Garderoba Gentlemana

Piękna wystawa fotografii w BCK

Uczniowie Szkoły Podstawowej nr 1 (klasa VB) napisali pracę "Prawdy nie można rozstrzelać" (2009 r.). Praca ta została wyróżniona I nagrodą (woj. lubelskie) w ogólnopolskim programie "Moja mała Ojczyzna". Jest to opowieść o Władysławie Błaszczyku, ojcu pana Daniela. Urodził się w 1906 r. w Łodzi. Po odbyciu służby wojskowej i policyjnej wstąpił w szeregi Policji Państwowej w Mostach Wielkich. Jako posterunkowy trafił do Łukowej i kontynuował naukę w Śledczej Szkole Fachowej, by od 1932 r. przenieść się do Biłgoraja. Tu ożenił się z Julią Tochman ze znanej biłgorajskiej rodziny. 31 marca 1937 r. przyszedł na świat syn Jan Daniel. Przenieśli się do Zamościa, a od 1938 r. do wybuchu wojny mieszkali przy ul. Granicznej w Sokołowie Podlaskim. 13 września 1939 r. policja państwowa przemundurowana w mundury wojskowe przemieszczała się na tereny wschodniej Polski. Tu urywa się korespondencja, a rodziny ofiar stalinowskich wpisują w swoich danych "ojciec zaginął".

Mały Danielek nie wie, że Katyń był tematem tabu i nie znano wszystkich miejsc straceń na Ukrainie i Białorusi. Szef NKWD w Kaliningradzie powiedział: "Był policjantem, to wystarczy, by go rozstrzelać". Według szacunkowych danych we wrześniu 1939 r. internowano i w większości stracono 12 tys. funkcjonariuszy i pracowników policji z Kresów wschodnich. Matka Daniela czekała na męża całe życie. Dopiero 2 września 2000 r. uroczyście otwarto Polski Wojskowy Cmentarz w Miednoje. Może tam jest miejsce wiecznego spoczynku Władysława Błaszczyka – posterunkowego Polskiej Policji Państwowej? Zginął, mając 33 lata. Piękny gest pana Mariana Kurzyny, dyrektora Szkoły Podstawowej nr 1, sprawił, że zasadzono dąb z tabliczką poświęconą pamięci związanego z Biłgorajem funkcjonariusza policji Władysława Błaszczyka.

 

*

Daniel Błaszczyk, syn Władysława i Julii, od wybuchu wojny do chwili obecnej przebywa w Biłgoraju. W czasie wojny mieszkał na ul. Nadstawnej, vis a vis obecnego skansenu, w domu Kozłowskich (rodzina). Po sąsiedzku mieszkali żołnierze niemieccy. Na oczach dziecka dokonali egzekucji Żydów. Oficer, major Wehrmachtu, pozwalał Danielkowi bawić się ze swoją 5-letnią córką może dlatego, że rysopis Daniela pasował do opisu "rasy panów" – jasne włosy i błękitne oczy. Daniel zapamiętał niektóre historyczne już fakty. Pożar gmachu siedziby gestapo obok kościółka św. Jerzego. Wówczas wszyscy mieszkańcy ul. Ogrodowej polewali wodą dachy swoich domów. Brat cioteczny Daniela – Zbigniew Kozłowski żołnierz "Corda" ps. "Pelikan" przeżył bitwę osuchowską. Kuzyn Daniela wujek Pawlak omal nie zginął pod Panasówką z rąk rozwścieczonego gestapowca, którego siłą koledzy powstrzymali od użycia broni, a szczęśliwy z ocalenia pan Pawlak wrócił piechotą do domu w Biłgoraju zimową nocą 1944 r.

