Zrębki

Rewitalizacja miasta nabiera rozpędu

Rozpęd na ogół pomaga. Wiedzą coś o tym posiadacze samochodów o małej mocy, kiedy jadą pod górę. Bez rozpędu autko słabnie, tylko rozpęd ułatwia. I taki rozpęd, moim zdaniem, jest konieczny w odniesieniu do rewitalizacji centrum Biłgoraja, bo ona wreszcie, po wieloletnim oczekiwaniu, rusza i to kompleksowo i jak najbardziej fachowo. A to wróży dobrze dalszym pracom, których w samej fazie projektowania będzie multum, bo projekt finalny powinien być poprzedzony kilkoma wariantami koncepcji i to takich, które uwzględniają zgłaszane uwagi, choć, według mnie, niektóre były za szczegółowe i będą trudne do uwzględnienia, więc uprzedzam o tym. Ale jest nadzieja, mimo niepochlebnych skojarzeń takich jak nadzieja – matka naiwnych (w domyśle g***), która w Biłgoraju zaczyna się spełniać. Nareszcie, nareszcie doczekałem się takiej nadziei po kilku latach uporczywego monitowania o to społeczeństwo i włodarzy Biłgoraja. Jednak to dopiero jaskółka, która – jak wiadomo – jeszcze wiosny nie czyni i tym samym nie ma żadnej gwarancji na pełne powodzenie kompleksowej rewitalizacji śródmieścia miasta. Konkurencja jest przeogromna, bo o taką rewitalizację może wystąpić każda gmina w Polsce w myśl specjalnej ustawy z 2015 r., a jest ich według GUS-u aż 2478. To znaczy, że tylko najbardziej zasadne projekty – wnioski wezmą udział w dalszym procesie konkursowym, a doczekają się finalnej pomocy finansowej tylko niektóre – najbardziej zasadne i zgodne z wytycznymi tej ustawy. Domyślam się, że niektórzy pytają – po co ja tak uparcie piszę o tej rewitalizacji, jakbym był nią przeczulony?

Otóż nie, zabieram po raz kolejny w tej sprawie głos, bo nasze centrum miasta wygląda, niestety, żałośnie w porównaniu nawet do najbliższych miast, jakby w Biłgoraju do takiego stanu już się przyzwyczajono. Wiem, że jest w tym trochę prawdy, bo w międzyczasie zamiast uatrakcyjniania Rynku przenoszono handel i usługi wzdłuż całej ul. Kościuszki, włącznie ze słynną Baltoną, a ja jestem przekorny i domagam się wręcz „leczenia” centrum, bo ono wygląda teraz jakby było chore i opuszczone. Dlatego też teraz patrzę z optymizmem i entuzjazmem na prace rewitalizacyjne. Chcę również prosić wszystkich autorów poprzednich projektów mających na celu etapową modernizację Pl. Wolności, by pogodzili się z tym, co teraz powstaje, odstępując od poprzednich planów. Teraz o tamtym trzeba zapomnieć i wszystkie siły intelektualne skierować na nowe podejście do zrewitalizowania centrum, tj. Placu Wolności, Parku Saskiego /naprzeciwko kościółka św. Jerzego/ i Parku Nowakowskiego, a realizację rozpocząć od obecnego Pl. Wolności.

Dlaczego do tego namawiam? Powiem krótko: przekonała mnie do tego firma EuroCompas z Lublina, prezentując 25 stycznia br. dotychczasowe rezultaty swoich analiz, a szczególnie warte podkreślenia dojrzałe i zasadne przemyślenia dotyczące założeń zmian zagospodarowania przedmiotowego Placu. Ta prezentacja zamiarów była wstępna, lakoniczna, hasłowa, ale oparta na dojrzałej wiedzy. To nie była jeszcze nawet koncepcja, tylko szkicowanie w wyobraźni kierunku poszukiwań atrakcyjnych rozwiązań mających pogodzić złożone uwagi i propozycje z koncepcją autorską. Była to zapowiedź odważnych i zarazem, według mnie, logicznych zmian, i to zmian dość rewolucyjnych. Przykładem niech będzie zamiar zastąpienia obecnej zieleni, tzw. parku, inną architekturą i atrakcjami, jak pawilon (jeden lub dwa) z pamiątkami i regionalnymi smakołykami, miasteczko dla dzieci z prawdziwego zdarzenia czy obiekty wodne, jak oczko czy fontanna. Brakowało jeszcze pomysłu na dominantę, tj. taki obiekt, który byłby z daleka zauważalny i zachęcający do odwiedzin. A może tak zamiast zapowiedzianej tzw. Bramy na Roztocze poszukać czegoś ciekawszego, a związanego z Puszcza Solską i walkami partyzanckimi, z których Biłgoraj słynie na całą Polskę. Biłgoraj czułby się wtedy stolicą. Mnie osobiście wydaje się, że ten zamysł mogliby architekci przekształcić w ciekawą formę. Mamy jeszcze sławę Biłgoraja, czyli sitarstwo, mamy garncarstwo i możemy też pochwalić się biłgorajskimi meblami BRW czy fikuśnymi opakowaniami z Modela. Słowem, jest w czym wybierać. Ot, choćby słynne jarmarki, które kiedyś odbywały się dwa razy do roku na tym placu. Możliwe są jeszcze stoiska lub pawilon z historią Biłgoraja i z informacjami o zabytkach obecnych na całej Ziemi Biłgorajskiej. Oczywiście, to powinno stanowić Centrum Informacji Turystycznej Biłgoraja, bo tu powinno być na to miejsce. A parkingi? Może przenieść je na ul. Targową? A może wprowadzić strefy czasowe na parkowanie? Nad tym pracują teraz fachowcy i im zawierzmy.  

- Reklama -

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.

Nowa Gazeta Biłgorajska nie bierze odpowiedzialności za treść komentarzy.