-Pracowałam w starostwie od 2016 roku, prawie cztery lata na stanowisku pomocy administracyjnej. Pracodawca zarzucał mi, że nie mam wykształcenia. A mam ukończone studia wyższe. Trwało to jakiś czas, ale w końcu udało im się mnie zwolnić. Odwołałam się do sądu i zostałam przywrócona do pracy. Stawiłam się do pracy i tego samego dnia zostałam zwolniona dyscyplinarnie. Za naruszenie obowiązków pracowniczych. Jakich? Nie wiem, gdyż cały dzień przesiedziałam przy drzwiach, nie robiąc nic, bo mi zabroniono. Na drugi dzień trafiłam do szpitala. Dostałam wilczy bilet, będąc z ciąży
– mówi w reportażu jedna ze zwolnionych przez starostę kobiet.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.