Garderoba Gentlemana

Plantatorzy tytoniu muszą uzbroić się w cierpliwość

 

Największa w Europie nielegalna fabryka papierosów

Jeszcze w marcu 2015 roku funkcjonariusze Nadwiślańskiego Oddziału Straży Granicznej zabezpieczyli co najmniej 2,5 mln kilogramów nielegalnego tytoniu i krajanki tytoniowej o szacunkowej wartości 1,5 mld złotych, 4 nielegalne linie produkcyjne, 20,5 mln sztuk papierosów bez polskich znaków skarbowych o szacunkowej wartości ponad 13 mln zł oraz ok. 33 mln złotych w gotówce, pochodzących prawdopodobnie z przestępczych transakcji. 5 mężczyzn podejrzanych w sprawie usłyszało zarzuty. Trwające śledztwo prowadzone przez funkcjonariuszy Nadwiślańskiego Oddziału Straży Granicznej doprowadziło do rozbicia zorganizowanej grupy przestępczej, wyspecjalizowanej w nielegalnej produkcji i dystrybucji wyrobów akcyzowych – głównie papierosów oraz ich przemycie do krajów Europy Zachodniej. Trzon grupy stanowili Polacy i jeden Ormianin. Dzięki sprawnie przeprowadzonej akcji funkcjonariuszy Nadwiślańskiego Oddziału Straży Granicznej udało się zatrzymać na gorącym uczynku wyjeżdżający z podgrójeckiej fabryki tytoniu samochód ciężarowy z ładunkiem 6,5 mln sztuk papierosów bez polskich znaków skarbowych.

Następnie funkcjonariusze, kontynuując akcję nadzorowaną przez Prokuraturę Okręgową w Bydgoszczy, weszli i przeszukali fabrykę – skład podatkowy, na terenie której ujawnili dodatkowe nielegalne papierosy w ilości 14 mln szt. o szacunkowej wartości 9 mln złotych, ogromnych ilości krajanki tytoniowej i tytoniu liczonych w milionach kilogramów.

Tytoń składowany był w ponad 12 000 pudeł po ok. 200 kg w każdym. Należy podkreślić, że większość zabezpieczonego towaru przechowywana była nielegalnie, poza obszarem składu podatkowego, naruszając wszelkie dopuszczalne procedury. Z ustaleń wiadomo, że ujawniony tytoń pochodził m.in. z Ameryki Płd. Azji, Afryki i Bałkanów.

W momencie wejścia do fabryki funkcjonariusze zastali działające 4 kompletne linie produkcyjne (maszyna produkująca wraz z maszyną pakującą), przy obsłudze których pod osłoną nocy pracowało kilkudziesięciu cudzoziemców – obywateli Ukrainy, z czego 44 nielegalnie. Ponadto na posesji, gdzie znajdowała się fabryka, funkcjonariusze ujawnili ponad 33 mln złotych w gotówce. Pieniądze ukryte były w domowych skrytkach oraz meblach i prawdopodobnie pochodziły z przestępczych transakcji.

Plantatorzy na lodzie  

W niezwykle trudnym położeniu znaleźli się plantatorzy tytoniu z gminy Obsza i sąsiednich miejscowości. Chodzi o 212 plantatorów. Sprzedali oni wyprodukowany przez siebie tytoń na rzecz grupy producenckiej Zrzeszenie Producentów Tytoniu "POL-TABAC" w Biłgoraju. Tytoń, zgodnie z zawartymi umowami, został przez rolników wydany nabywcy jeszcze pod koniec 2014 i na początku 2015 roku, jednakże do dnia dzisiejszego nie otrzymali oni należnej im zapłaty. W związku z zaistniałą sytuacją w ciągu ostatniego półrocza plantatorzy, ponosząc dodatkowe koszty, wnieśli szereg powództw o zapłatę przeciwko Zrzeszeniu. Co ważne, Zrzeszenie uznaje roszczenia rolników i uważa je za słuszne, ale mimo dobrej woli nie może ich zrealizować. Wynika to z okoliczności, iż Zrzeszenie dokonało sprzedaży zakupionego od rolników tytoniu, z której środki finansowe miały zaspokoić zobowiązania wobec rolników. Tytoń został kupiony przez spółkę Luxor z siedzibą w Małej Wsi, która jednakże nie dokonała zapłaty. 

