- Reklama -

- Reklama -

Stracone 500+

Od lipca 2019 roku mieszkankę Gozdu Lipińskiego nurtuje problem utraconego świadczenia 500+ dla najmłodszego dziecka. Brak możliwości uzyskania tego świadczenia, jak zaznacza pokrzywdzona, wynikł "z wprowadzenia w błąd przez urzędnika", pracującego w Gminnym Ośrodku Pomocy Społecznej w Biszczy. Natomiast pracownica urzędu twierdzi, że zrobiła wszystko zgodnie z przepisami. W konsekwencji mieszkanka Gozdu Lipińskiego straciła należne jej 3500 złotych.

Sytuacja rodzinna…

Mąż mieszkanki Gozdu Lipińskiego (gmina Biszcza) od około 15 lat pracuje w Szwajcarii. Małżeństwo ma troje dzieci. Dwojgu starszym zasiłek nie przysługuje z racji wieku. Do lipca 2019 r. nie należało się również najmłodszemu 10-letniemu dziecku ze względu na przekraczający próg dochodowy.

W lipcu ubiegłego roku zmieniły się przepisy, w myśl których zasiłek 500+ należy się każdemu niepełnoletniemu dziecku. – Poszłam więc do miejscowego GOPS-u i poprosiłam pracującą tam urzędniczkę odpowiedni wniosek na świadczenie 500+ – mówi mieszkanka Gozdu Lipińskiego.  Jednak zamiast formularza uzyskałam odpowiedź, że 500+ mi się nie należy i wniosku do ręki nie dostałam. Wtedy nie było dostępnych wniosków na korytarzu, więc nie mogłam sobie go wziąć i wypełnić – dodaje kobieta.

W rozmowie z NOWą Gazetą Biłgorajską urzędniczka GOPS-u w Biszczy tłumaczyła, w jaki sposób można składać wnioski o to świadczenie. – Wniosek o ustalenie prawa do świadczenia wychowawczego petentka złożyła w Gminnym Ośrodku Pomocy Społecznej w Biszczy dnia 17 lutego br. Druki wniosków udostępnione są na stronie internetowej Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej w Biszczy, a także są dostępne na stoliku na korytarzu tuż przed pokojem, w którym przyjmowane są wnioski. Można je złożyć osobiście, drogą elektroniczną, a także wysłać wypełniony wniosek za pośrednictwem poczty – mówi pracownica GOPS-u w Biszczy.  Nigdy nikomu nie odmówiłam prawa do złożenia wniosku o ustalenie prawa do świadczenia wychowawczego 500+ i mieszkance Gozdu Lipińskiego również nie odmówiłam prawa do złożenia takiego wniosku – dodaje.

Do sprawy odniósł się wójt gminy Biszcza. – Jak można nie udostępnić wniosku. Druki leżą na korytarzu przed gabinetem, gdzie ta pani pracuje. Można też pobrać je ze strony internetowej, a także leżą na biurku u tej pani w GOPS. Nikt w naszym urzędzie nie zabrania złożyć wniosku. Nigdy czegoś takiego nie było i nie będzie. Gdyby coś takiego miało miejsce, to taki urzędnik by u nas nie pracował. Nie mamy możliwości komuś odmówić przyjęcia wniosku – stwierdza Zbigniew Pyczko, wójt gminy Biszcza.

Zasięgnęłam opinii ROPS-u 

W związku z miejscem pracy małżonka pokrzywdzonej rodzina pobiera zasiłek rodzinny z zagranicy. Kobieta każdorazowo wysyła wszystkie dokumenty na zasiłek rodzinny do Regionalnego Ośrodka Opieki Społecznej w Lublinie. Dokumentacja ta jest następnie tłumaczona oraz odsyłana do Szwajcarii, gdzie pracuje obecnie jej mąż. Cała procedura trwa stosunkowo długo, bo około kilku miesięcy.

