Po sylwestrze do dzieła

To moja dewiza na sukces w Nowym Roku, niedawno zasłyszana. Najpierw wesoły i odprężający sylwester, a po nim rękawy zakasać, by sprostać obowiązkom i wymogom w całym następnym roku, i by znowu oczekiwać i przeżywać wesoło następny sylwester w pełnym składzie znajomych. I oby tylko nikt nie ubył. I tak żeby było co roku, a jak można, to nawet w nieskończoność. Oczywiście, to moja chwilowa fanaberia i ona odnosi się do mojego wieku senioralnego, choć i młodych zaskakuje nieraz koniec żywota.

Ta dewiza z tytułu ma być zachętą i zarazem przypomnieniem o „zbawiennym” wpływie udanej zabawy sylwestrowej na dalsze życie i wcale nie smutnym obowiązku pamiętania o sylwestrze. Wielu nawet sądzi, że w sylwestra należy jeden etap zakończyć a drugi otworzyć, bo jest takie porzekadło, jaki sylwester taki cały nowy rok, a więc może być on zadowalający i dostatni lub smutny i siermiężny. Nie ma w tym nic odkrywczego, bo takie jest nasze życie. Trzeba się cieszyć z każdej okazji i nie czekać z założonymi rekami na zbawienie, bo z tym różnie może być: można, np. śmiertelnie zgrzeszyć i się z tego nie wykaraskać. Ale wierzmy wszyscy w miłosierdzie Stwórcy, to nikomu nie zaszkodzi. Kto tej rady nie uwzględni czekać go może ciężki rok. Więc sylwester trzeba zaliczać i uroczyście, i zdrowo, a przynajmniej symbolicznie trzeba dać temu wyraz na spotkaniach w gronie bliskich o podobnych nastawieniach, np. do konsumpcji napojów wyskokowych i do wspólnej zabawy. Tego zdania jest autor, który zalicza jeszcze sylwestry z nadzieją, że ten nie jest ostatni, pocieszając się przy składanych życzeniach na witaniu kolejnego Nowego Roku.

Młodym też dedykuję to motto z nagłówka. Ono młodym ma przypominać udaną kontynuację studiów lub zaangażowaną postawę w pracy, aby szybciej i lepiej zarobić, i osiągnąć założony cel.

A co powiem naszym biłgorajskim władzom? Tym najpierw wytknę, że nie organizują sylwestrowych zabaw, nie mówiąc już o balach, że nie zdobywają się na wspólne z mieszkańcami powitanie Nowego Roku i zaakcentowanie tym samym więzi ze swoimi wspólnotami. Tak robią prawie wszędzie na świecie. Bogaci robią to imponująco, biedniejsi symbolicznie, powitaniem, życzeniami i kolędą, np. znaną i śpiewaną u nas „Nowy Rok bieży”. Przecież dla Biłgoraja nie byłoby to nowością. To już było, według mnie 8 lat temu, uczestniczyłem w nich i rano oglądałem rozbite szkło, ale nie widziałem innych zniszczeń. Sadzę, że zaniechano tego zwyczaju przez tzw. „lenistwo” urzędnicze. Wykorzystano pretekst b. nielicznych nagannych zachowań młodych uczestników do zaniechania tego zwyczaju. Moim zdaniem, skala tych nagannych zachowań z czasem by malała, a i same służby porządkowe (policja) miałyby skuteczniejsze środki do przeciwdziałania ekscesom. Tak było z domofonami; najpierw zdarzały się dewastacje, a teraz już o tym się nie mówi, bo ew. sprawców przestało to interesować. Teraz nieczynnych domofonów już nie spotykam. Moim zdaniem, trzeba wykazać w takich przypadkach konsekwencję i trochę cierpliwości. Nie wolno się poddawać złoczyńcom, bo to oznaka słabości i bojaźni władzy.

Czego więc należy spodziewać po naszej władzy w tym roku, skoro Sylwestra olano? Można rzec, że niewiele dobrego, bo władze nie zdały noworocznego egzaminu. Ale tak naprawdę, to w tym roku będą materializowane ważne dla miasta inwestycje. Ruszy wreszcie od dawna zapowiadana rewitalizacja centrum, będzie(?) rondo na Lubelskiej, będzie też kontynuacja exodusu targowiska na nowe miejsce przy ul. Batorego.

A powiat czym nas zaskoczy? Czytając informacje o budżecie powiatu, zapamiętałem tylko budowy chodników i poprawa jakości dróg. To i mało i zachowawczo, a nawet beztrosko, np.w sprawie stanu sprawności szpitala, tak mocno podupadłego i to głównie z winy biłgorajskich samorządowców. Pisałem i ostrzegałem wielokrotnie, że poziom lecznictwa w tym szpitalu daleko odbiega od oczekiwań. Niby mówi się na sesjach powiatu o szpitalu, ale oczekiwanych zmian nie widać. Może tu też przyczyną jest brak symbolicznego powiatowego sylwestra, który zmobilizowałby rządzących? Po cichu liczę jednak na przyśpieszoną poprawę stanu naszego szpitala, wszak mamy nowego i młodego starostę i mocną opcję rządzącą, której blisko o konieczną pomoc do władz wojewódzkich i centralnych. I tego im życzę. A gdyby tak jeszcze podjęli apel papieża Franciszka i zrobili razem z miastem coś szczególnie korzystnego dla ratowania globalnej ekologii, np. poprzez znaczące zredukowanie emisji cieplarnianych gazów. To przecież problem dla całego świata i każdego z nas i to z tykającą bombą. Bądźmy tego świadomi i solidarni, a dowodem tego mogłaby być swoista biłgorajska cegiełka.

Biłgorajczyk, e-mail: naj-lawok@wp.pl

- Reklama -

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.

Nowa Gazeta Biłgorajska nie bierze odpowiedzialności za treść komentarzy.