Składowisko koło warsztatu

Problem dotyczy warsztatu samochodowego w gminie Księżpol. Jego właściciel świadczy usługi wymiany szyb samochodowych. Zepsute szyby po wymianie magazynuje tuż obok swojego warsztatu. Nikomu by to nie przeszkadzało, gdyby warsztat nie znajdował się w widocznym miejscu na samym środku osiedla mieszkaniowego. Warsztat nie jest odgrodzony, a zużyte szyby nie są składowane w kontenerze czy pojemniku, tylko stawiane luzem pod ścianą budynku. Nazbierało się ich całkiem sporo. 

Mieszkańcom okolicznych budynków nie podoba się taki stan rzeczy. – To skandal, że na środku miejscowości funkcjonuje prowizoryczne składowisko zużytych szyb samochodowych. Szpeci to nasze otoczenie i przeszkadza mieszkańcom. W obecnych czasach każdy dba o swoje podwórko, stara się, żeby było czysto i schludnie, a tu po sąsiedzku taki widok – żalą się sąsiedzi.

Właściciel warsztatu w odpowiedzi na zarzuty twierdzi, że szyby składuje na własnej działce. – Szyby nie zalegają na żadnej osiedlowej alejce i nikomu nie przeszkadzają. Na własnej działce mogę robić, co chcę. Wiele tych „życzliwych” idzie tędy na skróty do zakładu pracy i korzysta z mojego terenu – wyjaśnia. 

Dodaje, że gromadzenie większej ilości szyb wynika z specyfiki pracy jego firmy. – W okolicy nie ma drugiego takiego warsztatu, który wymieniałby kilkanaście szyb dziennie – mówi. Tłumaczy, że jego zakład współpracuje z firmą zajmującą się recyklingiem szyb samochodowych, która dostarcza kontener na zużyte szkło i odbiera odpady. Taka usługa kosztuje jednak kilka tysięcy złotych, a koszt odbioru jest taki sam, czy napełni się cały kontener, czy tylko połowę. Dlatego właściciel zakładu gromadzi szyby, a kiedy już uzbiera się ich odpowiednia ilość, zamawia kontener. – Szkło rozkłada się 250 lat i nie jest materiałem szkodliwym dla środowiska. Natomiast jeżeli sąsiedzi mają jakieś pytania, to powinni zwrócić się do mnie, a nie do gazety – tłumaczy.

Skargi mieszkańców wpłynęły także do miejscowego Urzędu Gminy. – Obecnie postępowanie w tej sprawie prowadzi Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska – mówi wójt gminy Lech Rębacz. – Dwa lata temu po donosach mieszkańców my także prowadziliśmy postępowanie. Uzyskaliśmy informację, że firma ta ma podpisaną umowę z PGK, pomimo tego nie zgłasza zapotrzebowania na odbiór szyb – dodaje wójt. Wójt zaznacza, że gmina nie ma żadnych instrumentów prawnych, aby ten problem rozwiązać. Pozostaje jedynie liczyć, że albo mieszkańcy miejscowości przymkną oko na składowane szyby albo właściciel zakładu ten widok zasłoni.

- Reklama -

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.

Nowa Gazeta Biłgorajska nie bierze odpowiedzialności za treść komentarzy.