Garderoba Gentlemana

Piłka dla wójta i radnych

Chociaż nie wszyscy radni gminy Księżpol lubią grać w piłkę nożną, podczas ostatniej sesji Rady Gminy musieli się o niej sporo nasłuchać. Wszystko dlatego, że na spotkanie z radnymi i wójtem przyszła mieszkanka ulicy Sportowej w Księżpolu. Kobieta narzeka na sąsiadujące z jej posesją boisko. Róża Łęcka przyniosła i przekazała radnym piłkę, aby uświadomić samorządowcom skalę jej problemu.

Chodzi o to, że jej posesja znajduje się przy ulicy Sportowej, vis a vis boiska i bramki. Co chwilę na jej podwórze wpadają piłki, które jakimś cudem "przelatują" dość wysokie zabezpieczenie i ogrodzenie boiska. – Piłki przelatują przez płot, wpadają na moje podwórko, tłuką o dach, elewację. Okno budynku znajduje się naprzeciwko bramki i bardzo często piłka odbija się od szyby. Od dłuższego czasu słyszę od wójta, że boisko będzie zabezpieczone, ale dalej nic się nie zmienia – do radnych i wójta mówiła Róża Łęcka

Kobieta opowiadała, że kilka razy przychodziła do wójta z prośbą o lepsze zabezpieczenia boiska. Jednym z problemów była linia energetyczna przebiegająca nad boiskiem i dlatego nie udało się zrobić wyższego zabezpieczenia. Teraz tego problemu nie ma i nic nie stoi na przeszkodzie, aby siatkę podwyższyć. Dodała, że piłkarze na treningach specjalnie strzelają do bramki skierowanej do ulicy, gdyż tak samo mogą celować do drugiej, skierowanej w stronę szkoły. – Trenerzy powinni ich nauczyć strzelać do bramki, a nie w mój dach czy okno – narzekała.

Wspominała, że jej rodzina narażona jest na ciągłe wyzwiska i obelgi ze strony grających, a przekleństwa i niecenzuralne słowa są u nich na porządku dziennym. – Sytuacja jest bardzo uciążliwa, a odzywki z boiska są "niesamowite". Trenerzy powinni wychowywać młodzież w duchu sportowym, a tu co chwila niekulturalne słowa. Powinni czuć się odpowiedzialni za to, tak samo jak działacze Klubu – mówiła mieszkanka ulicy Sportowej. – Chcę, żebyście się wczuli w moją sytuację. Takie sąsiedztwo jest bardzo uciążliwe. Proszę się tym zająć – prosiła radnych i apelowała do trenerów i działaczy sportowych, aby zwracali uwagę na słownictwo młodzieży korzystającej z boiska. 

Apel mieszkanki poparli niektórzy radni. Henryk Marczak prosił o zabezpieczenie boiska, a Wiesław Skura wspomniał, że młodzież korzystająca z obiektów sportowych musi przestrzegać regulaminu. 

 Głos w tej sprawie zabrał wójt gminy. – To, że ten budynek jest, nie oznacza, że musimy boisko zamknąć. Młodzież chce uprawiać sport, chce ćwiczyć i chwała jej za to. W dzisiejszych czasach ruch i sport trzeba chwalić – mówił Lech Rębacz. Wójt wyjaśnił, że od wschodniej strony boiska sąsiadującej z posesją są dwa piłkochwyty 4 i 6-metrowej wysokości. Zazwyczaj takie zabezpieczenie jest wystarczające. Po interwencjach mieszkanki wójt zwrócił się do firmy wykonującej zabezpieczenie o zamontowanie dodatkowej 2-metrowej siatki poliuretanowej. – Firma ta w tej chwili realizuje duży kontrakt, ale obiecywała, że przed sezonem będzie to zrobione – zapewniał wójt. – Nie wiem, skąd się to bierze, ale to chyba czysta złośliwość niektórych chłopców. Cudotwórcą nie jestem, boiska nie przesunę, ale pani też ma prawo mieszkać w spokoju – odniósł się do słów mieszkanki ulicy Sportowej.

- Reklama -

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.

Nowa Gazeta Biłgorajska nie bierze odpowiedzialności za treść komentarzy.