Rewolucja w oświacie

W minionym tygodniu Ministerstwo Edukacji Narodowej zapowiedziało gruntowne zmiany w oświacie. Przebudowana zostanie struktura szkół na każdym szczeblu. Do łask wraca ośmioklasowa szkoła podstawowa. Tam dzieci przez cztery lata, a nie jak dotychczas przez trzy będą miały edukację wczesnoszkolną. Wprowadzane również będą przedmioty kształcenia ogólnego. Nie zmieni się też wychowawczyni. Licealiści kształcić się będą cztery lata, a uczniowie technikum pięć. Młodzież będzie miała również możliwość ukończenia dwustopniowej szkoły branżowej. 

W myśl zmian szkoły podstawowe i gimnazja mają być połączonymi placówkami. Zarządzał nimi będzie jeden dyrektor. Wspólna ma być również kadra nauczycielska. Minister Zalewska zapewniła, że nauczyciele uczący w gimnazjach pracy nie stracą. Mają oni znaleźć zatrudnienie w powiększonych szkołach podstawowych. 

Zmiany mają wejść w życie już w 2017 roku. Dzieci, które pójdą po wakacjach do klasy szóstej szkoły podstawowej, po wakacjach w 2017 roku nie pójdą do I klasy gimnazjum. Rozpoczną naukę w VII klasie szkoły podstawowej. Pierwszy rocznik uczniów objęty nową podstawą programową rozpocznie naukę w zreformowanych szkołach podstawowych w roku szkolnym 2017/2018.

Rewolucja szykuje się również w modelu kształcenia zawodowego. Zdaniem minister, obecny model kształcenia zawodowego w systemie edukacji nie spełnia swojej funkcji. Wymagania edukacyjne w stosunku do dużej grupy uczniów technikum są zbyt wysokie. Priorytetem działań MEN w obszarze kształcenia zawodowego jest aktywne włączenie pracodawców w proces kształcenia i egzaminowania. Zmiana będzie polegała na utworzeniu dwustopniowej szkoły branżowej. Po ukończeniu I stopnia i po zdaniu egzaminu z jednej kwalifikacji absolwent uzyska dyplom potwierdzający kwalifikacje zawodowe. Po ukończeniu szkoły branżowej II stopnia i po zdaniu egzaminu z drugiej kwalifikacji absolwent uzyska wykształcenie średnie zawodowe i dyplom technika. Absolwent szkoły branżowej II stopnia z tytułem technika może przystąpić do matury zawodowej oraz kontynuować kształcenie na wyższych studiach zawodowych w branży, w której uzyskał tytuł technika. Co najmniej 50% zajęć w szkole branżowej będzie przeznaczone na kształcenie zawodowe. 

Jak na zmiany zapatrują się dyrektorzy biłgorajskich szkół? Do zmian na razie podchodzą z dystansem. Małgorzata Wójcik, dyrektor Gimnazjum nr 2, twierdzi, że obecnie jest za wcześnie na jakiekolwiek rozważania. Uważa, że są to tylko założenia, trzeba czekać na konkrety. – To są dopiero zarysy, nie mamy przepisów, które wprowadzałyby zmiany tego ustroju. Obecnie nie ma co spekulować – mówi. Andrzej Czacharowski, zastępca dyrektora Szkoły Podstawowej nr 1 w Biłgoraju, podkreśla, że we wszystkich zmianach najważniejsze powinno być dobro dziecka. – Ja pracuję w oświacie ponad 30 lat. Przeżyliśmy różne decyzje. Problem nie leży tylko w sferze restrukturyzacji sytemu nauczania. Jest wiele innych obszarów, które wpływają na jakość kształcenia – mówi. Dodaje, że trzeba cierpliwie czekać, a największy kłopot będą miały samorządy, które będą musiały dostosować się do zmian i myśleć kilkanaście lat do przodu. – Trudno rozważać co będzie lub było lepsze. Zawsze będą zwolennicy i przeciwnicy. Nam zależy na dobru dziecka i do tego będziemy dążyć. Czas pokaże. Do wszystkiego jesteśmy nastawieni optymistycznie. Zawsze będziemy wspierać dziecko, bo ono jest najważniejsze w tym systemie. Trzeba będzie robić wszystko, aby miało jak najlepszą opiekę i edukację – mówi wicedyrektor Andrzej Czacharowski.

- Reklama -

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.

Nowa Gazeta Biłgorajska nie bierze odpowiedzialności za treść komentarzy.