Masaże

Spotkanie z żołnierzem misji pokojowych

 

– Kiedy zostałem żołnierzem zawodowym, zdałem sobie sprawę, że moja służba Rzeczpospolitej to nie tylko szkolenia na terenie kraju. Wiedziałem, że moja przygoda nie zakończy się na szkoleniach. Będę brał udział w misjach zagranicznych. Pewnego razu wziąłem do ręki kartkę i ołówek, i zadałem sobie pytanie: jakie powinny kierować mną reguły, aby wrócić z misji z podniesioną głową. Po przemyśleniach wygenerowałem cztery reguły, którymi kierował się będę w dalszej służbie – mówił na wstępie mjr Andrzej Skubisz. Pierwsza: "jadąc na misję jestem pewny tego, że mogę naprawić świat". Druga: "potrzebuję wojskowej przysięgi: nie szkodzić". Trzecia: "rozumieć złożony świat". Czwarta: "dobre przygotowanie do wykonywania zadań poza granicami kraju".

Major podkreślił, że w ciągu 60 lat nasi żołnierze i medycy wzięli udział w 82 misjach zagranicznych. Najwięcej było misji ONZ. Swoje wystąpienie oparł o doświadczenia misji stabilizacyjnej w Iraku oraz misji pokojowej na Wybrzeżu Kości Słoniowej. Była mowa o pomocy humanitarnej, akcjach bojowych. Nie zabrakło ciekawostek kulturowych.

Na terenach, na których przebywał, trwała wojna. Major mówił, że chociaż było bardzo gorąco w nocy, nie uruchamiał klimatyzacji. Dzięki temu lepiej słyszał ewentualne bombardowanie i szybciej mógł się udać do schronu. Podczas misji na Wybrzeżu Kości Słoniowej, gdzie był w roli obserwatora, więc nie posiadał broni, wybuchła rebelia. Było bardzo niebezpiecznie. Doszło również do sytuacji, gdy pojazd, którym się poruszał, był ostrzelany. Samochód po takiej akcji wyglądał jak durszlak, a kamizelka kuloodporna niejednemu uratowała życie. Zauważył wielokrotnie, że każda wojna rujnuje kraj. Zniszczenia są przeogromne. – Ci ludzie nie znają pojęcia ochrony środowiska. Jest tam bardzo brudno. Nie ma studzienek kanalizacyjnych. Wszystko płynie ulicami w bardzo wysokiej temperaturze – mówił.

Wspominał, że w Afryce, na Wybrzeżu Kości Słoniowej zarówno kobiety, jak i dzieci pracują bardzo ciężko. Niewielu chodzi do szkoły, ponieważ jest ona płatna. Zabawki nie istnieją. Dzieci same robią je z drewna i odpadów. Zapewnił, że jadąc w teren zawsze miał przygotowane drobne upominki dla dzieci napotkanych na drodze.

Pomoc tamtej ludności nie mogła być udzielana wszędzie. Jeśli szef wioski nie zgodził się na przekazanie pomocy, nikt z mieszkańców nie wziął nic, mimo iż panowała tam bieda.

 Na Wybrzeżu Kości Słoniowej dużym problemem jest ograniczony dostęp do wody. Ludzie w jednej rzece myją się i piorą, a następnie piją wodę. Dużym sukcesem majora była założenie pompy wody w jednej z wiosek. Ta prosta rzecz niezwykle ułatwiała życie mieszkańcom. Byli za to bardzo wdzięczni.

 Spotkanie było zorganizowane dzięki poseł Agacie Borowiec. Miało związek z obchodzonym 24 października Dniem Patrona, którym jest Organizacja Narodów Zjednoczonych. Wykład był uzupełniany zdjęciami oraz filmami. Wszystko to urealniało opowieści.

 Uczniowie również mogli odpowiadać na pytania konkursowe oraz zdobyć drobne upominki. Spotkanie było cenną lekcją z wiedzy obronnej opartej na doświadczeniach żołnierzy polskich działających w operacjach podejmowanych przez ONZ.

- Reklama -

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.

Nowa Gazeta Biłgorajska nie bierze odpowiedzialności za treść komentarzy.