- Reklama -

- Reklama -

- Reklama -

Po co konie na granicy?

Już od dwóch miesięcy patrole konne zabezpieczają wschodnią granicę Państwa. Dzięki wykorzystaniu koni lubelscy terytorialsi mogą jeszcze bardziej efektywnie wspierać Straż Graniczną. Konie są szczególnie przydatne w trudnych warunkach terenowych, jakie występują na granicy z Białorusią.

Jednym z elementów prowadzenia operacji pk. „Silne Wsparcie” są patrole konne w rejonie odpowiedzialności 2. Lubelskiej Brygady OT. Początkowo na Lubelszczyźnie wdrażano projekt juczenia koni, czyli transportu amunicji i wyposażenia w terenie trudnodostępnym. Tego rodzaju działania to nie nowość, konie wykorzystywane są z powodzeniem nawet w największych armiach świata.
Okolice Bugu, rozlewiska, są ciężkim terenem, w którym nie radziły sobie pojazdy. Nawet quady, nie mówiąc o innych środkach transportu. Dlatego podjęto decyzje o rozwijaniu i testowaniu projektu wykorzystania koni w tamtych warunkach.
Zważywszy na charakter prowadzonych działań, koń wpisuje się w nie idealnie. Po pierwsze, koń przemieszcza się cicho. W terenie przygodnym w praktycznie niezauważalny i niesłyszalny sposób można przemieścić się w każde miejsce, co więcej w znacznie szybszym czasie niż inne pojazdy wojskowe. Przy tym zasięg działania nie jest ograniczony stacjami paliw. Oczywiście kolejnym punktem jest reakcja na niebezpieczną sytuację, ponieważ konie często mogą ostrzec jeźdźca, bądź zareagować zanim człowiek dostrzeże zagrożenie. Następnym ważnym aspektem jest głębokość obserwacji. Żołnierz siedzący na koniu ma zdecydowanie większy wgląd w teren. Trzeba również zaznaczyć, że koń to 500 kilogramów o temperaturze około 38 stopni, więc to naturalny grzejnik dla jeźdźca.
Sytuacja na granicy pokazała, że projekt, który miał się zakończyć na juczeniu koni, ewoluował w dalszym kierunku i można go wykorzystać w takim wariancie, jak w tej chwili.

- Reklama -

kpt. Damian Stanula, 2LBOT

- Reklama -

- Reklama -

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.

Nowa Gazeta Biłgorajska nie bierze odpowiedzialności za treść komentarzy.