- Reklama -

Śmieci w przydrożnych rowach jak grzybów po deszczu

Wiosna już do nas zawitała. Pojawiają się pierwsze kwiaty, powoli zieleni się trawa. Po zimie już nie ma śladu. Pozostały po niej jedynie sterty śmieci w przydrożnych rowach, które do tej pory nie raziły tak oka jak teraz.
Temat zaśmieconych rowów przydrożnych wiosną pojawia się dość często na obradach samorządowców. Został on także poruszony w Tarnogrodzie. Radna Bernardyna Gurdziel zwróciła uwagę, że rowy przy drodze do Woli Różanieckiej wołają o pomstę do nieba.

– Jest tam tyle śmieci, tyle brudu. Tam chyba ktoś na złość wyrzuca. Są tam nie tylko reklamówki, opakowana, ale są tam też gadżety gospodarstwa domowego. To aż wstyd, święta się zbliżają i wiosna jest już. To niedobrze o nas świadczy – mówiła radna, która opisywała, że w sąsiednim województwie takiego problemu nie ma. – Tam jest czysto. Przy drogach jest porządek. Ale jak się już dalej jedzie do samego Biłgoraja, to jest masakra. Są butelki, są śmieci. Żeby nas te śmieci nie przykryły – apelowała.
Burmistrz stwierdził, że dzisiejsze województwo podkarpackie, a dawniej Galicja słynęła z porządków. Opisywał, że kilkanaście lat temu, kiedy wracał ze Stalowej Woli, zauważył, że z każdego domu kilka osób sprzątało, zgrabiało przy drodze rowy przylegające do poszczególnych posesji.

– Nie oskarżam tutaj mieszkańców naszej gminy, bo dzieje się tak, że kierowcy, którzy się zatrzymują w tym lesie, zostawiają tam to, co widać – mówił Eugeniusz Stróż, którywspomniał, że nawet była myśl, aby rozebrać przystanek na skraju lasu, bo nikomu on nie służy. Jednak zatoczka i tak by pozostała, a w kwestii zaśmiecania nic by to nie zmieniło. Burmistrz przypomniał, że kiedyś w ramach akcji sprzątania świata wspólnie z lasami, zarządcą dróg, szkołami śmieci były zbierane i był porządek. Teraz już takich akcji jest coraz mniej. – Trzeba będzie to w jakiś sposób posprzątać. Kilka razy korzystaliśmy z pracy osób wskazanych przez sąd, które odrabiały swoje kary i tak zapewne stanie się też teraz – zapewnił włodarz, podkreślając jednocześnie, że akurat wspomniana droga nie jest drogą gminną a powiatową. O czystość dba zarządca dróg w tym przypadku powiat. Jednak jak tłumaczył burmistrz, obowiązek ten, niestety, spada na gminę, gdyż zarząd dróg powiatowych nie kwapi się do porządków.
Na temat śmieci wypowiedziała się także dyrektor szkoły w Woli Różanieckiej.

– My zbieramy razem z rodzicami co roku. Potem jest problem z wywózką tych śmieci, ale zawsze gmina pomaga. Ale chyba już tego zaprzestaniemy, bo my sprzątniemy, wywieziemy całą przyczepkę śmieci, a za chwilę jest to samo. Dzieci patrzą i pytają, co to się stało? – mówiła Maria Koza, proponując zamontowanie w tych miejscach kamer albo tablic ostrzegawczych, że teren jest monitorowany.
Burmistrz stwierdził, że w ramach eksperymentu można postawić tablicę informującą, że odcinek jest monitorowany. A efekty dadzą odpowiedź, czy jest to skuteczny sposób na zminimalizowanie tego problemu.

- Reklama -

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.

Nowa Gazeta Biłgorajska nie bierze odpowiedzialności za treść komentarzy.