- Reklama -

Mieszkanka Gozdu Lipińskiego w celu złożenia wyjaśnień dotyczących pobieranych z zagranicy zasiłków rodzinnych zadzwoniła do odpowiedniej instytucji w Lublinie. Przy okazji urzędnik ROPS-u zapytał, dlaczego nie pobiera zasiłku wychowawczego na najmłodsze dziecko. – Wyjaśniłam wtedy, że usłyszałam od urzędniczki GOPS-u w Biszczy, że mi się nie należy i nie wydała mi wniosku, dlatego go nie złożyłam… – mówi mieszkanka.

Zdeterminowana kobieta po rozmowie z urzędnikiem ROPS-u w Lublinie w lutym br. ponownie udała się do Urzędu Gminy w Biszczy. Jeszcze raz poprosiła o wniosek, bo chciałaby jednak ubiegać się o świadczenie 500+. – Niestety, z ust urzędniczki padły dokładnie takie same słowa jak za pierwszym razem – stwierdza pokrzywdzona kobieta. Jednak pewna swego mieszkanka Gozdu Lipińskiego poprosiła o natychmiastowe wydanie wniosku na to świadczenie. Oznajmiła miejscowej urzędniczce, że w Regionalnym Ośrodku Polityki Społecznej w Lublinie dowiedziała się, iż świadczenie 500+ w stu procentach przysługuje jej najmłodszemu dziecku. Dodatkowo wnioskodawczyni upomniała się o 3500 złotych świadczenia, które jej przysługiwało, a nie otrzymała go, ponieważ została wprowadzona w błąd przez pracownicę GOPS-u. – Po tym zdarzeniu urzędniczka pofatygowała się do mnie, aby usprawiedliwić się, że ona nie chciała w żaden sposób mi zaszkodzić. Na to ja jej powiedziałam, że odzyskam te pieniądze drogą urzędową, gdyż to wniknęło z jej pomyłki – mówi zdenerwowana mieszkanka Gozdu Lipińskiego.

Sprawa trafiła do wójta 

Pokrzywdzona kobieta w lutym br. udała się z tą sprawą do wójta gminy Biszcza. – Wójt powiedział mi, że porozmawia z urzędniczką w tej sprawie i postara się pomóc – mówi.

Zniecierpliwiona kobieta za kilka dni zadzwoniła do wójta, aby dowiedzieć się, co załatwił w tej sprawie. – Usłyszałam, że w tej sprawie nie może nic zrobić, ponieważ sprawa jest już przedawniona, dodatkowo nie ma formularza, który powinnam była złożyć. Poza tym twierdził, że powinnyśmy między sobą prywatnie załatwić tę sprawę – podkreśla mieszkanka Gozdu Lipińskiego. Na wieść o tym kobieta zażądała od urzędniczki poniesienia konsekwencji, czyli zwrotu należnych pieniędzy. – Odpowiedziała mi, że zaczeka z tym na wiadomość z Lublina o przyznaniu świadczenia, a dopiero później odda w sposób urzędowy tę kwotę – mówi mieszkanka Gozdu Lipińskiego.

Pokrzywdzona mieszkanka kilka dni temu złożyła skargę na pracownicę GOPS-u do wójta gminy Biszcza o wprowadzeniu ją w błąd, z wyniku czego przepadło należne 3,5 tys. zł zasiłku. W skardze tej żąda również  informacji na piśmie o sposobie załatwienia tej sprawy i zwrotu pieniędzy, które przepadły.

Jak informuje pokrzywdzona kobieta, od kilkunastu dni w gminie Biszcza formularze leżą już na korytarzu i są ogólnodostępne. Nie wiadomo jednak, czy odzyska stracone pieniądze. Twierdzi, że będzie walczyć o nie do końca.

 

J.P.

- Reklama -

16 Komentarze
  1. Daniel mówi

    Wojt powinien taka pracownice zwolnic na drugi dzien, pozdrawiam mieszkaniec Biszczy.

  2. Lipiny mówi

    kilka komentarzy popirających urzędników pewnie sami napisali, a nawet założę się, że zrobiła to ,,opisana urzędaska”. Tak jest jak się przyjmuje ludzi po znajomości, a nie pod względem zdobytej wiedzy.

