Rodziny biłgorajskie – Ludwikowie

Józef Ludwik, syn Józefa, osiedlił się w Rożnówce pod stawami, przedmieściu Biłgoraja. Otrzymał ziemię, wybudował dom. Żoną jego została Zofia Brodziak. Małżeństwo to miało czworo dzieci, dwóch synów i dwie córki: Anielę, Marię, Jana, Karola. Po latach młodzi Ludwikowie założyli własne rodziny. Aniela wyjechała do Ameryki. Maria wyszła za mąż za Józefa Steca i osiadła w Gromadzie, gdzie prowadzili oboje gospodarstwo rolne. Jan wyjechał do Ameryki, ale wrócił po kilku latach i osiadł w Biłgoraju. Tu ożenił się z krzeszowianką Emilią z Łysakowskich. Założyli w Biłgoraju restaurację. Z tego małżeństwa przyszły na świat dzieci: Stanisława, Stefania, Tadeusz i Zygmunt Czesław.

Stanisława, ur. 1909 r., późniejsza żona Stanisława Szubiaka, biłgorajskiego mieszczanina, po jego śmierci została żoną Jana Brożyny – z pochodzenia Czecha, przedstawiciela firmy „Bata”. Jej syn Zbigniew Szubiak, inżynier budownictwa, był wicedyrektorem Biłgorajskiego Przedsiębiorstwa Budowlanego.

Stefania, ur. 1914 r., ukończyła Seminarium Nauczycielskie w Zamościu, została żoną Wacława Kwiecińskiego, współzałożyciela i prezesa Włosiankarskiej Spółdzielni Pracy. Jako nauczycielka w latach trzydziestych (XX wieku) Stefania pracowała w wiejskich szkołach w Gromadzie i w Harasiukach, a w latach 1938-1939 we wsiach należących do dóbr syna prezydenta Ignacego Mościckiego w powiecie puławskim, gdzie jej mąż pracował jako geodeta. Pisała o Biłgoraju, ludziach i obyczajach.

Tadeusz, ur. 1920 r., już jako uczeń gimnazjum wykazywał się patriotyzmem. Był harcerzem, członkiem Szarych Szeregów. Jako żołnierz Armii Krajowej uczestniczył w bitwie pod Osuchami. Ranny w tej bitwie został ujęty i zamordowany przez gestapo w Biłgoraju przy ul. Lubelskiej dwa tygodnie przed wyzwoleniem 24 lipca 1944 r.

Zygmunt Czesław, ur. 1922 r., był absolwentem Uniwersytetu Poznańskiego. Ożenił się z córką znanego biłgorajskiego pedagoga Anną Margielą. Był wieloletnim pracownikiem Włosiankarskiej Spółdzielni Pracy. Był też kombatantem Armii Krajowej, uczestnikiem bitwy pod Osuchami wraz z bratem Tadeuszem. Znany także jako działacz KS „Łada”. Trener LA.

Karol Ludwik, syn Józefa, pozostał na ojcowiźnie z żoną Honoratą z domu Wilkos, trudnili się rolnictwem. Mieli czworo dzieci: trzech synów i córkę: Jana, ur. w 1919 r, ożenił się z Katarzyną Laszko; Stanisława, ur. w 1921 r., ożenił się z Ewą Rój; Antoniego, ur. w 1924 r. Janinę, ur. w 1930 r. W 1931 r., zmarł ojciec rodziny Karol. Honoracie, żonie Karola i jej dzieciom Antoniemu i Janinie los zgotował przykry los. W czasie okupacji hitlerowskiej zostali wyrzuceni przez okupantów ze swej posiadłości i wywiezieni w 1943 r., najpierw do obozu na Majdanku, a następnie do Niemiec. Po wojnie powrócili, by zaczynać gospodarowanie od nowa.

Wojciech Ludwik, syn Józefa, pozostał w chacie nad Białą Ładą. Był rolnikiem. Pracował we dworze u szambelana królewskiego Stanisława Nowakowskiego. Miał syna Marcina ur. w 1842 r., który został cieślą.