Już w młodości interesowała Daniela fotografika. Ówczesny fotograf biłgorajski pan Szubartowicz, który miał zakład "Foto" przy ul. Czerwonego Krzyża po znanym dokumentaliście wojennego Biłgoraja Edwardzie Buczku, udzielał Danielowi pierwszych "lekcji". 15 czerwca 1960 r. Izba Rzemieślnicza w Lublinie wydała Danielowi patent. Tylko 3 z 35 chętnych otrzymało po egzaminie legitymację czeladnika. Ożywioną działalność fotografa, założyciela i instruktora koła filmowego rozpoczął w Powiatowym Domu Kultury. Tworzył kronikę biłgorajską z pomocą swoich kolegów Wojtka Nowaka i Janusza Kozyry. Dokumentalne zapisy najważniejszych wydarzeń w naszym mieście i regionie kręcone były "ósemką" i "szesnastką" i wyprzedzały przed każdym filmem polską kronikę filmową. Dzięki temu dowiedzieliśmy się – i ja to pamiętam – o budowie: Zakładów Mleczarskich w Tarnogrodzie, Fabryki Włókienniczej we Frampolu, budowie Szkoły Podstawowej w Hucie Krzeszowskiej, Zakładów Ceramiki Budowlanej w Markowiczach, Hedwiżynie, Długim Kącie i wielu zakładów pracy w Biłgoraju i powiecie. Dokumentację fotograficzną i filmową dla PZDL z budowy linii hutniczo-siarkowej sporządzał Daniel codziennie na zlecenie dyrektora J. Stepanowa, teksty kroniki pisał ówczesny dyrektor PDK Edmund Szubiak. Daniel znany był w "Ogólniaku", gdzie prowadził koło fotograficzne i w mieście, gdy filmował uroczystości państwowe i kościelne. Tworzył też reportaże i dokumentacje dla Muzeum Biłgorajskiego. "Kręcił" filmy z sukcesów naszej "Łady", fotografował sportowców i ich wyczyny. Daniel "dorabiał" do etatu w Zakładach Drzewnych dla Przemysłu Węglowego. Kierownikiem był znany biłgorajski sportowiec Rudolf Buliński, ojciec znanych w Polsce piłkarzy Krzysztofa i Mirosława. Potem była jeszcze praca w Spółdzielniach: "PSS", "Włosiankarnia", "Wikliniarka". Zawsze dzielnie wspierała go żona Adela – księgowa wydziału finansowego PPRN.

 

*

Syn Daniela i Adeli Błaszczyków – Mariusz (55 l.) – właściciel Zakładu Diagnostyki i Mechaniki Pojazdowej od 1990 r. Znany i ceniony miłośnik motoryzacji. Wypada mi przypomnieć jego działalność:

– 25 lat był członkiem PZMOT Automobilklubu Biłgoraj

– były przewodniczący Komisji Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego Zarządu Okręgu w Lublinie

– długoletni instruktor ratownictwa drogowego i pierwszej pomocy medycznej

– Mistrz Polski (2001 r.) i wielokrotny wicemistrz w ratownictwie drogowym i pomocy medycznej

– wieloletni wiceprezes biłgorajskiego Automobilklubu (współpracownik Z. Woźnego)

– wielokrotnie odznaczony. Otrzymał m.in. Srebrny Krzyż Zasługi za działalność społeczną od prezydenta RP Bronisława Komorowskiego.

Pomysł na zorganizowanie wystawy prac fotograficznych ojca Daniela zrodził się po wystawie "Cisza" Ewy Brodziak. Wiele pomocy zyskał pan Mariusz wraz z synem Sebastianem, właścicielem rzeszowskiej firmy zajmującej się organizacją wystaw, od dyrektora BCK Stefana Szmidta oraz zespołu pracowników BCK pod kierunkiem Lidii Grabowskiej. Pomocą służył także pan Marek Godziszewski. Nieobrobione negatywy czekały na "ujawnienie" ponad 40 lat. Trzeba było użyć archiwalnego sprzętu, by odtworzyć negatywy z 1996 r. Przyjaciel pana Mariusza burmistrz Biłgoraja Janusz Rosłan zdopingował panów Błaszczyków: "Trzeba wyjąć z ukrycia i pokazać społeczeństwu wspaniałe prace – zdjęcia naszego miasta". Warto dodać, że przed 20 laty pan Janusz Rosłan i pan Mariusz podjęli się wielodniowej pracy nad odrobieniem zdjęć z negatywów pana Daniela.

Wystawa cieszy się dużym zainteresowaniem biłgorajskiej społeczności i będzie czynna jeszcze 2 miesiące, do 28 lutego br.

Zapraszam w imieniu twórców i organizatorów. To pokaz świetnych zdjęć i kawał dobrej roboty!

 

Zapewnia Kazimierz Szubiak

 

Projekt i wykonanie wystawy to zasługa wnuka pana Daniela – Sebastiana Bła

- Reklama -

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.

Nowa Gazeta Biłgorajska nie bierze odpowiedzialności za treść komentarzy.