Noclegi – Bździuch

Schron „Wira” i szpital 665

Tadeusz Startek – leśniczy z Kukiełek i Zygmunt Gontarz z Aleksandrowa wskazali teren leśny nadany ich przodkom przez ordynata Zamoyskiego. Przekazano ten teren "Wirowi" na wybudowanie partyzanckiej ostoi. Zgrupowane tu były oddziały partyzanckie "Kaliny" – mjr. Markiewicza, "Corda" – Józefa Steglińskiego oraz "Wira" – Konrada Bartoszewskiego. Należał on do nielicznych dowódców, któremu udało się przeżyć i wyprowadzić z kotła pod Osuchami w czerwcu 1944 r. większą część partyzanckiego oddziału podczas akcji "Sturmwind II (Wicher II). Warto wiedzieć, że "Wir" jako komendant placówki w Józefowie, obwód biłgorajski ZWZ – AK, przeprowadził wiele akcji dywersyjnych. W nocy 25 lutego 1943 r. został aresztowany i osadzony w józefowskim posterunku. W brawurowej akcji został odbity przez partyzantów Czesława Mużacza "Selima". W odwecie Niemcy w publicznej egzekucji na Rynku w Józefowie rozstrzelali rodziców "Wira" Janinę i Wacława oraz siostrę Wiesławę.

"Wir" i jego zdekonspirowani żołnierze utworzyli pierwszy oddział partyzancki AK w obwodzie biłgorajskim. W jednej z akcji "Wir" został ranny w nogę i jako Jan Szostak był leczony przez dr. Stanisława Pojaska w biłgorajskim szpitalu. Doradzano mu, by przypadek ten określić jako "wypadek z drzewem w lesie". Po miesiącu leczenia przez młodego doktora Lucjana Kopcia ps. "Radwan" został przerzucony na kolejne 5 miesięcy leczenia do szpitala w Nisku.

Wobec trwałego inwalidztwa korzystał w akcjach leśnych z furmanki lub bryczki. Mimo uciążliwości organizował zrzutowiska lotnicze i magazynowanie sprzętu. W wybudowanej ziemiance zainicjował powstanie szpitala partyzanckiego. Pierwsze opatrunki zakładała rannym partyzantom Janina Roguska "Nina" – pielęgniarka z Warszawy – późniejsza żona "Wira". Dołączyły niebawem sanitariuszki: Stefania Nowak-Kirska ps. "Sarna" i Henryka Rogalówna ps. "Zorza". Jeden z pacjentów wspomina, że leżeli na workach ze zbożem, a spać nie dawały im… wszy. Potem pojawiła się "pościel" ze spadochronów. 22 czerwca 1944 r. o godz. 9.00 "Kalina" podaje trasę marszu i kolejność wycofujących się oddziałów. "Wir" wspomina: "Mam ubezpieczać kolumnę od tyłu, po mnie przyjdzie tu wróg. Żałuję, że nie wolno mi go (szpitala) bronić".

Schron – szpital został celowo zniszczony, by nie wpadł w ręce Niemców. Lekarz Krynicki ps. "Korab" pisze: "Jedziemy przez Brody, bunkier "Wira", mijamy spalony szpital i "bandziorską drogą" dojeżdżamy do Brodziaków."

W 1984 r. podczas obchodów 40. rocznicy bitwy pod Osuchami "Wir" udzielił wywiadu redaktorowi Kasprzysiakowi, który realizował reportaż "Tylko w lesie była Polska", oto jego tekst: "… Major "Kalina" zaginął, nie wykluczam, że popełnił samobójstwo. Jego zwłoki znaleziono na przełomie września/października 1944 r. przy tzw. "bykowej drodze" obok spalonego samochodu. Rotmistrz "Miecz", który nie znał tych terenów, przychylił się do mojego planu przebijania się pod Osuchami. Powierzył mi przeprowadzenie tego natarcia".

Do dziś pozostaje zagadką, dlaczego mjr "Kalina", kierownik Inspektoratu Zamojskiego AK, będąc w okrążeniu w Puszczy Solskiej, kazał spalić archiwum Inspektoratu i podjął decyzję pięciodniowego cofania się na bagna wewnątrz kotła operacji "Sturmwind II".

Po przejściu frontu przez Zamojszczyznę oddział "Wira" nie złożył broni. 28 stycznia 1945 r. był słynny atak na więzienie w Biłgoraju. Uwolniono 60 więźniów, w tym partyzantów AK, których czekała śmierć lub wywózka na Syberię. UB i NKWD polowało na "Wira". Schwytali jego żonę "Ninę". Wyrok 10 lat skrócono w wyniku amnestii. Więzienie we Wronkach opuściła wiosną 1946 r.

"Wir" został aresztowany w listopadzie 1952 r. i osadzony na Mokotowie w Warszawie. Wyszedł po 2 latach. Uczył języka polskiego i łaciny w szkołach podstawowych i średnich. Został dyrektorem szkół w sanatorium rehabilitacyjnym w Poświetnem. Po skończeniu Instytutu Pedagogiki Specjalnej na Uniwersytecie Wrocławskim uzyskał stopień doktora nauk humanistycznych. Pracował na KUL, zamieszkał z żoną w Lublinie. Dr Konrad Bartoszewski był odznaczony m.in. Krzyżem Virtuti Militari, dwukrotnie Krzyżem Walecznych i Krzyżem AK. Zmarł 21 kwietnia 1987 r. w Lublinie. Jego imię nadano Szkole Podstawowej w Górecku Starym oraz ulicom w Józefowie i Biłgoraju (przy której mieszkam). Warto nadmienić, że dzięki uprzejmości mgr. Romana Sokala miał on domek i działkę wypoczynkową w Sierakowie nad Tanwią. Pochodzący z Biłgoraja reżyser Stanisław Paluch nakręcił film o działalności partyzantów AK w Puszczy Solskiej pt. "Chłopcy z lasu".

Pisząc ten artykuł, konsultowałem się z mgr Witoldem Dembowskim – prawnikiem, który udostępnił mi wiele archiwalnych dokumentów oraz 3 egzemplarze miesięcznika "Odkrywca". Polecam Czytelnikom wydania 12 z 2016 r. oraz nr 1 i 2 z 2017 r., w których znajdują się bardzo obszerne artykuły z cyklu: "Partyzanckie obiekty Puszczy Solskiej". To pasjonująca lektura, o czym zapewnia

Kazimierz Szubiak

- Reklama -

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.

Nowa Gazeta Biłgorajska nie bierze odpowiedzialności za treść komentarzy.