Garderoba Gentlemana

Posłanka z pomocą tytoniarzom

Na zaproszenie producentów tytoniu z Łukowej posłanka Agata Borowiec wraz z Marią Garbacz, kierownikiem biłgorajskiego biura ARiMR, odwiedziła gospodarstwa rolne tytoniarzy. Główną przyczyną wizyty w terenie były skutki nawałnic, które w ubiegłym tygodniu przeszły przez pola rolników. Wiele upraw zostało zniszczonych wskutek gradobicia. Szczególnie mocno ucierpiały plantacje tytoniu w Łukowej, Obszy, Woli Obszańskiej. 

– Zaczęło się w piątek po południu, około godziny 16. Nawałnica szła pasem przez całą Łukowę. Był ulewny deszcz, wiatr i grad. Niektóre plantacje zniszczone są w całości – nie mogą odżałować rolnicy z Łukowej.

Nic dziwnego, prawie wszystkie gospodarstwa w tej gminie utrzymują się z uprawy tytoniu. Jest to ciężka praca przez cały rok, począwszy od wysiewu nasion do inspektu, wysadzenie sadzonek na pola, pielęgnowanie upraw i kilkumiesięczne zbiory. A potem jeszcze suszenie i sortowanie – życie tytoniarzy kręci się wokół tej rośliny prawie cały rok. A tu w jednej chwili zniszczone są wielomiesięczne wysiłki. Dużo pracy zostało włożone w uprawę, poniesione były także niemałe koszty związane z przygotowaniem roli, jej nawożeniem i ochroną roślin przed chorobami i szkodnikami. – Zerwane były tylko najniżej położone liście, tak zwane spodaki. Gdyby nie grad, zrywalibyśmy dorodne, najbardziej wyrośnięte liście tytoniu. Praktycznie wszystkie z pierwszej klasy jakości – mówią poszkodowani rolnicy.

Wielu rolników na produkcję tytoniu zaciągnęło kredyty. Niektórzy skorzystali z preferencyjnych kredytów, inni musieli zapożyczyć się w bankach komercyjnych. Wszyscy poszkodowani liczą już straty, które mogą iść w dziesiątki tysięcy złotych. – Pół biedy, jeżeli plantacja była ubezpieczona. Wtedy można liczyć na częściowe pokrycie strat. Ale nie każdego rolnika stać na wykup ubezpieczenia za około 3 tys. zł od hektara. Nawet z dopłatą takie ubezpieczenie wynosi 900 zł za każdy hektar tytoniu. Ci rolnicy, którzy nie wykupili ubezpieczeń, zostaną z niczym. Pieniędzy z uprawy tytoniu nie starczy nawet na przeżycie – mówią tytoniarze z Łukowej. 

24 lipca posłanka Agata Borowiec spotkała się z tytoniarzami w Łukowej. Zobaczyła zniszczoną plantację tytoniu, ale także zapoznała się ze wszystkimi etapami produkcji. W gospodarstwie Mirosława i Tomasza Pękali zobaczyła suszarnie tytoniu. Odwiedziła także nowy zakład przetwórczy Łukowa Tabacco.

Były rozmowy o największych problemach producentów tytoniu. Rolnicy postulowali, aby w pierwszej kolejności pomóc tym mniejszym producentom, gdyż to oni najbardziej odczują skutki gradobicia. Chodzi przede wszystkim o możliwość pozyskania kredytów preferencyjnych. Jest także potrzeba promocji polskiego tytoniu na rynkach międzynarodowych. 

Powiat biłgorajski to największe zagłębie tytoniowe w Polsce. Oprócz mniejszych ośrodków produkcji tytoniu w Krasnymstawie i Leżajsku nigdzie w Polsce tytoń nie jest produkowany na taką skalę. W gminie Łukowa są gospodarstwa, w których uprawia się 15, 40, a nawet ponad 50 hektarów tytoniu. Na terenie gminy działa kilka firm skupujących tytoń, a rolnicy należą do kilku zrzeszeń producentów. Nie zawsze jednak interesy tych instytucji idą w parze z interesami rolników produkujących surowiec. 

Rozmowy o tytoniu i potrzebach rolników będą trwać nadal. Ważne w tym momencie będzie wsparcie zarówno instytucji współpracujących z rolnikami, jak i parlamentarzystów oraz samorządu.

- Reklama -

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.

Nowa Gazeta Biłgorajska nie bierze odpowiedzialności za treść komentarzy.