu Ratowniczo-Gaśniczego. Bierze udział w szkoleniach i systematycznie jest poddawana inspekcjom. Jak ustaliła NIK, w kontrolowanym okresie niewielka część jednostek spoza tego sytemu także miała odpowiedni sprzęt i wyszkolonych ratowników, mimo to nie została do niego włączana bowiem z analiz Państwowej Straży Pożarnej wynikało, że nie było to konieczne. Większość OSP spoza systemu nie była jednak wysyłana do akcji ratowniczych albo brała w nich udział tylko sporadycznie. Wtedy jednak ratownicy tych jednostek z powodu braku odpowiedniego sprzętu czy szkoleń często stwarzali i niebezpieczeństwo dla siebie samych, i ryzyko niepowodzenia akcji.

NIK ustaliła, że większość OSP działających poza systemem nie była poddawana systematycznym inspekcjom dotyczącym tak zwanej gotowości operacyjnej.

Jak to wygląda na naszym podwórku? Pod lupę inspektów NIK trafili strażacy z gminy Goraj. Na terenie gminy  funkcjonowało dziewięć jednostek OSP, w tym jedna w KSRG, która jako jedyna utrzymywała gotowość operacyjną. Pozostałe jednostki nie były przygotowane do działalności ratowniczo-gaśniczej. W jednostkach spoza KSRG w latach 2014-2017 przeprowadzone zostały cztery inspekcje gotowości operacyjnej, wszystkie z wynikiem negatywnym. Powodem tego był brak badania technicznego samochodu ratowniczo-gaśniczego, wyposażenia osobistego strażaków, uprawnień do kierowania pojazdami uprzywilejowanymi przez kierowców.

Z dziewięciu jednostek OSP tylko dwie uczestniczyły w akcjach ratowniczo-gaśniczych (jedna w KSRG i jedna spoza). Pozostałe jednostki OSP nie spełniały wymaganych kryteriów. Gmina natomiast finansowała m.in. funkcjonowanie dwóch OSP, w których wszyscy członkowie odmówili udziału w badaniach lekarskich oraz podstawowym szkoleniu pożarniczym. Obie jednostki miały samochody strażackie i sprzęt ratowniczo-gaśniczy.

Na finansowanie OSP w KSRG gmina przeznaczyła 77% wydatków, na pozostałe 23%, (w tym 23 tys. zł na dwie jednostki, tj. 9% środków na OSP spoza systemu).

*

- Reklama -

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.

Nowa Gazeta Biłgorajska nie bierze odpowiedzialności za treść komentarzy.