Potocki rolnik nadal szuka żony

Telewizyjne show dla rolników 

Kolejna edycja programu "Rolnik szuka żony" znowu okazała się hitem. Jest to program, w którym pięciu rolników szuka miłości życia. Mają wszystko  dostęp do najnowszych technologii, ciekawą i pewną pracę, dach nad głową, przyzwoite zarobki oraz czas na rozwijanie pasji i zainteresowań. Do pełni szczęścia brakuje im tylko partnerki lub partnera, który zechce dzielić z nimi radości i smutki dnia codziennego. Co niedzielę przed ekrany telewizorów siadało kilka milionów widzów, którzy z zapartym tchem śledzili losy bohaterów. Pierwsza edycja programu w 2014 r. spotkała się z ogromnym zainteresowaniem i była najchętniej oglądanym show w Polsce. Do drugiej edycji oprócz panów zgłosiły się także kobiety rolniczki. Podobnie było w edycji trzeciej. 

Dla fanów telewizyjnego show jest dobra wiadomość. Program powróci jesienią 2017 r. W Niedzielę Wielkanocną TVP wyemitowała odcinek pilotażowy. Zaprezentowano tam sylwetki ośmiu rolników i dwóch rolniczek. Niestety, nie znalazł się wśród nich potocki rolnik.

Zaszkodziły "osoby trzecie"

Do czwartej edycji programu zgłosiło się bardzo wielu chętnych rolników. Po pierwszym etapie producenci zaprosili dziesięcioro rolników do nagrania ich wizytówek. Do wybranych przyjechała ekipa telewizyjna, która nakręciła materiały do odcinka pilotażowego, który widzieliśmy w telewizji. Taki materiał powstał też w Potoku Górnym. Jednak nie został wyemitowany. Jak twierdzi potocki rolnik, w emisji zaszkodziły "osoby trzecie". – Wysłałem zgłoszenie do programu, ponieważ chciałbym jeszcze z kimś pobyć. Jestem coraz starszy i brakuje mi drugiej osoby u mojego boku. A program takie szanse daje – mówi Leszek Wróbel.  – Głównym powodem nieznalezienia się w programie był udział osób trzecich – dodaje rozczarowany.

Rolnik wciąż szuka

Rolnik jest zawiedziony lecz nie rezygnuje. Walczy dalej. Nadal będzie szukać żony. Leszek Wróbel, bo o nim mowa, ma 53 lata. Mieszka w Potoku Górnym, gdzie prowadzi gospodarstwo rolne. Uprawia tytoń oraz malinę. Jest rozwiedziony od pięciu lat. Mieszka sam. Kocha podróże. – Zwiedziłem większą część Europy i pół świata. Moim największym marzeniem jest teraz podróż do Australii. Tam jeszcze nie byłem – mówi o sobie rolnik i zaznacza, że w podróż życia chciałby zabrać ukochaną kobietę. Marzą mu się wspólne wycieczki we dwoje, nawet rowerowe po najbliższej okolicy. Potocki rolnik to typowy romantyk. Kocha zwierzęta i kwiaty. – Ten, kto kocha kwiaty i zwierzęta, kocha i ludzi – mówi. Interesuje się też modą. Lubi i umie gotować.

Do szczęścia brakuje mu tylko drugiej połówki. Zatem jaka powinna ona być? – W moim wieku uroda nie ma znaczenia – twierdzi Leszek Wróbel, który przyznaje, że lubi szczupłe kobiety, ale nie chude. Rolnik preferuje też młodsze od siebie panie. Konkretnych preferencji wizerunkowych nie ma, aczkolwiek przyznaje, że lubi blondynki. – Powinna być ciepła, z sercem. Dobra gospodyni. Przez wszystkie lata małżeństwa najbardziej brakowało mi takiego ciepła domowego – podkreśla. Zdaniem rolnika, najważniejsze w związku są szacunek dla drugiej strony i chęć pomocy, nie tylko kiedy jest dobrze, ale i w tych gorszych chwilach. Leszek Wróbel zapewnia, że jest gotowy na wiele poświęceń dla nowej miłości. Nie wyklucza też dziecka. – Sam jestem po przejściach, dlatego u tej drugiej osoby nie będzie mi przeszkadzać to, co było kiedyś – zapewnia. – Powinna mieć to coś, po prostu – podsumowuje.

A jak rolnik widzi swoją przyszłość u boku potencjalnej partnerki? – Razem byśmy mieszkali, razem podejmowalibyśmy decyzje. Potrafię być kompromisowy. Chciałbym, żeby była otwarta na ludzi, otwarta na mnie. Nie zamknięta, nie kłótliwa – mówi. A po tygodniu ciężkiej pracy chciałby podróżować we dwoje, poznawać świat i ludzi.

Jesteś zainteresowana? Napisz!

Jeśli spodobał Ci się rolnik z Potoka Górnego, możesz do niego napisać list opisujący Twoją osobę, charakter, zainteresowania, po prostu przekonaj tę drugą osobę do siebie. A może to właśnie na Ciebie czekał całe życie! Zainteresowane panie mogą wysyłać listy na adres naszej redakcji. Wszystkie przekażemy do rąk własnych rolnika.

Nasz adres:

NOWa Gazeta Biłgorajska

ul. Marii Konopnickiej 11

23-400 Biłgoraj

z dopiskiem "Żona dla rolnika"

- Reklama -

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.

Nowa Gazeta Biłgorajska nie bierze odpowiedzialności za treść komentarzy.