    1. Znajomy mówi

      A te komentarze popierające pokrzywdzona to pewnie sama pokrzywdzona ….Na to wygląda z twojego punktu myślenia

  3. Obiektywny mówi

    Trzymam kciuki za Urzędasów

  4. Obiektywny mówi

    Śmieszna sytuacja przychodzi baba do lekarza i mówi że jest chora a lekarz że nie na pewno nie i baba w to wierzy.
    Skoro przyszła złożyć wniosek to dlaczego tego nie zrobiła????
    A jakby jej urzędniczka kazała wyskoczyć przez okno to obstawiam że by skoczyła….
    A tak w ogóle to od kiedy Urzędnik ma obowiązek wkładać wniosek petentowi do ręki ???? Pewnie jeszcze uzupełnić ???? Nie róbcie z siebie ludzie niezaradnych życiowo bo wam dzieci odbiorą skoro masz dziecko to powinnaś wiedzieć co ci się należy a jak nie dajesz rady to poproś o asystenta rodziny
    Nieznajomość prawa szkodzi …….
    Urzędnik ma obowiązek wniosek przyjąć a skoro przyszła bez wniosku to co miał przyjąć….
    I nie ma się co głupio tłumaczyć były na stoliku… nie były….

  5. Znajomy mówi

    Straszne głąby przychodzą do tego Urzędu skoro szła z myślą złożenia wniosku to czego burak tego nie zrobił a jak by jej urzędniczka kazała wyskoczyć przez okno to co …. ??Obstawiam że by wyskoczyła….

  6. słuchacz mówi

    Druki wypełnia osoba a urzędnik jest od przyjęcia prawidłowo wypełnionego druku a nie od pomagania, bo później to ten sam urzędnik rozpatruje czy się komuś należy czy nie a nie duch Święty jak się niektórym wydaje ze to się samo robi, za wyjątkiem wniosków gdzie jeden z rodziców przebywa za granicą to wtedy,, urząd wojewódzki,, a nie rops

  7. Wójt Świata mówi

    Z pracy człowieku z pracy!!!!!!!!!!!!

  8. Gmina Potok Górny mówi

    A myślałam że tylko w Potoku tacy idioci pracują. Trzymam za Panią kciuki! raz kozę nauczyć to reszta się bać zacznie. Ja bym odpuściła kasę a dążyła do zwolnienia tej OKROPNEJ BABY!!! Dla Pani pocieszenia dodam, że w Potoku Górnym za starego wójta to dopiero się działo…teraz jest dyscyplina, choć i tak starzy wyjadacze mają wszystko gdzieś.

  9. Monika mówi

    Mój mąż też pracował w Szwajcarii i nigdy nie było problemów z 500+, musiałam składać wnioski nawet jak wiadomo było, że i tak nie dostanę na pierwsze dziecko. Ale takie były przepisy. Poza tym jedna rzecz mi się nie klei w tym artykule. Jak ta pani pokrzywdzona dzwoniła do ROPSu, skoro już na pewno dwa lata jak nie dłużej te sprawy załatwia się w Urzędzie Wojewódzkim. Albo pomyłka w artykule, albo pani się czepia, bo nie złożyła na czas wniosku.

  10. js mówi

    To są absurdy, a patologie urzędnicze powinny być srogo piętnowane! Na jakiej podstawie urzędnik stwierdza czy danej osobie przysługuje 500+ czy też nie może się o nie ubiegać!? Zadaniem Urzędnika jest przyjęcie wniosku, a nie osobiste weryfikacje i dywagacje o słuszności przyznania świadczenia. Druga sprawa, Pan Wójt z góry zakłada, że nie doszło do żadnych nieprawidłowości, a pracownik postąpił zgodnie z literą prawa. W takim razie kto tu mija się z prawdą i ma długi nos? Ze sprawy jasno wynika, że mieszkanka Gozdu nie otrzymuje 500+. Chyba logiczne jest, że sama zainteresowana nie pozbawiłaby się dobrowolnie praw do korzystania ze świadczenia! Nasuwa się smutna refleksja, w tym gminnym biskim mateczniku wszyscy bądź większość się znają, kojarzą i zaglądają sobie w portfele! Acha, i abstrahując od tej sytuacji, ale w nawiązaniu do wielu innych, które miały miejsce w naszej społeczności nie wskazane jest samodzielne i zdroworozsądkowe podążanie za głosem rozumu i intuicji. Masz odmienne zdanie, licz się z linczem słownym!, jeśli nie jawnym to tym ukrytym za plecami. A wracając do istoty sprawy, należałoby w końcu ukrócić kumoterstwo i ponosić odpowiedzialność za swoje decyzje!