Marcin Ludwik brał czynny udział w powstaniu styczniowym. Teren działań – Biłgorajszczyzna. Po klęsce powstania Marcin został powołany do wojska carskiego. Był mężczyzną postawnym, zdrowym i przystojnym. W wojsku carskim służył 25 lat, stacjonował w Petersburgu, poznał też wiele innych miast Rosji. Opanował w mowie i piśmie język rosyjski. Po zwolnieniu ze służby powrócił do Biłgoraja jako kawaler. Ożenił się z Marianną. Osiedlili się nad rzeką Biała Łada. W miejscu starego wybudował nowy dom i budynki gospodarcze. Zajął się ciesielką. W roku 1888 właścicielem biłgorajskich włości dworskich był już od roku 1864 Skarb Państwa. Z biegiem lat, w rodzinie Marcina pojawiało się kolejno 6 dzieci: Jan, Józef, Antoni, Michalina, Leokadia, Feliks.

Jan, ur. w 1889 r., z wykształcenia był architektem. On to zaprojektował po II wojnie światowej budynek Domu Kultury w Biłgoraju. Żonaty, ale pozostawał z żoną w separacji. Żył samotnie, najczęściej przy biurku; kreśląc i projektując. Nie pozostawił potomstwa.

Józef, ur. w 1891 r., był brukarzem. Miał swój udział w rozbudowie miasta po I wojnie światowej. Brukowano wtedy ulice i drogi. Z żoną Marianną mieli córki Łucję i Stanisławę.

Antoni, ur. 1894 r., żonaty, wraz z żoną zajmowali się rolnictwem.

Michalina, ur. w 1896 r., niezamężna, pozostała przy rodzicach. Trudniła się wyrobem płócienek do sit jak wiele kobiet z przedmieścia. Po wyzwoleniu od niemieckiej okupacji. pracowała jako sprzątaczka w starostwie – Prezydium Powiatowej Rady Narodowej.

Leokadia, ur. w 1899 r., wyszła za mąż za Franciszka Grytę. Po wyzwoleniu rodzina wraz z córką Krystyną wyjechała na Ziemie Odzyskane.

Feliks, ur. w 1901 r. Żoną jego była Zofia z domu Sęczyna. Był cieślą. Pracował w tym zawodzie wiele lat. Budował kościoły miedzy innymi w Majdanie Starym. Przebudowywał wieże kościoła WNMP w Biłgoraju zniszczone pożarem w 1939 r. Z małżeństwa Feliksa urodziło się trzech synów: Kazimierz, Stanisław i Klemens.

Kazimierz, ur. w 1924 r. Po wyzwoleniu Biłgoraja został powołany do wojska. Jesienią 1944 r. brał udział w walkach o wyzwolenie ziem zachodnich spod niemieckiej okupacji. Został ciężko ranny w 1945 r. W latach 1952-1973 był przewodniczącym Miejskiej Rady Narodowej w Biłgoraju. Zyskał powszechny szacunek mieszkańców za szczególne zaangażowanie w pracy na rzecz miasta. Zmarł 23 października 1983 r.

Stanisław i Klemens pracowali w zakładach państwowych i samorządowych, jakie powstawały po wyzwoleniu. Dziś wiadomo, że Stanisław jest biłgorajskim sitarzem i długoletnim orkiestrantem w orkiestrze im. Czesława Nizio. Klemens był kierownikiem w zakładach MPGKiM. Zmarł w 2006 r.

Dzieje rodu Ludwików, tych zamieszkałych w Rożnówce pod stawami (dziś ul. Rożnówka-Stawy), opowiadała mi ciocia Stefania Kwiecińska, córka Jana, żona Wacława, zmarła w grudniu 2000 r. Przedstawiając pokrótce dzieje rodu Ludwików, należałoby szerzej napisać o szczególnej postaci Marcina Ludwika. Był jednym z seniorów rodu, zmarł w roku 1931, mając 89 lat. Spoczął na cmentarzu w Biłgoraju. Pozostał wielką legendą rodu, stanowiąc odrębną kartę jego historii.

Kazimierz Szubiak

- Reklama -

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.

Nowa Gazeta Biłgorajska nie bierze odpowiedzialności za treść komentarzy.