Noclegi – Bździuch

Old Superbike Bros we Francji

Stowarzyszenie Old Superbike Bros łączy miłość do motoryzacji, turystyki i przyjaźń. Są rozrzuceni po świecie i Polsce. Prezes Grzegorz Piróg obecnie mieszka w Lublinie. Jego zastępca Dariusz Szubiak od 30 lat jest warszawiakiem. Sławek Pyszniak jechał tym razem z żoną Anne z Berlina. Robert Kełb miał najdłuższy dojazd, a raczej dolot z Nowego Jorku. Irek Tarkowski przyjechał z Anglii (Bristol). Irek Margol z Warszawy, natomiast z Biłgoraja są Jacek Szubiak oraz Piotr Strzałka i Grzegorz Strzałka. Znają się od dziecka. Zawsze mieli wspólny temat – wspólną pasję: motoryzacja. Zaliczyli już siedem pięknych, lecz trudnych rajdów motocyklowych: Alpy Austriackie, Włoskie, Szwajcarskie i ostatnio Francuskie. 26 maja br. byli też na trudnych, wręcz niebezpiecznych wojażach w Rumunii, Grecji i Albanii.

Najważniejsze, że wracają cali i zdrowi, szczęśliwi i zadowoleni, pełni wrażeń, którymi dzielą się z przyjaciółmi – czytelnikami NOWej Gazety Biłgorajskiej. A oto relacja z tej topowej wyprawy, którą przebyli w 10-osobowym składzie.

„Dzień 1. Spotkanie w miejscowości Zams koło Innsbrucka. Przy pięknej pogodzie pokonujemy pierwsze przełęcze we Włoszech: Passo Resie i przełęcz Stelvio – 2760 m n.p.m. Tę przełęcz zdobywamy od strony szwajcarskiej, gdyż po stronie włoskiej spadła lawina. Sprawne ostrzeganie zadziałało!

Dzień 2. Opuszczamy góry i „zjeżdżamy” do Mediolanu. Na torze Monza odbywają się otwarte dni testowe motocykli. Test oglądamy z klimatyzowanych trybun dla VIP-ów. W muzeum Alfa Romeo oglądamy niesamowite eksponaty – cuda motoryzacji. Ruszamy do San Remo, gdzie czeka na nas kolega ze stowarzyszenia – Irek Tarkowski z Anglii.

Dzień 3. W Monte Carlo oglądamy wspaniałe widowisko – wyścig formuły 1. Podziwiamy po drodze ekskluzywne jachty zacumowane w porcie Monte Carlo. Jedziemy w stronę kanionu Verdon. Korki komplikują dojazd. Nocujemy w hotelu Baiu, który od 1737 r. należy do tej samej rodziny.

Dzień 4. Podziwiamy przepiękny krajobraz kanionu Verdon. Tu robimy najwięcej zdjęć. Po drodze kolejna atrakcja – trasa alpejską Prowansją na północ. Zdobywamy najwyższą przełęcz La Bonette 2802 m n.p.m. Jest zimno, dużo śniegu. Mijamy tylko 2 motocykle i 1 samochód.

Dzień 5. Serwis motocykli. Asfalt okazuje się zbyt szorstki i w dwóch motocyklach trzeba zmienić opony, pokonujemy kolejne przełęcze: Col De Vars, Lauterat, Col Dv Galiber. Czerwiec, a dookoła zima. Asfalt na szczęście czarny, wiele tunelów, w tym tunele śnieżne. Pod wieczór pokonujemy Grand Corix, którą przemierzał Hannibal, później Napoleon, teraz my.

Dzień 6. Mimo trudnych warunków atmosferycznych (śnieg) udało nam się zdobyć Mont-Cenis i tzw. przełęcz Małego Bernarda.

Dzień 7. Szwajcaria. Przełęcz St. Bernardino i Passo Spluge. Wracamy przez Austrię.

Dzień 8. Warunki ekstremalne, wciąż pada śnieg, ale szczyt Passo Gavia zdobyty. Pełni dumy i zadowoleni gonimy przez Stevio do Zams. Cienkim świtem wracamy do domów: Warszawa, Lublin, Biłgoraj. Co tam zmęczenie, eskapada udana – pełnia szczęścia. Przejechaliśmy ok 2700 km! Rekord dotychczasowych rajdów.

Składamy serdeczne podziękowania wszystkim, dzięki którym mogliśmy przeżyć cudowne chwile na tej trudnej, lecz pięknej trasie. Na naszą wdzięczność zasłużyli: Doradztwo Personalne „Accurat” (główny sponsor z Berlina), Biłgorajczyk, Sklep „Jotes”, Firma „Trans-Bet”, Sklep odzieżowy „Beata”, Apteka – Iwona Szyszkowska, Apteka na rynku w Krzeszowie, „Premium lek”, Tartak – Stanisław Borsuk, Przedsiębiorstwo Handlowo-Usługowe oraz Hurtownia Ubezpieczeń – Marcin Stec. „Nasza wdzięczność będzie was ścigać”. Dziękujemy – 10 zmotoryzowanych w Stowarzyszeniu Old Superbike Bros.”

Kazimierz Szubiak

- Reklama -

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.

Nowa Gazeta Biłgorajska nie bierze odpowiedzialności za treść komentarzy.