  11. Monika mówi

    Weźcie się wreszcie za robotę a nie wszędzie tylko jałmużny szukacie!!!

  12. Matylda mówi

    Ot przyszła dobra zmiana dla nas zwykłych zjadaczy chleba. I jest lepiej milej przyjemniej skromniej. Tylko ze nie dla nas. MoZe juz czas najwyzszy by urzedasy za swoje błedy odpowiadali materialnie. Czemu nie. Skoro urzedas celowo czy swiadomie wprowadził nas w bład w wyniku czego zostalismy pozbawieni pieniedzy to niech zwraca z własnej kiesy. To powinno go albo nauczyc przepisów albo nauczyc rozumu. Inaczej sie nieda. Aha no i przepisy musza byc jasne i precyzyjne. Nie moze byc albo albo czy widzimiesie. Bo wtedy takie sytuacje sa. Dziwi tylko postawa władz które bronia ze wszyskich sił urzedaske. Jesli zawiniła a wyglada na to ze tak co potwierdza sytacja z brakiem wniosków to niech ponosi konsekwencje swoich czynów. Ponadto taka urzedaska nie jest od tego by mówic komu co sie nalezy przeciez. ma wydac wniosek pomóc go wypełnic i to wszysko. gadanie czy sie nalezy czy nie to nie jej obowiazek i za to jej nie płąca. Ale wycho dzi jak narazie na to ze urzedasy maja racje, Wiadomo Swój swojemu ucha nie ugryzie.

  13. Ktoś mówi

    Przez brak kompetencji Urzędnika Gminy Biszcza Obywatelka nie otrzymuje tego co jej się prawnie należy!!! Podobne sytuacje mają miejsce w USC w Biszczy, przez „widzimisie” niedokształconej i niekompetentnej pracownicy nie odbył sie ślub cywilny przynajmniej jednej pary w plenerze! Tłumaczenie Urzedniczki: – brak powagi zainteresowanych (slubem) do stanowiska Urzędnika panstwowego oraz wg Pracownicy slub cywilny nie jest w ogole mozliwy do realizacji w plenerze! Bzdury i niewiedza Pracownika USC w Biszczy biją po oczach! Innym razem, nie wydawane są bądź z trudem zaswiadczenia osobom upowaznionym! Urzedniczka powoluje się na upowaznienie notarialne,gdzie we wskazanych sytuacjach zgodnie z ustawą Kodeksu Prawa administracyjnego, wymagane jest odrecznie napisane upowaznienie! Proponuje Urzedniczce wiecej zrozumienia i empatii dla Obywateli, oraz poszerzenie horyzontow prawnych! Przypominam Urzednik pełni rolę służebną w stosunku do spoleczeństwa!!

  14. mieszkanka gminy mówi

    Nie jest prawdą że druki zawsze leżą na korytarzu. Byłam w tej samej sprawie w Urzędzie Gminy ok polowy sierpnia, druki nie były dostępne na korytarzu, drzwi pokoju też były zamknięte. Czekałam z małym dzieckiem na korytarzu. Dopiero po ok 20 minutach urzędnicy wrócili na swoje stanowiska pracy.

  15. Patryk mówi

    Mi od 1.5 roku przepadło czy nie wiem sam co bo nic nie wiadomo i ponad 24 tys!!! Mam dzieci mieszkanie pod wynajem z czego mam żyć?

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.

Nowa Gazeta Biłgorajska nie bierze odpowiedzialności za treść komentarzy.