- Reklama -

Okna otworzyć nie można…

Od kilku lat mieszkańcy ulicy Krzeszowskiej w Biłgoraju systematycznie zgłaszali problem z roznoszącym się nieprzyjemnym zapachem. Zgodnie twierdzili, że wszystkiemu winna jest oczyszczalnia ścieków zlokalizowana nieopodal ich posesji. Zbliżają się ciepłe dni i temat powraca.

Mieszkańcy ulicy Krzeszowskiej bezradnie rozkładają ręce. – Mieszkam w bloku. Okna nie mogę otworzyć, ponieważ wokół unosi się nieprzyjemny zapach – twierdzi mieszkaniec, obecny na zebraniu Rady Osiedla Puszcza Solska. Podkreśla, że problem ten trwa od lat, a najbardziej cierpią mieszkańcy. Jego zdaniem, za nieprzyjemny zapach z pewnością odpowiedzialna jest oczyszczalnia ścieków zlokalizowana niedaleko ich mieszkań. – Miała być to oczyszczalnia ekologiczna. Może i cały system taki jest, ale zapach nie jest przyjemny – mówi. Mieszkaniec apelował do burmistrza Janusza Rosłana, aby wpłynął na PGK, aby problem ten zniwelował.

Zdaniem burmistrza, trudno powiedzieć czy spółka będzie miała możliwości finansowe, aby zmodernizować oczyszczalnię. Obecnie realizuje ona dwudziestomilionową inwestycję. – Biorąc pod uwagę dochody PGK i środki z amortyzacji, sytuacja przez kilka najbliższych lat będzie trudna – mówił. Dodał, że PGK będzie próbował pozyskać środki na modernizację oczyszczalni. Obecnie spółka ogłosiła przetarg na wykonanie koncepcji. Jednak szacunkowy koszt tej inwestycji to blisko 30 mln zł. Nawet przy uzyskaniu dofinansowania gro środków będzie musiało pochodzić od spółki.

 Wyjaśnienia te nie usatysfakcjonowały mieszkańca. – Do oczyszczalni spływają ścieki z całego miasta, a to my jesteśmy najbardziej poszkodowani, mieszkając w pobliżu. Tak nie może być. Nie może być tak, że miasto będzie oszczędzało naszym kosztem. To powinien być priorytet, bo to dotyczy wielu ludzi – mówił. 

 Przypominamy, że o tym problemie informowaliśmy już kilka lat temu. Wówczas tłumaczono, że właściciele dwóch posesji w sąsiedztwie bloku numer 57 i hotelu Dodo nie wypuszczają ścieków do kanalizacji. Twierdzono, że wszelkie uwagi o uciążliwościach były kierowane pod adresem spółki, a za unoszący się w powietrzu fetor odpowiedzialni byli sami sąsiedzi. Problem nadal jest, bo nieprzyjemny zapach wciąż doskwiera mieszkańcom.

- Reklama -

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.

Nowa Gazeta Biłgorajska nie bierze odpowiedzialności za treść komentarzy.