- Reklama -

- Reklama -

Radna walczy z barszczem

Parzy i zabija - tak w skrócie można określić niewinnie wyglądającą roślinę. O Barszczu Sosnowskiego mówi się od kilku lat. Nie ma jednak skutecznej metody na pozbycie się jego. Roślina pojawiła się również w gminie Józefów.


Radna Dominika Gontarz zauważyła, że na terenie Majdanu Nepryskiego i Borowiny występuje problem z Barszczem Sosnowskiego. Jest to wyjątkowo niebezpieczna roślina. – Mieszkańcy są zaniepokojeni, ponieważ rośliny te stanowią realne zagrożenie dla zdrowia ludzi, a przede wszystkim dzieci  – twierdzi radna. Prosiła burmistrza o interwencje.

Burmistrz Roman Dziura podkreśla, że likwidacja barszczu Sosnowskiego jest możliwa tylko w miejscach publicznych i działkach należących do gminy,. Natomiast na pozostałych działkach należących do właścicieli prywatnych obowiązek ten ciąży zgodnie z prawem na właścicielach tych działek. – Rozważamy przygotowanie wniosku o zmianę prawa w tym zakresie i skierowanie do posłów obecnej koalicji rządzącej wniosek o umożliwienie pozyskiwanie środków z Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska oraz wydatkowanie na ten cel środków z budżetu gminy – wyjaśnia.

Obecnie roślina jest powszechnie zwalczana, co jest dość trudnym zadaniem. Barszcz Sosnowskiego rozmnaża się bowiem w tempie błyskawicznym – z jednego hektara jego uprawy można pozyskać tyle nasion, ile trzeba do obsiania nawet kolejnych 200 hektarów.

Roślina występuje dziś w wielu rejonach Polski, a w serwisach informacyjnych regularnie pojawiają się doniesienia na temat poparzeń, które wywołuje u ludzi. Szacuje się, że każdego roku do szpitali w naszym kraju zgłasza się nawet ok. tysiąca pacjentów, u których kontakt z nią doprowadził do oparzeń I lub II stopnia. Pod opiekę specjalistów trafiają osoby z poparzeniami nóg, rąk i pleców. Poparzenie barszczem jest jak bomba z opóźnionym zapłonem. Na początku nic nie czujemy. Pierwsze objawy mogą pojawić się dopiero po jakimś czasie. Co więcej, sama substancja zawarta w roślinie nie wywołuje poparzenia. Reakcja następuje dopiero po naświetleniu słońcem.

Co robić, gdy będąc np. nad rzeką, zauważymy zaczerwienienie na skórze? Od razu trzeba się umyć, wrócić do domu i nie wychodzić na słońce przez 48 godzin. Jeśli pojawią się bąble, przemyć skórę wodą z mydłem, położyć wilgotny opatrunek. Jeżeli wokół zmiany tworzy się rumień, trzeba zgłosić się do lekarza

 

- Reklama -

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.

Nowa Gazeta Biłgorajska nie bierze odpowiedzialności za treść komentarzy.