W tym miejscu warto przypomnieć, że w trakcie postępowania pod koniec sierpnia 2015 roku zabezpieczono susz tytoniowy znajdujący się w magazynach Luxor, w tym dostarczony przez plantatorów. Następnie w kwietniu wydano postanowienie dotyczące dowodów rzeczowych. Częściowo uznano w nim za zbędny do postępowania susz tytoniowy i zwolniono go częściowo spod zabezpieczenia. Postanowienie to zostało zaskarżone przez Spółkę Luxor. Konieczne jest podkreślenie, iż pomimo tego, że roszczenia i powództwa rolników są zasadne, to nawet uzyskane w przyszłości korzystne orzeczenia sądów nie będą mogły być wyegzekwowane, jeżeli wyprodukowany przez plantatorów tytoń nie zostanie zwolniony spod zabezpieczenia. Przedstawiony problem jest szczególnie dotkliwy, bowiem dla wielu rolników Zrzeszenie Producentów Tytoniu "POL-TABAC" było jedynym odbiorcą i w związku z tym nie otrzymali oni zapłaty za tytoń wyprodukowany w 2014 roku. Należności rolników wahają się w przedziale od kilku do kilkudziesięciu tysięcy złotych, których to środków zostali pozbawieni w niezawiniony sposób poprzez problemy prawne kolejnych nabywców, a w konsekwencji związane z tym działania organów ścigania.

 Proszą o cierpliwość 

W miniony wtorek (18 lipca) w Obszy odbyło się spotkanie zorganizowane przez Zrzeszenie Producentów Tytoniu "POLTABAK", dotyczące zaległych płatności firmy Luxor. – Firma Luxor winna jest nam 1 mln 372 tys. zł. Należy się to 212 plantatorów – mówił na wstępie prezes Zrzeszenia Edward Komornik. Spotkanie zostało zorganizowane w przeddzień pierwszych rozpraw sądowych plantatorów tytoniu przeciwko Zrzeszeniu. – Rok temu zostały założone sprawy Zrzeszeniu  Producentów Tytoniu "POLTABAK", za to, że ma zapłacić za tytoń. Jest to zawiła sprawa z uwagi an to, że "POLTABAK" nie widział tego tytoniu, nie kupował go, a teraz ma zapłacić – objaśniał prezes, który spotkał się z plantatorami aby prosić ich o jeszcze odrobinę cierpliwości. – Chciałbym żebyście dali nam rękojmię, żeby jeszcze odłożyć wasze roszczenia. Na ile? Twego wam nie powiem, bo sam tego nie wiem. Czy do 1 stycznia, czy dłużej? Trudno określić jak te sprawy się potoczą – prosił prezes Komornik, dodając, że Zrzeszenie ze swojej strony robi co może, aby sprawę Luxoru zakończyć i w końcu po tylu latach zapłacić plantatorom pieniądze. Dlatego też zwrócił się do rolników z prośbą podpisania w sądzie ugody. – Jeśli nie będzie ugody, to nam jako plantatorom, to nic nie da. Myślę, że ta ugoda jest konieczna, bo jak wyrok zapadnie, grupa będzie musiała zapłacić plantatorom. Ale grupa nie ma pieniędzy, wtedy ogłosi upadłość i co nam to da? – wyjaśniał z kolei Zbigniew Presz, prezes Gminnej Spółdzielni "Samopomoc" w Obszy.  

