Psy pozostawione na pastwę losu

Stowarzyszenie Opieki nad Zwierzętami Podaje Łapę w piątek 19 kwietnia interweniowało w sprawie dwóch młodych psów. Zwierzęta od kilku dni koczowały w lesie.

Tak interwencję opisują przedstawiciele Stowarzyszenia:

„19 kwietnia br. nasze Stowarzyszenie PODAJ ŁAPĘ działając w trybie wyższej konieczności, w sytuacji bezczynności urzędniczej, co naraziło zwierzęta na niebezpieczeństwo utraty zdrowia i życia, przyjęło w trybie pilnym dwa młode psy, samce, które koczowały od co najmniej tygodnia w lesie przy drodze w okolicach Tarnogrodu. Osoby, które zauważyły psy, zgłosiły ten fakt do pracownika Urzędu Miasta Tarnogród, jednakże nic nie zrobiono, by je zabezpieczyć. Psy miały na sobie niezliczoną ilość kleszczy. Jeden z psów bardzo źle się czuł, nie miał apetytu, leżał zobojętniały. Jego stan już uległ pogorszeniu. Udało się dowieźć oba pieski do Biłgoraja, gdzie otrzymały pilną pomoc weterynaryjną w gabinecie Wetmedical. Badania krwi wykazały, że jeden z piesków ma babeszjozę, spowodowaną przez kleszcze. Miał anemię, zmiany w wątrobie, był słaby, zataczał się jak pijany, kolor jego moczu był bardzo ciemny, co oznaczało uszkodzenie wątroby. Lekarz weterynarii stwierdził, że pozostawienie psa bez pomocy w takim stanie spowodowałoby nieodwracalne uszkodzenie narządów wewnętrznych i śmierć pieska w ciągu doby, maksymalnie dwóch dni. Drugi pies na razie czuje się dobrze, nie ma objawów choroby, ale musimy go obserwować, ponieważ i on miał mnóstwo kleszczy na sobie. Chory piesek otrzymał kroplówkę oraz lek w iniekcji, który zabija pierwotniaka Babesia canis, powodującego tę straszną i śmiertelną chorobę u psów.

Dziś (20 kwietnia) Urząd Miasta Tarnogród nie pracował i nikt nie odbierał od nas telefonu. Święta idą, wiadomo. Tylko dlaczego pracownik, który ostatnio odbierał zgłoszenie o koczujących w lesie psach skazał je na pewną śmierć, przez zaniedbanie? Nic nie zrobił, by je zabezpieczyć. Będziemy po świętach ponownie usiłowali dowiedzieć się, w jaki sposób Tarnogród ma zamiar (i czy w ogóle go ma, mimo ustawowego obowiązku nałożonego na każde miasto i gminę w Polsce) opiekować się zwierzętami zabłąkanymi, bezdomnymi i poszkodowanymi w wypadkach drogowych.

Pieskom będziemy szukać domów stałych, gdy wyjdą na prostą ze zdrowiem. To fantastyczne młodziaki, jeden w typie labradora (czarny), drugi w typie owczarka niemieckiego. Psy są niezwykle przyjazne, liżą z wdzięczności po rękach, przytulają się. Są niezwykle związane ze sobą, pilnują się nawzajem, liżą się po uszach i mordkach. One wiedzą, że uratowano im życie i dziękują za to całym swoim serduszkiem.”

Stowarzyszenie dziękuje Pani Marcelinie oraz jej koleżance za zwrócenie uwagi na te psiaki, za dowiezienie ich do lecznicy w Biłgoraju. Bez tego one by w tym lesie umarły, jeden po drugim….

 

- Reklama -

1 komentarz
  1. Mieszkanka mówi

    To nie jest pierwsza taka sytuacja z tym panem…

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.

Nowa Gazeta Biłgorajska nie bierze odpowiedzialności za treść komentarzy.