Prośba prezesa nie spotkała się ze zrozumieniem wśród rolników, którzy mają już dość czekania na pieniądze za ich sprzedany tytoń. Jednak sytuacja jest na tle trudna, a wręcz patowa, że wyjścia z niej praktycznie nie ma. Mówił o tym sekretarz Urzędy Gminy w Obszy, który razem z obszańskim wójtem od początku jest zaangażowany w sprawę Luxoru. Grzegorz Wróbel tłumaczył, że jeżeli biłgorajska grupa upadnie, to wówczas (przy założeniu, że uda się odzyskać pieniądze z Luxoru) nie będzie podmiotu, który mógłby odzyskane pieniądze przyjąć i rozdysponować pomiędzy rolnikami. Wygrane sprawy, a potem upadłość grupy, w zasadzie nic nie zmienią w tej sprawie. Co więcej, mogą jeszcze ją pogorszyć.

Na spotkaniu padło wiele gorzkich słów. Jednak podkreślano, że grupę stanowią wszyscy plantatorzy, a nie sam prezes. Była też mowa o przyszłości polskiego tytoniu, która nie maluje się kolorowo. Zdaniem Komornika, restrykcje Unii Europejskiej doprowadzą do likwidacji hodowli w Polsce.

Jest nadzieja 

 Mimo, że sprawa Luxoru ciągnie się już kolejny rok, to pojawiła się nadzieja na odzyskanie pieniędzy. Na początku czerwca prezesa Zrzeszenia odwiedzili przedstawiciele bydgoskiej straży granicznej, którzy od kilku miesięcy prowadzą śledztwo w sprawie Luxoru. W swojej placówce mają też zabezpieczone skonfiskowane 33 mln zł. – Po długich namowach rządu przez naszych parlamentarzystów, prowadząca śledztwo prokurator przychyla się do tego, żeby zaległości wobec tych naszych 212 plantatorów pokryć z tych znalezionych w schowkach 33 mln zł – tłumaczył prezes Komornik. Przypomnijmy, że oprócz naszych rolników, firma oszukała też plantatorów z pięciu innych grup producenckich w całym kraju. Do tej pory nikt nie odzyskał ani grosza. 

Jest jeszcze inne wyjście z sytuacji. Obecnie majątek Luxoru likwiduje likwidator, w tym tytoń, który firma kupiła od plantatorów. W magazynach jest 1 900 ton surowca, to jest 100 tirów po 20 ton. W chwili obecnej są nabywcy, którzy są zainteresowani kupnem tego tytoniu. W momencie, kiedy likwidator sprzeda tytoń, wówczas pieniądze z tej transakcji trafią na konta pokrzywdzonych plantatorów.

Krasnystaw nie płaci 

 Sprawa Luxoru to nie jedyny temat spotkania. Była też mowa o zaległościach jakie w stosunku do plantatorów ma firma FTK Krasnystaw. Firma skupiła od rolników tytoń w roku 2016 i do tej pory nie uiściła wszystkich zobowiązań. Jak informowano obecnie wykonywane są przelewy rolnikom, którzy sprzedali tytoń do 5 października 2016 roku. Plantatorzy, którzy sprzedali surowiec później, muszą uzbroić się w cierpliwość i jeszcze poczekać na pieniądze.

Firma na realizację zobowiązań ma wziąć kredyt w banku. Jeśli się to nie uda, wówczas plantatorzy otrzymają pieniądze z tytoniu, który obecnie firma sprzedaje. Zapewniano, że rolnicy prędzej czy później pieniądze otrzymają. 

Podkreślano, że firma FTK Krasnystaw jest potrzebna na rynku, ze względu chociażby na fermentownię jaką posiada. Daje to możliwość skupowania przez firmę tytoniu zniszczonego, chociażby gradobiciem. – Myślę, że ta firma jest nam potrzebna, bo jak ktoś sprzedawał tytoń do FTK Krasnystaw, to wie że, sprzedał ten tytoń na dogodnych warunkach. Firma kupiła tytoń po wyższej cenie i teraz ma większy problem jego sprzedaży – wyjaśniał Zbigniew Presz. – Na pewno pieniędzy wystarczy dla wszystkich i plantatorzy je otrzymają. Na razie tylko trochę cierpliwości trzeba – dodawał.

- Reklama -

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.

Nowa Gazeta Biłgorajska nie bierze odpowiedzialności za treść komentarzy.